poniedziałek, 21 marca 2011

Jeśli znów damy Im szansę – to Oni nam pokażą

W miniony weekend podczas zajęć na uczelni – już chyba tradycyjnie – poruszony został temat polityki. W piątek pan Doktor – filozof, człowiek o niebywałej wiedzy – zacytował słowa prof. Kołakowskiego, które traktowały o demokracji i opisywały jej mankamenty. Wiadomo: dzisiejsza demokracja nie jest tą samą demokracją, która  obowiązywała w czasach starożytnych. Nie pamiętam dokładnie, co pan Doktor powiedział na ten temat, bo już myślałem o czymś innym, już świtały mi w głowie słowa JKM-a, który o demokracji powiedział stwierdzenie w stylu: Jeśli będziemy we troje na bezludnej wyspie – dwóch mężczyzn i jedna kobieta – i zaczniemy głosować nad tym, by – za przeproszeniem – gwałcić tę biedną panią – i dwóch mężczyzn zagłosuje na „tak”, a kobieta będzie przeciw – to ta kobieta demokratycznie zostanie przegłosowana – czyli będzie demokratycznie gwałcona, raz przez jednego barbarzyńcę, raz przez drugiego, na zmianę. Mało tego: będzie to 2/3 głosów, czyli ustawę tę można będzie wpisać do konstytucji.

Zacytowałem słowa JKM-a – niedosłownie oczywiście – podczas wykładu. Na to pan Doktor powiedział coś w stylu, że na JKM-a głosują ludzie, którzy na polityce się nie znają. Ja na JKM-a nie głosowałem (nie twierdzę też, że znam się na polityce; jestem zwykłym obserwatorem i wiele rzeczy mi umyka) – i nie wiem, czy będę głosował, bo nie zgadzam się z jego wieloma poglądami. Ale logiki i zdrowego rozsądku JKM-owi w sprawach polityki odmówić nie można. Czy ktoś się z tym nie zgadza? Pewnie ten pan Doktor.

Potem pan Doktor powiedział, że zapoznał się kiedyś z programem Unii Polityki Realnej i było tam coś o tym, by sprywatyzować wszystkie szkoły i uczelnie wyższe. Zaznaczam, nie wiem, jak to wyglądałoby w praktyce. Ale odpowiedziałem panu Doktorowi, że dziś 1/3 zarobków legalnie pracującego człowieka to podatki. UPR natomiast podatki by obniżył znacznie. Każdego, kto by pracował, stać byłoby pewnie na prywatne leczenie, szkoły itp. Popatrzmy co dzieje się dziś. Kiedy chcemy się wyleczyć fachowo – idziemy leczyć się prywatnie. Szybki przykład: jako osoba niepełnosprawna, w styczniu zapisałem się do lekarza rehabilitanta – dostałem termin na 1-ego czerwca. A co do państwowych szkół – to w większości z nich, jeśli nie we wszystkich, będą uczyć – a raczej uczą! – tego co poprawne politycznie.

UPR, a dokładniej Stanisław Michalkiewicz, napisało projekt konstytucji RP. Jeśli się nie mylę, jest tam zapis o tym, że Rząd nie może zadłużać RP. Zakaz robienie deficytu przez państwo. Powiedziałem też o tym na piątkowym wykładzie. Na co pan Doktor odpowiedział – kompletnie nie rozumiem czemu – że – jeśli tak – to może zrobimy zakaz zadłużania się także przez zwykłych obywateli. Pan Doktor powiedział to z ironią. Taki mądry facet, a nie rozumie, że jeśli Rząd zadłuża Państwo, to zadłuża wszystkich obywateli – i ktoś kiedyś będzie musiał te długi spłacić? Rząd zadłuży Państwo, potem przyjdzie nowy Rząd, a kto te długi, zaciągnięte przez pierwszą Władzę, będzie spłacał? Jeśli zwykły obywatel się zadłuża – to on te długi spłaca, ewentualnie jego rodzina. Jeśli zadłuża się Rząd – płacą za to obywatele. Przecież to logiczne jak to, że dwa razy dwa to cztery. Czy może nie jest to takie logiczne?

Za to w sobotę na ćwiczeniach z Warsztatów Terapeutyczno-Kompetencyjnych znajoma z grupy powiedziała, że rządy PO są super, tyle tylko, że partia za krótko rządzi, by było to widać. Ale jeśli damy Im szansę w wyborach, które coraz bliżej – to Oni nam pokażą. Że są super pokażą – oczywiście.



niedziela, 20 marca 2011

Mój sprzęt

Mój sprzęt, znaczy komputer, w miarę ogarnięty. Wszystkie potrzebne sterowniki zostały wgrane. Czyli jest dobrze. Od razu inaczej się korzysta ze sprzętu i lepiej na nim pracuje.

