poniedziałek, 10 stycznia 2011

Kopie moich postów z onet.blog.pl (4)

04 sierpnia 2009


Nigdy nie byłem wyjątkowym, a już na pewno nie zatwardziałym czy też ortodoksyjnym patriotą. Nigdy nie chwaliłem się miłością do ojczyzny, nie wyrażałem tej miłości, nie okazywałem jej.

To, że kiedyś walczyli inni o wolność Polski, jest okej. Jest okej, bo mamy niepodległość i czujemy się wolnymi Polakami. Jednak, tak sobie myślę: czy gdybym urodził się Niemcem, byłbym gorszy?

Na pewno nie byłbym gorszy i nie byłbym inny. Byłbym także człowiekiem i tylko ode mnie by zależało, czy dobrym, czy złym, czy silnym, czy wątłym - wola mocy!

Jeśli miałbym czarny kolor skóry; jeśli urodziłbym się jako Azjata - to wszystko jest bez znaczenia. Liczy się człowiek, a ja nie potrzebuję uprzedzeń, do niczego nie są mi potrzebne. Ci, którzy uważają wyższość jakiejś rasy nad inną, pierwsi powinni sami siebie unicestwić. Oczywiście to tylko taka metafora. Każdy ma prawo do życia.

Rasizm, faszyzm, nazizm - będę potępiał zawsze. Jak można kogoś nienawidzić z powodu koloru skóry lub nacji - nie wiem i chyba nigdy tego nie zrozumiem.
Nie lubicie Żydów? Macie do nich jakieś awersje? Czujecie do nich abominacje? Teraz powiedzcie mi, czemu?

"Bóg, honor, ojczyzna" - takie napisy widnieją na szalikach kibiców piłkarskich. Bóg? Czyli, jak domniemam, kibice piłkarscy są mocno wierzący. Honor, rzecz ważna. Ojczyzna? Patriotyzm? A może nazizm? Sądzę, że raczej to drugie. Ale wróćmy do Boga. Gdzie tu Bóg, powiedzcie, kiedy ma się w sobie tyle nienawiści? Gdzie Bóg, kiedy prócz nienawiści na pierwszy plan przebija się tak zatwardziały i straszny antysemityzm?

Łódzcy kibice, gdy chcą kogoś obrazić, nazywają go Żydem. Rysują gwiazdy Dawida na symbolach wrogiego klubu. Piszą na ścianach: "Jeba* Ż*dzew". Przecież to straszne. To już nie Widzew, to Ż*dzew.  

Zastanawiam się czasem, czy ci ludzie - nazywani uzurpatorsko kibicami - mają naprawdę w sobie tyle nienawiści. Zastanawiam się i wierzę, że nie. Wierzę, że nie, ponieważ wierzę w to, że człowiek jest dobry. I, tak jest na pewno, nawet jeśli robi złe rzeczy, to tylko dlatego, bo jest nieświadomy.

A jak tam ten patriotyzm? Czytałem kiedyś świetny artykuł na temat patriotyzmu. Autor porównał patriotyzm z rasizmem, i powiem wam szczerze, miał w tym wiele racji. Chciałbym przytoczyć ten artykuł i być może to zrobię, jeśli nie złamię przy okazji żadnych praw autorskich.

Ale, jak pisał autor, patriotyzm momentami bywa bardzo ślepy. Jeśli ludzie czują jakąś dumę, patrząc na pomniki bezwzględnych zabójców, muszą być głupcami.
To moje wolne myśli. (Spisane na szybko).


05 sierpnia 2009


"Podnoszę się po klęsce, bo w sercu mam nadzieję.
Idę do przodu, choć wiatr w oczy wieje.
I jestem pewien, że przyjaźni nie kupisz.
Pamiętaj, zawsze jest ktoś, kto trzyma za ciebie kciuki. [...]
Podnoszę się po klęsce, bo w sercu mam nadzieję.
Co kiedyś było niemożliwe, dzisiaj nie istnieje.
Tu wszystko można zmienić, Dzieciaku, tak to czuję.
Pamiętaj, zawsze znajdzie się ktoś, kto ci kibicuje".

Chada - "Podnoszę się" - "Proceder"


05 sierpnia 2009


"Prawo talionu? Chowasz urazy?
Mnie też wyparto się więcej niż trzy razy.
Kiedy potrzebowałem bardzo wsparcia,
To flauta... cisza martwa..."

Pih - "Veni Vidi Vici"


07 sierpnia 2009

Czasem robię rzeczy, których robić nie chcę, czasem zachowuję się tak, jak nie powinienem się zachowywać.

Czasem mówię słowa, których nie chcę powiedzieć, a później tych słów żałuję.
Czasem ranię tych, których kocham, a potem pluję sobie w brodę, potem kombinuję, chcąc wszystko odwrócić. Chyba czasem jest to niemożliwe.

Niektórych słów, niektórych spraw nie da się cofnąć. Niektórych błędów nie da się naprawić. Bywa, iż konsekwencje niektórych czynów są przeogromne. Jeden nie przemyślany ruch i życie, to, które jeszcze chwilę temu było normalnym życiem, może runąć, posypać się, jak domek z kart i przewrócić do góry nogami - stanąć na głowie.

Walczą ze mną te myśli, przeciągając mnie, jak linę, raz w jedną, raz w drugą stronę. Myślę sobie: czasu nie da się cofnąć i niemożliwością jest, żeby znów wszystko było okej; a z drugiej strony, znów myślę: wszystko można naprawić, wszystko zmienić, wszystko jest możliwe.

Są rzeczy, których my, tu na ziemi, nie zrozumiemy nigdy. Są rzeczy, których nie zrozumiesz, choćbyś chciał, a zrozumie to ktoś inny.

Mówi się, że głodnego nie zrozumie syty. Ale znów, z drugiej strony, jeśli ten syty wie, co znaczy głód, bo sam kiedyś go doświadczył, bo sam kiedyś był głodny, to jest on w stanie zrozumieć głodnego i - myślę - że często właśnie rozumie.

Osoba zdrowa nie zrozumie chorej - tak myślę. Człowiek pełnosprawny również będzie miał kłopoty w zrozumieniu osoby niepełnosprawnej.

Jeśli czegoś się nie doświadczy, nie możliwością jest, by później pisać o tym książki. I, choć jest to truizmem, znajdą się tacy, którzy o tym zapominają.

Spotykam osoby, które mówią, że są dobre. Czują, że są dobre, że są szlachetne, chcą pomagać innym, rozdawać biednym swój majątek. Te osoby, i też to mówią, pragną, by wszyscy ludzie byli szczęśliwi. Mało tego, oni czują, że to właśnie oni, tylko oni lub głównie oni, potrafią lub mogą uszczęśliwić wszystkich nieszczęśliwców, ukoić ból wszystkich cierpiących.

"Mamy dobre serca" - mówią. "Jesteśmy szlachetni" - mówią. "Kochamy ludzi" - mówią. "Kochamy pomagać" - mówią. "Rozdajemy szczęście" - mówią.

Tak, tak, wszystko jest pięknie, tylko, co zauważam, te osoby powinny zacząć od siebie. Kochacie ludzi i jesteście dobrzy, a nie potraficie z tymi ludźmi rozmawiać. Kochacie ludzi i chcecie dać im wszystko, a nie potraficie i nie chcecie tych ludzi wysłuchać. A jacy jesteście mili! Jesteście tak mili, że aż odpychacie! Nie potraficie być nawet grzeczni i uprzejmi, a krzyczycie o życzliwości i składacie jej hołd.

Kolejna sprawa jest taka: czy można rozdawać szczęście, samemu nie będąc szczęśliwym? To tak, jakby szastać pieniędzmi, tych pieniędzy nie mając (są też i tacy). Ale, nie mając szczęścia, nie można go dać innym. 

Jeśli jesteś nieszczęśliwy, nikt przez ciebie szczęśliwym się nie stanie. No, chyba że twój wróg.

Jeśli lubicie pomagać innym i jeśli chcecie pomagać innym, mało tego, jak sami przyznajecie: robicie to bezinteresownie i sprawia wam to ogromną satysfakcję - to czemu oczekujecie podziękowania? To chore, robić coś dla siebie i oczekiwać jeszcze na nagrodę.  

O tej dobroczynności czytałem wiele. Ta dobroczynność to także egocentryzm. Zastanówcie się... To wyrafinowany rodzaj egocentryzmu. To, że pomagacie innym daje wam satysfakcję, radość, przyjemność. 