Jutro pierwszy dzień Wiosny. Mojej ulubionej pory roku. Bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i wszyscy wagarowicze będą radośni. Tylko – pamiętajcie – nie pijcie piwa i nie palcie papierosów, jak to robicie niektórzy pod szkołą. No, wina też nie pijcie. Chyba że to lepsze, za 12 złotych przynajmniej. 

sobota, 19 marca 2011

Chaotycznie – o wszystkim i o niczym

Weekend szkolny zakończony. Jutro znów podróż do Kamilka. Będziemy dalej „ogarniać” mój komputer. „Ogarniać” – podoba mi się to określenie. Chociaż może nie jest fajne?

Nieważne. Jakie jest, takie jest. Zresztą: dla jednych może być fajne, dla innych nie. Jest to względne, relatywne. Fajnie – znów jestem infantylny i piszę o niczym. To pewnie od lekkiego zmęczenia szkółką.

Życzę Wam udanej niedzieli. W sumie może zajrzę jutro do kościołka. W sumie, ale nie na sumę, a jeśli już – to na godzinę 9-tą. Ale wątpię, bym wstał tak wcześnie.

Jeśli chodzi o odpowiedzi na Wasze komentarze – to będą, na pewno, to nie obiecanki cacanki, jak zasugerował Czytelnik (Czytelniczka?) o pseudonimie M:). Tak swoją drogą, zastanawiam się, kim jest ten M:). Może kiedyś się wyjawi.

Ale o tym więcej w odpowiedziach na Wasze komentarze. A one już niedługo. Tak, wiem, wiem, jestem tu nie słowny. I wiecie co? Jestem także chaotyczny, zbyt bezpośredni i często nie słucham tego, co mówią do mnie inni. Nie słucham, choć słyszę. Mam także problemu z koncentracją – czasem tak bywa.

Pani Basia powiedziała także, że często nie zastanawiam się nad tym, co mówię. Najpierw coś powiem, a potem myślę. Byłaby to prawda, gdybym myślał po tym, gdy już powiem. Ale ja często coś mówię, a później nie zastanawiam się nad tym, co powiedziałem. Nie zastanawiałem się także nad tym, co powiedziałem, zanim to rzekłem. To taki „spontan”. Bezpośredniość – czasem jak u dziecka. Ale czy to złe?

Nic o tym nie mówiłem, nic nie pisałem. Ale wczoraj już formalnie zaliczyłem praktyki. A Opiekunka Praktyk wystawiła mi ocenę „bardzo dobrą”. Poza tym napisała OP o mnie same pozytywne rzeczy. Że wniosłem do Monaru dużo pozytywnej energii i tym podobne. To miłe, doceniam to – naprawdę.

A tak w ogóle – trochę a propos mojej chaotyczności – to widzieliście dziś wieczorne niebo? Jaki Księży jest wielki? Jak blisko nas? To piękny widok, aż raduje się serce – powiedziałby nie jeden poeta. Więc ja tak mówię. I nic więcej tu nie dodam. Bo mnie wyśmiejecie. Śpijcie smacznie!



piątek, 18 marca 2011

Czytanie jest seksi

Miałem napisać o tym już jakiś czas temu. Ale odkładałem to ciągle lub po prostu zapominałem. Lecz dziś przyszła chwila, bym temat poruszył. Choć w paru słowach. A wart jest tego na pewno.

Prawie co dzień jeżdżę autobusem linii 78. I prawie za każdym razem spotykam w nim co najmniej dwie osoby, które czytają książkę. Zdarza się, że są to trzy lub cztery osoby. Prawie zawsze są to panie. Wyjątek miałem dziś. Ale było to w busie. Jakąś godzinę temu spotkałem w nim pana czytającego książkę.

Czasem się temu dziwię. Oczywiście: miłe i pozytywne jest moje zaskoczenie. To piękny widok – kobieta z książką. Czytanie jest seksi – aż ciśnie się na usta. Panowie, Wy też czytajcie! Nie wstydźcie się robić tego publicznie.

Nie wiem, czy ilość osób czytających, która jest coraz większa – a przynajmniej takie są moje spostrzeżenia – spowodowana jest jakąś kampanią, czy czymś jeszcze innym. Nie wiem, nie mam zielonego pojęcia. Ale kocham te piękne prawie że wiosenne widoki.




czwartek, 17 marca 2011

SPIS PRAW DLA TYCH, KTÓRZY KOCHAJĄ SIEBIE


1. Mam prawo być sobą – tym, kim jestem i kim chcę być.

2. Mam prawo myśleć i czuć tak, jak chcę, i ja jestem ostatecznym sędzią swego postępowania, za które całkowicie odpowiadam.
3. Mam prawo kochać, kogo chcę, i pozwalać sobie być kochanym.
4. Mam prawo kochać i szanować siebie, planować, wygrywać oraz stawać się najlepszym, jaki mogę, bez manipulacji, w obszarze mojej integralności.
5. Mam prawo się zmieniać, rozwijać, uczyć o sobie i moim świecie, robić błędy i być za nie odpowiedzialnym.
6. Mam prawo mówić "nie" i być niezależnym od akceptacji innych.
7. Mam prawo do prywatności, czasu dla siebie, utrzymywania części swego życia w sekrecie, bez względu na to, czy jest to część ważna, czy mniej ważna.
8. Mam prawo kwestionować każdy pogląd dotyczący mojego życia; mam prawo być wysłuchany i potraktowany poważnie.
9. Mam prawo do tego, by wierzono mojemu słowu. W razie popełnienia błędu, mam prawo do jego naprawienia lub wyjaśnienia.
10. Mam prawo zmienić decyzję i nie podawać przyczyn ani nie usprawiedliwiać moich działań, jeżeli nie są one niekorzystne dla innych.
11. Mam prawo mówić, że nie wiem, i nie odpowiadać na pytania tych, którzy nie mają prawa pytać.
12. Mam prawo rozwiązywać własne problemy, podejmować własne decyzje i znaleźć własne szczęście w świecie. 


źródło: "Wewnętrzne przebudzenie" - Colin P. Sisson

Redaktorzy, bierzcie połowę albo zmieńcie dilera!

Wczoraj z Kamilkiem zrobiliśmy trochę porządku z moim sprzętem. A raczej Kamil zrobił, a ja Mu towarzyszyłem. Powiedzmy – żeby się Chłopak nie nudził. Co prawda, nie wgraliśmy jeszcze wszystkiego, co trzeba, by komputer był w pełni sprawny. Ale system mam nowy – i to jest ważne. Udało mi się także zainstalować pakiet Microsoft Office. Mam oryginalny, więc korzystam. Tak więc do szczęścia nie brakuje mi dużo. Wcześniej trochę się obawiałem, że instalacja może się nie powieść. Ktoś powiedział mi kiedyś, że oryginalny pakiet Office można wgrać tylko na jeden system czy coś tam takiego. Na szczęście – to nieprawda, jak sam się przed paroma minutami przekonałem.

Potrzebuję wgrać jeszcze w sprzęt kilka sterowników. Przede wszystkim – bardzo ważne – brakuje mi tego od głosu. Mój komputer jest aktualnie bardzo cichy, nie wydaje prawie żadnych dźwięków. No, są uderzenia klawiszy, kiedy przyciskam je gumką zaczepioną na ołówku. Słychać też prace systemu, kiedy uruchamiam komputer. Poza tym, praktycznie nic. Głucha cisza. A muzyki by się posłuchało.

Dobrze, że mogę korzystać z Internetu. To ważne, bo mogę połączyć się z moim blogiem – i opublikować niniejszy tekst.

Ok., starczy o moim sprzęcie komputerowym, który potrzebuje też sterowników do karty graficznej, by ładniej wyglądać. O tym starczy. Teraz słowo z innej beczki.

Mam wśród znajomych facebook’owych pewną Panią Doktor, która zajmuje się PR-em (proszę wybaczyć, jeśli źle odmieniam). Dziś postanowiłem, że dowiem się na temat PR-u trochę więcej. Wiem na ten temat bardzo mało. Nigdy się PR-em nie interesowałem. A ponoć media nadużywają zwrotu „PR”, używając go często błędnie lub, po prostu, jak określiła to Pani Doktor – „durnie”.

Ja także nie jeden raz użyłem tego zwrotu durnie. A więc, aby się to już więcej nie powtórzyło, przeczytam jakąś książkę, która jest w tej dziedzinie w miarę rzetelna. Zresztą, poradzę się Pani Doktor, na pewno mi coś podpowie i poleci.

Mogę się tylko domyślać, jak czuje się ta Pani Doktor, kiedy czyta głupoty, jakie wypisują dziennikarze na temat PR. Kiedyś bardzo interesowałem się kulturą hip hop. Śmiałem się czasem z tego, co wypisywały przeróżne gazety niezaznajomione z hip hopem na temat hip hopu. Czasem się śmiałem, ale często denerwowałem. Jakiś kompletnie nieznający się na hip hopie dziennikarzyna, udający znawcę, pisał o muzyce rap, lub graffiti straszne idiotyzmy.