Czyli robicie to także dla siebie! A może głównie dla siebie. A potem się tym jeszcze chwalicie. Potem się szczycicie, jacy to wy jesteście dobrzy, i ile wy to nie macie dobroci w sobie. Potem się żalicie, że tamten nawet nie umiał podziękować, a tyle dla niego zrobiliście.

Pomaganie komuś na siłę, to już temat na kolejny post. Pomaganie komuś, kto nie prosił o pomoc, też nie jest czymś wyjątkowo pięknym. A jeszcze potem chwalenie się tym i oczekiwanie na słowo "dziękuję", może przysporzyć więcej szkód niż dobrego.


11 sierpnia 2009


Sam, jako artysta - malarz i nie tylko - zawsze i wszędzie popierać będę sztukę, niezależnie w jakiej formie i postaci - najlepiej piękną i z przesłaniem.

Dziś, z tego tytułu czy też z tej okazji, postanowiłem opublikować na swoim blogu twórczość innych.
Pod spodem zamieszczam kilka wierszowanych utworów, jakże pięknych i wzniosłych, i uczuciowych, i to nie tylko z tego powodu, że napisanych przez kobiety.
Jesteście gotowi? No to zaczynamy!



"KLUB WZAJEMNEJ ADORACJI"

"Jest On. Jest Ona
On młody, podobno Ją lubi
Ona - mniej młoda, na pewno Go uwielbia
On przypomina Jej Ją sprzed lat
Ona nie wie kogo Mu przypomina
On właśnie rozwinął skrzydła
Ona swoje przykuliła
On ma swój świat. Ona swój
Dzielą Ich miliony lat świetlnych
Łączy uczucie do uczuć
On wkrótce o Niej zapomni
A Ona... Ona ma trzy tygodnie szans,
aby pozostać w Jego pamięci na zawsze"

autor: Anonimowa - Nikomu Nieznana


"Dla Mariusza"

"Lubię, gdy jesteś przy mnie,
gdy pieścisz me ciało,
trzymasz w ramionach,
wciąż mi Cię mało.

Lubię patrzeć w Twoje oczy,
zatracać się w nich bezpowrotnie,
zdarzyło mi się to nie raz,
lecz kilkakrotnie.

Lubię Twoje słodkie usta,
ich smak i dotyk,
lubię Twoje dłonie,
działasz na mnie jak narkotyk.

Lubię to wszystko,
bo dobrze się przy Tobie czuję,
cieszę się, że tak się ułożyło
i niczego nie żałuję.

Myślę o tym w dzień i w nocy,
i tak myślę sobie,
i mam nadzieję, że Ty tak często myślisz o mnie,
jak ja o Tobie".

autor: Natalia Cyran


"Dla Mariusza"

"Chcę być Twoja już na zawsze
puchem miłości okryć Cię.
Chcę przy Tobie być już zawsze
w ramiona Twoje tulić się.

Chcę Ci mówić jak Cię kocham
w oczy Twoje patrzeć cały czas.
Chcę Cię pieścić i dotykać
by los na zawsze połączył nas.

Chcę być Twoją przyjaciółką
usta Twe całować stale.
Chcę być Twoją podporą
i w tym wszystkim żyć wytrwale.

Chcę budzić Cię pocałunkami
czuć serca Twego bicie.
Chcę zasypiać przy Twym boku
spędzić z Tobą całe życie".

autor: Natalia Cyran


"Dla Mariusza"

"Dotknij moich piersi,
poczuj jak serce moje drży,
może wtedy zrozumiesz,
że jesteś w nim tylko Ty.
Dotknij moich ust,
poczuj ich smak,
gdy nie ma Cię w pobliżu,
bardzo mi ich brak.
Dotknij moich dłoni,
chwyć je w swoje ręce,
bo bardzo bym chciała
złożyć Ci w nich moje serce.
Dotknij moich ud,
Twej pieszczoty pragnących,
z podniecenia tak rozgrzanych
i wśród upojnych nocy drżących.
Dotknij moich stópek,
jesteś wspaniałą osobą,
bo moje stópki
chciałyby iść przez życie z Tobą.
Dotknij mojego brzuszka,
Twojego kochanego,
choć sama naprawdę nie wiem,
co jest w nim takiego ciekawego.
Dotykaj mnie całą,
Złap mocno i trzymaj,
nigdy z ramion nie wypuszczaj
i całe życie ze mną wytrzymaj.
Twej miłości tylko pragnę
i swoją dać bym Ci chciała,
bo w każdej trudnej sytuacji
pocieszyciela w Tobie bym miała.
Więc kochaj mnie mocno,
kochaj jak umiesz,
lecz bądź ze mną zawsze,
bo kocham Cię - rozumiesz?"