Jak jesteśmy przy gazetach, to warto wspomnieć o tym, że kupiłem dziś „Super Express”. Nie dla siebie – oczywiście – a dla Babci. Choć przyznaję się, że przejrzałem SE cały. Najciekawsza ze wszystkiego jest okładka. Jest na niej m.in. zdjęcie jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego, a obok tytuł wielkimi literami „PiS i SLD przejmą władzę!”

Czyli, jak przewiduje Pan Jacek, rządy PO skończą się w tym roku. Poza tym, także w tym roku, ale czcionką pisaną już mniejszą – czeka nas Wojna Światowa, rozpad Unii Europejskiej i kolejne wielkie trzęsienie ziemi. Ale to nie jest takie ważne w porównaniu z tym, że PiS znów u władzy będzie.

A propos okładek i super gazet. Na okładce „Faktu” wielki napis „Atomowa chmura nad Polską” – a na „Wykopie” komentarz do tego: „redaktorzy, zmieńcie dilera!”, oraz, komentarz użytkownika KHOT: "ATOM ZBIERA ŻNIWO! PIERWSZE POLSKIE OFIARY SZKODLIWEGO PROMIENIOWANIA! Redaktorzy Fakt-u na własnej skórze odczuli wpływ promieniowania."

Poprawiłem tytuł... :']
(cytat)



środa, 16 marca 2011

Życie to przygoda

Nie ma żadnych dowodów na to, że życie jest poważne.

Nie ma, a więc nie ma też co podchodzić to życia tak mocno na serio. W niektórych sprawach ważny jest dystans. Lęk, który nas nawiedza, niczemu nie służy. Niektórzy twierdzą, że jest on iluzją. A więc uśmiech na twarz, pierś do przodu – i ruszajmy na spotkanie ze światem. Bo życie do przygoda! 

wtorek, 15 marca 2011

Mało-ambitnie, mało-konkretnie

Jutro oddaję mój komputer do kolegi, który zrobi z nim mały porządek. Nie wiem, kiedy z powrotem odbiorę mój sprzęt. Mam nadzieję, że jak najszybciej. Najważniejsze, aby ogarnąć ten mały bałagan, który powstał w moim kompie. Trzeba zaprowadzić tu czystki, bo wiele rzeczy jest niepotrzebne.

Praktyki studenckie mam już zaliczone. W najbliższy piątek odbieram dzienniczek, który już mam wypełniony. Teraz czekam na opinię Opiekunki Praktyk oraz parę stempli i podpisów. Na szczęście wszystko jest OK., co bardzo mnie cieszy.

Sesja też już zaliczona. Prawie wszystkie wpisy porobione. Indeks zwracam do BOS-u 26 marca. W ten dzień wykonany zostanie w moim dzienniczku także ostatni wpis.

W kwietniu – bodajże 7 i 8 dnia tego miesiąca – jadę do Warszawy na pierwsze spotkanie w sprawie projektu „Uprzedź uprzedzenia”. Nie mam jeszcze żadnego pomysłu dotyczącego wyjazdu. Nie wiem jeszcze, jak pojadę, nie wiem z kim. Może ktoś ma ochotę?

Tu kończę mój wpis. Tak jak ostatnio: mało-ambitnie, ale zajęty – to dlatego. Jak będę wolniejszy, wpiszę coś konkretniejszego. 

poniedziałek, 14 marca 2011

Odpowiedzialność za kraj i obywateli

Dziś zastanawiałem się nad tym, co kiedyś powiedziała pewna pani profesor. Było to podczas wykładu, który prowadziła. Ta pani profesor jest pedagogiem i prowadziła zajęcia z pedagogiki – specjalnej bodajże – lecz nawiązała do polityki.

Powiedziała coś w stylu: Nie rozumiem niektórych polityków. Przecież rządzić to wielka odpowiedzialność. Za cały kraj i za wszystkich obywateli. Nie rozumiem tego, że tak wiele osób chce rządzić.

Ja też tego nie rozumiem. I nie rozumiałem tego wtedy. Przecież dziś prawie każda partia – albo wszystkie partie – będące w rządzie są tam głównie po to, by rządzić. Bo po co niby jeszcze? No, ewentualnie po to, żeby brać pieniądze.

Naprawdę, ten system musi wreszcie paść. Gdyby wybory miały coś zmienić – dawno zostałyby zakazane – powiedział JKM. Większość polityków jest w polityce po jedno – niestety.


niedziela, 13 marca 2011

Znów odłożyłem to na ostatnią chwilę

Miałem dziś odpowiedzieć na Wasze komentarze. Wybaczcie mi, ale nie zrobię tego. Na jutro „muszę” przygotować kilka rzeczy. Tradycyjnie: odłożyłem te sprawy na ostatnią chwilę. Postanawiam sobie, że to moje odkładanie zmienię – cały czas ten proces trwa.

Mam nadzieję, że Wasz weekend był udany. Życzę Wam miłego tygodnia. Pozdrawiam!!

sobota, 12 marca 2011

Moi Wolni Słuchacze

Dziś na zajęciach z „socjotechniki pracy grupowej”, kiedy mówiliśmy trochę o sobie, znajoma powiedziała coś o mnie. Mianowicie: że dobrze „leję wodę” oraz że wciąż szukam sobie wolnych słuchaczy, którzy tego lania wody zechcą słuchać.

Kiedy usłyszałem te słowa, uśmiechnąłem się. Nie ukrywam, że zrobiło mi się miło. I nieco wesoło. Szczególnie na określenie, że szukam sobie wolnych słuchaczy.

Oczywiście ci wolni słuchacze to koledzy i koleżanki studenci. Faktycznie, czasem zapominam się, wtedy znajduję sobie tych wolnych słuchaczy – często są to studenci palący papierosy na dziedzińcu uczelni podczas przerw między zajęciami -  i „leję im wodę”. Oni wtedy stoją, uśmiechają się i przytakują, mówiąc „tak, tak”, zaciągają się dymem i myślą sobie „skończ już, chłopie”. 

Wszystkiego najlepszego wszystkim Grzegorzom

Okazało się, że zajęć na uczelni nie mam dziś od samego rana, ale od południa. Tak więc zdążyłem sobie trochę pospać. Obudził mnie tata, który przyjechał ze znajomym po parę deseczek – których u jest mnie sporo. Nie pytałem, po co to im, bo byłem zaspany. Ale pewnie będą coś zbijali.

Dobrze, że tata przyjechał, bo dziś imieniny Grzegorza, a mój tata Grzegorz ma na imię. Wczoraj zaopatrzyłem się w prezent, który dziś miałem tacie wręczyć. Pomyślałem, że jak będę jechał do szkoły, wstąpię po drodze do taty, złożę mu życzenia i dam prezent, a raczej upominek. Ale, skoro to on przyjechał, złożyłem mu życzenia na miejscu – u mnie w domu.

Mam kilku znajomych Grzegorzów, a więc składam im wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Tradycyjnie: uśmiechu na twarzy, radości w duszy i miłości w sercu. 

piątek, 11 marca 2011

Miłego udanego weekendu!!

Dziś popołudniu dwa wykłady. Jutro od rana do wieczora zajęcia na uczelni. W niedzielę zapewne zebranie stowarzyszenia.

Poza tym: sesja zaliczona, praktyki także, zostały tylko formalności związane z wpisami oraz wypełnianiem dzienniczka.

Jak zawsze – wszystko odkładałem na ostatnią chwilę. Ale z okazji postu – zmieniam to – takie jest moje postanowienie.

Co jeszcze? Dostałem się do ambitnego projektu. Ale szczegóły podam, kiedy będę wiedział na ten temat więcej.

W niedzielę, zgodnie z obietnicą – wcześniej nie dam rady – odpowiem na Wasze komentarze.

Teraz życzę wszystkim miłego dnia oraz udanego weekendu!! 

czwartek, 10 marca 2011

Wnętrze, czyli to, co w człowieku najpiękniejsze

W człowieku najpiękniejsze jest wnętrze – umysł, intelekt, serce, osobowość. Często wnętrze przejawia się zewnętrznie. Ktoś ma otwarty i chłonny umysł. Ktoś inny nieziemski intelekt. Jeszcze ktoś gorące serce, które uzewnętrznia niosąc je na dłoni. A ktoś tam posiada magnetyczną osobowość. Bywają i tacy, co mają to wszystko naraz. A tak w ogóle to: gdyby wnętrze się nie uzewnętrzniało, nie moglibyśmy ocenić, że ktoś jest naprawdę piękny.

Tak, naprawdę piękny. Bo ktoś może być ładny, mieć ładny wygląd i aparycję. Ale o wyglądzie zewnętrznym rzadko powiemy, że jest piękny – naprawdę. Przynajmniej ja tego nie zrobię. A jeśli tak postąpię, to w bardzo rzadkich, sporadycznych przypadkach. Bo coś, żeby było piękne, musi mieć piękną duszę.

Pamiętam, jak pewnego razu spotkałem Dziewczynę, którą uważałem za  piękną. Miała zadbane blond włosy sięgające do ramion. Śliczną, gładką twarz. Ubrana była elegancko i seksownie. Zaraz, jak ją zobaczyłem, pomyślałem, że jest piękna. Przypisałem jej same najlepsze cechy osobowości. Na pewno jest mądra – pomyślałem – i inteligentna. Musi mieć magnetyczną osobowość – czułem, jak mnie przyciąga. Widać było także po niej, że ma dobre serce. Niemal ideał – pomyślałem.