autor: Natalia Cyran






Kopie moich postów z onet.blog.pl (3)

30 lipca 2009

"Lecz o niemożliwą proszę rzecz: błagam więc mą dumę, aby zawsze szła w parze z mą roztropnością!
A gdy mnie ma roztropność opuści - och, lubi ona odlatywać! - wówczas niech się ma duma z szaleństwem mym poniesie!"

Fryderyk Nietzsche - "Tako rzecze Zaratustra" - Kęty 2004, Wydawnictwo ANTYK


"Wy spoglądacie w górę, gdy chcecie podniesienia. Ja patrzę w dół, bo jestem wyniesiony.
Któż jest między wami, co razem i śmiać się potrafi, i wzniesionym się czuć?
Kto szczytów najwyższych dosięgnie, ten śmieje się z wszelkich tragikomedii i tragicznych powag".

Fryderyk Nietzsche - "Tako rzecze Zaratustra" - Kęty 2004, Wydawnictwo ANTYK


"Och, gdzież na świecie działy się większe szaleństwa niż wśród litościwych? I cóż stworzyło więcej cierpień na świecie nad szaleństwa współczujących?
Biada wszystkim kochającym, którzy nie mają wyżyny, sięgającej ponad litość!
Tak oto przemówił raz do mnie diabeł: "I Bóg ma swe piekło - jest nim miłość ludzi".
Zaś niedawno te słowa usłyszałem: "Bóg nie żyje; litość nad człowiekiem przyprawiła Boga o śmierć".

Fryderyk Nietzsche - "Tako rzecze Zaratustra"  - Kęty 2004, Wydawnictwo ANTYK


31 lipca 2009

"Jednakże wiedziałem (i był to jeden z kanonów mojej literackiej wiedzy o ludziach), że istnieją czyny ludzkie, na pozór zgoła bezsensowne, które jednak są człowiekowi potrzebna dlatego, że go w pewien sposób określają - tak, aby dać najprostszy przykład, ktoś gotów popełnić zupełnie niepotrzebnie szaleństwo po to tylko, aby nie odczuwać siebie jako tchórza".

Witold Gombrowicz - "Pornografia" - Wydawnictwo Literackie, 1986 r.


31 lipca 2009

W tomiku poezji Adama Asnyka zatytułowanym "Miłość i kwiaty" jest mnóstwo wspaniałych wierszy, jak nie trudno się domyślić, właśnie o miłości i kwiatach. Jednak kwiaty tu schodzą na plan dalszy, a przoduje uczucie, najpiękniejsze uczucie - miłość. Ja, osobiście, kwiaty z tytułu traktuję jako jeden z symboli miłości.
Jako zakochany nie mam wyjścia - muszę opublikować jakiś wiersz napisany przez Adama Asnyka, no bo, póki co, piękniejszych poezji o miłości nie czytałem. Na razie jeden, niebawem kolejne. Zapraszam do lektury. "Radę" dedykuję, z przymrużeniem oka, sobie.


Adam Asnyk - "Rada"

"Utraciłeś, mówisz, spokój
I moralną równowagę
Dla dziewczęcia pięknych oczu.
Biedny chłopcze, miej odwagę!
Sam najlepiej zawyrokuj,
Czy to warto żyć spokojnie?
W mglistych, czystych snów przezroczu
Kąpać duszę bogobojnie?

Nigdy czoła nie zachmurzyć,
I nie doznać serca bicia,
Żyć bez szaleństw, pragnień, wzruszeń,
Pozorami mdłego życia?...
Lepiej, że się zacznie burzyć
Niepokojem pierś twa młoda.
Tęcza tęsknot, żądz, pokuszeń
Nowych blasków tobie doda!

Na twe troski znajdziem radę,
Tylko śmiało patrz jej w oczy,
Niech ten płomień, co z nich bucha,
Falą ognia cię otoczy.
A gdy w wzroku dojrzysz zdradę,
Gdy tęsknota wzrośnie w łonie,
Chcąc odzyskać spokój ducha,
Weź i ściśnij drobne dłonie!