Dane mi było poznać tę Dziewczynę. I wiecie co? Po pierwszym zdaniu, które wypowiedziała, gdy się sobie przedstawialiśmy, całe to piękno zniknęło, jakby ręką odjął. Wszystkie te cechy, które wcześniej przypisałem Dziewczynie, zniknęły. Rozpłynęły się jak śnieg na wiosennym słońcu.

Dziwne, prawda? Wystarczyło jedno krótkie zdanie, by całkowicie zmienił mi się obraz Dziewczyny. Znam ją do dziś. I, owszem, jest ładna, ale piękna – nie. I wcale nie jest głupia. Bo jest w miarę mądra i inteligentna, jeśli porównać ją z wieloma innymi. Ma także dobre serce, jest miła i przyjemna. Ale magnetycznej osobowości nie ma – i już!

Za to moja Koleżanka to, powiedzmy sobie, przeciwieństwo Dziewczyny. Kiedy zobaczyłem Koleżankę po raz pierwszy, pomyślałem, że do najpiękniejszych nie należy. Była zupełnie nie w moim typie – tak to nazwijmy. Ale, gdy poznawałem ją coraz lepiej, okazywało się, że ma ciepłe serce, piękny umysł, intelekt na wysokim poziomie i niezwykłą osobowość. Może – gdyby nie miała męża – to bym ją adorował. Kto wie! Ale jego także ma.


Mądrze mówi pan Janusz, prawda?

Ostatnimi czasy, a raczej ostatnimi dniami wciąż słyszę – nie widzę tego, bo nie patrzę, a tylko słucham, gdy ogląda to moja babcia – w TV i czytam w internetowych artykułach o tym, że PO chce, aby wybory trwały dwa dni, natomiast PiS twierdzi, że jest to sprzeczne z konstytucją – i wybory trwać powinny jeden dzień. Ja tego komentować nie będę, bo prymusem w tych sprawach nie jestem. Zamiast mojego komentarza, poniżej wklejam komentarz kogoś, komu zdrowego rozsądku i logiki w sprawach polityki nie brakuje – samego Janusza Korwin-Mikkego! A oto ten cytat:

"Klasa Polityczna” chce koniecznie, by jak najwięcej osób oddało głos w wyborach. Czy chce, by babcia spod Mławy rządziła Polską? Nie – IM chodzi o to, że gdy człowiek odda głos, to już czuje się odpowiedzialny za wszystkie złodziejstwa i głupoty popełniane na Wiejskiej – "bo przecież ja ich wybrałem”. Liczą, że wskutek tego unikną więzień za to, co z nami robili przez ostatnie 85 lat.
Chodzi tylko o pic – bo gdyby wybory mogły naprawdę coś zmienić, na pewno zostałyby zakazane.
Jeśli jednak ktoś serio chciałby podnieść jakość wyborów, to na pytanie, czy powinny trwać jeden czy dwa dni – odpowiadam:
                       "DWIE GODZINY!"
W tym czasie PolSat powinien puszczać "Daleko od noszy” i "Hotel 52”, TVN "Usta–usta” i "Prosto w serce”, TVP1 "Modę na sukces” i "Klan”, TVP2 "M jak miłość” i "Rodzinkę”. Do tego jeszcze występy pp.Adama Małysza i Roberta Kubicy…
Ponieważ zaś na Ich start w październiku nie można liczyć, nie warto wyborów organizować.

Mądrze mówi pan Janusz, prawda?

środa, 9 marca 2011

Łapię chwile


Łapię każdą chwilę
Jak motyle w dłonie
I w tej chwili żyję
I w tej chwili tonę
Bo przeszłości nie ma
I nie było nigdy
Istnieje tu i teraz
A reszta to na niby

Dziś już nie…

…ale na pewno do końca tego tygodnia odpowiem na komentarze, które co chwila pojawiają się na moim blogu – z czego, nie ukrywam, jestem bardzo zadowolony.

A tak poza tym, postanowiłem urozmaicać moje posty, używając różnych kolorów czcionek, a także zmieniając ich wielkość oraz grubość w niektórych tekstach. Myślę, że to dobry pomysł. A teraz: dobranoc! 

Post o postanowieniach z okazji postu

Dziś zaczął się post. Nie jestem ortodoksyjnym Katolikiem. Nie zgadzam się z wieloma doktrynami Kościoła Katolickiego. Jednak do Chrystusa i Jego nauk jest mi z każdą chwilą coraz bliżej. Powoli utwierdzam się w tym, że jestem Chrześcijaninem. Zobaczymy, co będzie, gdy przestudiuję już całą Biblię.

Post to dobry czas na postanowienia. Mam ich już kilka. Jest wiele rzeczy, które robię, a które do niczego nie są mi potrzebne – rzeczy te nie dają mi żadnego rozwoju, nie prowadzą do niego, a wprost przeciwnie: hamują go. Dlatego w czasie tego postu postanawiam tych rzeczy, a przynajmniej niektórych z nich – zaprzestać.

Jest też wiele rzeczy, które prowadzą do rozwoju, a których nie wykonuję, z różnych to przyczyn. Tak więc w czasie tegorocznego postu postanawiam wiele z tych pozytywnych rzeczy wprowadzić w czyn. Dziś pójdę do kościoła, w którym zbierają się Katolicy (ale nie tylko), by pomodlić się o powodzenie moich postanowień. Wam także życzę, byście dotrzymali swoich postanowień.


wtorek, 8 marca 2011

O kobietach, dla kobiet



Z okazji Dnia Kobiet publikuję Mądrości Kobiet Świata, które uporządkował Paweł Jan Mróz. Zapraszam do zapoznania się z naprawdę ciekawymi cytatami niezwykłych kobiet. Nie jestem tego pewien, ale Im chyba nie była potrzebna żadna Manifa ani inna podobna jej organizacja. Bo: dla chcącego nic trudnego – i nieważne czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. A nawet jeśli byłaby Im potrzebna Manifa, to niby do czego?


Mądrości Kobiet Świata :

„Wielkim sekretem życia jest to, że nie ma wielkiego sekretu. Jakikolwiek jest twój cel, możesz tam dotrzeć jeśli masz wolę, aby na niego pracować.”
~Oprah Winfrey

"Nie liczy się, co robimy ani ile robimy, lecz to, ile miłości wkładamy w działanie."
~Matka Teresa

"Odwaga jest ceną, której życie żąda w zamian za udzielenie spokoju."
~Amelia Aerhart

"Chciałabym być królową w ludzkich sercach, ale nie widzę się jako królowa tego kraju."
~Księżna Diana

"Zbyt wielu doradców to niezgoda i zamieszanie, zamiast dobrej porady."
~Elżbieta I Tudor

"Najpiękniejszym dziedzictwem, jakie można dać dziecku, jest zezwolić mu, by szło własna drogą, wyłącznie o własnych siłach."
~Isadora Duncan

"Trzeba jakoś swoje życie przeżyć. Jeżeli chcesz utrzymać się na odpowiednim poziomie, nie masz wyjścia – musisz znaleźć jakiś ciekawy na to sposób. Nie znajdziesz go jednak, jeżeli tylko będziesz siedział na tyłku."
~Katherine Hepburn

"Moda przemija, styl pozostaje."
~Coco Chanel

"Nauka leży u podstaw każdego postępu, który ułatwia życie ludzkie i zmniejsza cierpienie."
~Maria Skłodowska-Curie

"Największym niebezpieczeństwem dla naszej przyszłości jest apatia"
~Jane Goodall

"Nie wątp nigdy, że mała grupa troskliwych ludzi mogłaby zmienić świat. Tak naprawdę to jedyna rzecz, która go kiedykolwiek zmieniła."
~Margaret Mead

„Nie troskajcie się, nie dajcie ogarnąć zwątpieniu, bo będzie z wami Jego łaska, ona was ustrzeże"
~Maria Magdalena


Ja, z okazji Waszego święta, Drogie Panie, składam Wam jak najlepsze życzenia. Napisałem dla Was krótki i prosty wierszyk (czy raczej niby-wierszyk), a oto on:

Z okazji Dnia Kobiet najlepsze życzenia
Zdrowia, radości i marzeń spełnienia
Uśmiechu na twarzy, radości w sercu
Życzę Wam szczerze w tym prostym wierszu
W tym wierszu krótkim ostatnie zdanie
Bądźcie już zawsze szczęśliwe, Panie!


Dziewczyny, nie próbujcie być słabszymi (fizycznie; psychicznie chyba często jesteście mocniejsze) i mniejszymi facetami, ale bądźcie jak najlepszymi i najwspanialszymi kobietami. To Wy jesteście płcią piękną. I tylko o Was można powiedzieć, że macie piękne ciało i umysł. I tylko kobieta potrafi tak fantastycznie czytać emocje. Tylko kobieta potrafi kochać tak mocno, że reszta nie ma znaczenia. Tylko kobieta wie, co to znaczy miłość bezwarunkowa w czynie (miłość matki do dziecka). W dzieciach jest nadzieja i przyszłość świata. Dziecko szczęśliwe to to, które czuje przy sobie kochającą, troskliwą matkę, która, jak nikt inny, potrafi zadbać o jego dobro i bezpieczeństwo. A więc nadzieja i przyszłość świata jest także w Was, Drogie Panie!




poniedziałek, 7 marca 2011

Podążać ku Doskonałości

Już myślałem, że jestem konserwatywnym liberałem. Ale chyba jednak nie jestem. Fajnie byłoby nim być – tak sobie pomyślałem. Ale by nim zostać, trzeba mieć w życiu sztywne zasady, których się nie łamie – nigdy, choćby nawet świat się walił i palił. Konserwatywny liberał posiada zasady i normy, którym zawsze pozostaje wierny.