Jeśli za to się obruszy,
I gdy twarz jej dotąd biała
Opromieni się różowo,
I gdy pierś jej będzie drżała -
Wtedy ratuj spokój duszy!
Uratujesz, jak Bóg w niebie,
Gdy wymówisz słodkie słowo:
- O, najdroższa! Kocham ciebie!...

Jednak, jednak być to może,
Że ucieknie zapłoniona...
Na ucieczkę ty nie zważaj,
Bo powróci jeszcze ona.
Że powróci - głowę łożę.
Więc ty tylko bądź wytrwały,
Pierwszą próbą się nie zrażaj,
Bądź namiętny, tkliwy, śmiały.

I choć będziesz cierpiał, marzył,
Choć się ogniem pierś zapali,
Spokojności, ach! nie żałuj,
Lecz się jeszcze posuń dalej.
Gdy się będziesz przed nią skarżył
A ta śmiać się będzie pusta,
Weź za rączkę i pocałuj,
Lecz pocałuj w same usta!..."


31 lipca 2009

Żyjmy tak, jakby jutra miało nie być
Bo przecież nie wiemy, czy jutro będzie
Każdą chwilę w pełni trza przeżyć
I mocno wierzyć, że życie jest piękne

Co było wczoraj, dziś nie jest ważne
Co będzie jutro, dziś się nie liczy
Zawsze przez życie idźmy odważnie
Bo kochać życie - największy to wyczyn!


01 sierpnia 2009

Wczorajszy dzień puściłem z dymem
Przeszłości nie ma
Dziś zapomniałem, kim wczoraj byłem
To zbędny temat
Po co rozmyślać, po co roztrząsać?
To niepotrzebne
W chwili obecnej lepiej pozostać
Chwilo, trwaj we mnie!

Nie przypominam sobie tych czasów
Kiedy to było?
Już nie pamiętam poprzednich wczasów
Powtarzam: trwaj chwilo!
Te stare związki, starzy znajomi
I przyjaciele
Nie rozmawiajmy dzisiaj już o nich
Bliznach na ciele

Więc powtarzam dziś po raz wtóry
Chwilo trwaj, jesteś piękna!
I nie miej żalu do mnie o bzdury
Że cię przestanę zaraz pamiętać
I się nie gniewaj, taki twój żywot
Twe przeznaczenie
Za kilka chwil będziesz nieżywą
Bo umrzesz we mnie


01 sierpnia 2009

Dumnie płynął po niebie,
Jak okręt po błękitnych wodach.
Skrzydła niczym żagle
Niosły go żywo na wietrze.
Tak wysoko, hen,
Prawie pod oknami Boga,
Płynął dumnie jak paw,
Aż w piersi rosło me serce.

Z góry patrzył na wszystko,
Chmury były mu siostrą.
Siostrą była mu wolność,
Którą ukochał mocno.
W dzień rozmawiał ze słońcem,
Nocą przy blasku księżyca
Patrzył w gwiazdy wysoko,
Pod ich okiem zasypiał.

Raz przysiadłem na skałach,
Niedaleko strumyka.
Chciałem pobyć sam chwilę,
Porozmawiać ze sobą.
I już przyszła ta chwila,
Począłem oczy zamykać,
Kiedy nagle poczułem,
Że ktoś przysiadł się obok.

Nic nie rzekłem,
On także.
Patrzyliśmy gdzieś niemo.
Jednak w duchu przyrzekłem,
Że zdobędę z nim niebo.


01 sierpnia 2009

"Orzeł" kończy się tak nagle; wiem, że powinien trwać dalej, ale cóż... Skończyłem go, bo skończyły mi się pomysły, w mojej głowie powstała pustka, jak to się mówi - opuściła mnie wena, a ja wolę powiedzieć, że odeszło ode mnie natchnienie.
Natchnienie zostawiło mnie... Niestety. Ale, tak sobie myślę, że kiedyś ten wiersz zmodyfikuję, poprawię go, by był lepszy. Na razie, póki co, publikuję go w takiej formie, jak się komuś nie podoba, a tu nie ma się komu nie podobać, bo prawie nikt nie robi mi komentarzy; a więc, jak się komuś nie podoba, trudno.
A propos tych nieszczęsnych komentarzy. Niech ktoś jakiś napisze, proszę, niech się ktoś zlituje... Oj wiem, że i tak to do nikogo nie trafi, bo nikt tego nie przeczyta. A więc i tak pozostaniecie na moje prośby głusi.
Tak więc na tym zakończę. Czekajcie na moje nowe publikacje, które pojawią się niebawem - najpóźniej jutro.


01 sierpnia 2009

Był już Nietzsche (co nie znaczy, że już nie będzie), teraz czas na kogoś z innej beczki. Dla równowagi - ktoś z przeciwległego bieguna. Anthony de Mello i piękna przypowieść z jego niezwykłej książki "Przebudzenie".
Mówię niezwykłej, ponieważ, cała książka, jak i przypowieść, wiele wniosły do mojego życia; powiem więcej: dzięki nim, między innymi, spojrzałem na świat trochę innymi oczami, dostrzegając to, czego wcześniej nie udało mi się zauważyć - a co dopiero to widzieć.

Co do równowagi, o której pisałem, to będzie, przynajmniej taka pozorna. Dwa przeciwległe bieguny: Anthony de Mello, jezuita, co za tym idzie - wierzący, oraz Fryderyk W. Nietzsche - filozof, który twierdził, że Bóg umarł. (Taka dygresja: ponoć gdy umarł Nietzsche, pojawiły się teksty w stylu: "Nietzsche umarł. Bóg.").

Gdybyśmy chcieli się w to wszystko wgłębić, dostrzeglibyśmy wiele podobieństw i wspólnych cech między tymi, pozornie diametralnie innymi osobowościami. Chociażby, pierwsze co się nasuwa: Zaratustra był także przebudzony.

Przeczytajcie tekst poniżej. Piękną przypowieść zamieszczoną na początku książki de Mello. Ponoć Anthony opowiedział tę historyjkę, gdy poproszono go, aby powiedział parę słów o swojej pracy. Później powtórzył ją w trakcie rekolekcji; można ją także odnaleźć w jego "Śpiewie ptaka".

Zapraszam.


"Pewien człowiek znalazł jajko orła.
Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.
Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt
i wyrósł wraz z nimi.

Orzeł przez całe życie
zachowywał się jak kury z podwórka,
myśląc, że jest podwórkowym kogutem.
Drapał w ziemi, szukając glist i robaków.
Piał i gdakał.
Potrafił nawet trzepotać skrzydłami
i fruwać kilka metrów w powietrzu.
No bo przecież czyż nie tak właśnie fruwają koguty?

Minęły lata i orzeł zestarzał się.
Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą,
na czystym niebie wspaniałego ptaka.
Płynął wspaniale i majestatycznie
wśród prądów powietrza,
ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.

Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.
- Co to jest? - zapytał kurę stojącą obok.
- To jest orzeł, król ptaków - odrzekła kura.
- Ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inni niż on.

Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał.
I umarł, wierząc, że jest kogutem w zagrodzie."


Anthony de Mello - "Przebudzenie" - ZYSK I S-KA WYDAWNICTWO, 2004 r.


03 sierpnia 2009

Adam Mickiewicz - "Pieśń filaretów"

"Hej, użyjmy żywota!
Wszak żyjemy tylko raz;
Niechaj ta czara złota
Nie próżno wabi nas.

Hejże do niej wesoło,
Niechaj obiega w koło.
Chwytaj i do dna chyl
Zwiastunkę słodkich chwil.

Po co tu obce mowy?
Polski pijemy miód;
Lepszy śpiew narodowy
I lepszy bratni ród.

W ksiąg greckich, rzymskich steki
Wlazłeś, nie żebyś gnił;
Byś bawił się jak Greki,
A jak rzymianin bił.

Ot tam siedzą prawnicy,
I dla nich puchar staw,
Dzisiaj trzeba prawicy,
A jutro trzeba praw. [...]

Cyrkla, wagi i miary
Do martwych użyj brył;
Mierz siłę na zamiary,
Nie zamiar podług sił.

Bo gdzie się serca palą,
Cyrklem uniesień duch,
Dobro powszechną skalą,
Jedność większa od dwóch. [...]

Krew stygnie, włos się bieli,
W wieczności padniem toń,
To oko zamknie Feli,
To filarecka dłoń."

[1820]