Ale człowiek jest tylko człowiekiem. Więc jako człowiek, błędy popełnia – i czasem zdarza mu się, że postępuje wbrew swoim zasadom. Ale jako konserwatysta, zwraca się do Boga i prosi o przebaczenie i – jeśli szczerze żałuje i obiecuje poprawę – przebaczenie otrzymuje.

Jestem w trakcie czytania Biblii. Jak przeczytam całą, wtedy zdecyduję, czy chcę być konserwatywnym liberałem. Wiem, że to głupie, ale teraz tak pomyślałem. Ale chyba ateista także może być konserwatywnym liberałem, czyż nie? Pytam, bo nie jestem tego akurat pewien. Ale raczej może.

Ja nie jestem ateistą. Wierzę w Boga, ale tego ponad wszelkimi religiami. Choć ostatnio coraz bardziej utożsamiam się z Biblią i naukami Chrystusa. Być może niedługo powiem, że jestem chrześcijaninem. A może skoro zostałem ochrzczony – to nim jestem, czy chcę, czy nie.

Wartości chrześcijańskie to wartości humanistyczne i humanitarne. Nie wiem w sumie, po co je zmieniać. Jaki cel w tym mają wszelkiej maści racjonaliści. Ludzie inteligentni i mądrzy. O poglądach mocno lewicujących.

Ja sam jeszcze niedawno poglądy miałem także lewicujące. Byłem nawet za tym, żeby homoseksualistom przyznać prawa do adopcji. Tzn., żeby wyrazić się jasno: mówiłem, twierdziłem, a przede wszystkim myślałem, że gdyby zmienić mentalność społeczeństwa, pary homoseksualne mogłyby wychowywać dzieci i nikt nie szykanowałby ich, a przede wszystkim ich dzieci, a o nie tu naprawdę chodzi.

Pamiętam, jak spierałem się o to z moją koleżanką, gdy jechaliśmy samochodem z uczelni. Ona o poglądach konserwatywnych, ja o liberalnych, ale tych odchylonych mocno w lewą stronę.

Po jakimś okresie moje poglądy zmieniły się – radykalnie w drugą stronę. Z mocno lewicującego stałem się mocno prawicującym. Tak swoją drogą, o ludziach lewicy mówi się czasem lewaki, a jak się mówi o ludziach prawicy? Prawaki? A może prawiczki? Wiem, to głupie. Mam nadzieję, że nikogo tu nie obraziłem. A jeśli tak – to zrobiłem to umyślnie.

W pewnym momencie zacząłem czytać Korwin-Mikkego. Stwierdziłem, że ten facet ma mądre, trzeźwe poglądy. Mówi prawdę. Chce dobrze. Ma rację itd. To szczery, prawdziwy polityk – czyli ewenement w dzisiejszych czasach.

Nie będę się dziś dłużej nad tym rozwodził. Dziś za prawem adopcji przez homoseksualistów nie jestem. Ale też odstąpiłem od p. Janusza Korwin-Mikkego i jego radykalnych poglądów (przynajmniej od niektórych, bo wiele z nich nadal podzielam)). To bardziej celebryta niż polityk, jak powiedział o Nim Rafał A. Ziemkiewicz, którego często ostatnio czytuję.

Ale powoli „odbijam” od tego świata. Świata typowej polityki. Ważniejszy jest dla mnie rozwój. Chcę się rozwijać, by moja świadomość z każdym dniem stawała się coraz bardziej światła – i to jest dla mnie ważne. Chcę podążać swoją ścieżką. Realizować się w życiu. By stawać się dojrzalszym, lepszym człowiekiem. By być coraz bliżej Boga. By wyrażać Boga przez siebie.

Wyżej pojechałem trochę z grubej rury z tym Bogiem, prawda? Ale tu nie chodzi mi o żadne nawrócenie czy coś w tym rodzaju. O nie! Po prostu rozwijam się. A Bóg to Kreatywność, Twórczość, Dobro, Inteligencja, Miłość, Radość – i wszystko to, co najlepsze i najwspanialsze – i w tę stronę chcę właśnie podążać. W stronę Doskonałości.