sobota, 14 czerwca 2014
Nowy piękny dzień
Zaczynam kolejny piękny dzień. To, że będzie on piękny –
wiem. Wierzę w to całym sobą. Wiara czyni cuda. Moja musi być mocna i
niezachwiana. I właśnie taka będzie. Zostawiam dziś za sobą wszystko to, co mi
nie wyszło. Puszczam w zapomnienie wszystkie porażki. Chcę myśleć tylko o tym
co dobre. I właśnie to robię. Myślę tylko o tym co dobre. Niech ten dzień
będzie dla Was także piękny, radosny i pełny samych pozytywnych myśli i
zdarzeń.
czwartek, 5 czerwca 2014
wtorek, 3 czerwca 2014
Oficjalne logo 5. MŚ w para-taekwondo
Jest już oficjalne logo 5. Mistrzostw Świata w
para-taekwondo, które odbędą się 21 i 22 czerwca br. w Moskwie. Publikuję to
logo dla Was na blogu, byście mogli je zobaczyć i sami ocenić. Mnie się podoba,
jest naprawdę fajne. Tymczasem mentalnie przygotowuję się do tych zawodów, by
wreszcie powalczyć jak prawdziwy wojownik.
niedziela, 1 czerwca 2014
Nikt nie zna całego obrazu
Czytam cały czas książkę Jacka Walkiewicza, którą
dostałem od Niego w prezencie. Choć nie ze wszystkim, co jest w niej napisane,
mogę się zgodzić, to na pewno jest tu wiele ciekawych i praktycznych rzeczy,
które od zaraz można wprowadzić do własnego życia. Kilka minut temu znalazłem w
owej książce bardzo ciekawą historię, którą publikuję poniżej:
Stary
człowiek miał pięknego konia i mimo swojego ubogiego życia, nie zamierzał go
sprzedawać. Wszyscy w wiosce traktowali go jako głupca i dziwaka, ale on
powtarzał, że przyjaciół się nie sprzedaje, a koń jest dla niego przyjacielem.
Któregoś dnia koń zniknął i cała wieś śmiała się ze starca, a zwłaszcza z jego
głupoty, przez którą ich nie słuchał i nie zarobił na koniu. Starzec na to
mówił: „Nikt nie zna całego obrazu, po prostu koń zniknął, a to nie jest ani
dobre, ani złe. Nie znamy książki po przeczytaniu trzech stron”. Ponieważ po
paru dniach koń wrócił przyprowadzając kilkanaście innych, wieś przyznała mu
rację, zazdroszcząc bogactwa i tego, że teraz starzec ma trzydzieści koni.
Starzec na to odpowiadał, że nikt nie zna całego obrazu po prostu koń
przyprowadził inne konie, a to nie jest ani dobre, ani złe. Cała wieś uważała,
że tylko wrodzonej głupocie zawdzięcza to, że nie rozumie szczęścia, które go
spotkało. W tym czasie jego syn, jedyny i ukochany, zaczął ujeżdżać konie i
spadając połamał sobie obie nogi. To uczyniło z niego kalekę. Teraz wieś lamentując
mówiła, że to wielkie nieszczęście. Wszystko przez te konie. Teraz masz syna
kalekę, który nie będzie ci pomocny – mówili. Na to starzec, jak mantrę
powtarzał: „Nikt nie zna całego obrazu, po prostu syn złamał obie nogi, a to
nie jest ani dobre, ani złe”. Czas mijał i czasy stały się niebezpieczne.
Wybuchały wojny. Z wioski zabrano wszystkich zdrowych mężczyzn i wcielono do
armii. Tylko kaleka pozostał. Ponieważ wszyscy zginęli i nikt z młodych nie
wrócił do swoich rodzin, wieś przyznała rację starcowi, że chociaż syn jest
kaleką, to jest z nim, a ich dzieci chociaż były zdrowe, już nie żyją. Starzec
na to po raz kolejny powtórzył: „Nikt
nie zna całego obrazu”.
Powstrzymam się oczywiście od zbędnych komentarzy.
Opowieść o starcu według mnie jest piękna i bardzo wartościowa. Niesie ze sobą
bardzo mądry morał. Kończąc wpis, życzę Wam udanego niedzielnego popołudnia, a
wszystkim Dzieciakom – wszystkiego co najlepsze.
niedziela, 11 maja 2014
Motywacja, by być lepszym
Lubię się motywować na różne sposoby.
Potrzebuję tego. Mam motywację w sobie, ale, by ją wzmacniać, robię sobie od
czasu do czasu doładowanie zewnętrzne.
Czytam codziennie jakieś motywujące teksty.
Czasem są one krótkie, innym razem dłuższe. Bywa, że wystarczy jeden cytat, a
innym razem pochłonąć muszę cały rozdział książki. Nie raz się zdarzyło, że
„pożarłem” całą książkę za jednym razem. Przepijając ją herbatą lub jakimś
zimnym napojem.
Bo motywacja to rzecz święta. Bez niej nie
byłoby mnie tu. Pewnie byłbym gdzieś zupełnie indziej. Może żalił się nad sobą…
Na mój dzisiejszy stan, na to gdzie jestem, na
to jaki jestem i na to, co robię – pracowałem kilka ostatnich lat. Praca ta
musi być świadoma. Każdy z nas pracuje nad sobą każdego dnia, tylko nie każdy
jest tego świadom.
Nie każdy jest świadom, że każda nasza myśl,
każde słowo, każdy czyn – jest modlitwą, która buduje przyszłość. Aby ta
przyszłość była lepsza, my także tacy musimy być. Musimy stać się lepszymi.
Nie jest to łatwe, ale na pewno jest to
możliwe. Gdyby w życiu było nam za łatwo, łatwo też moglibyśmy i upaść. Kończąc
ten wpis, chciałem gorącą podziękować tym, którzy mnie wspierają i trzymają za
mnie kciuki.
sobota, 10 maja 2014
niedziela, 4 maja 2014
Koncert Tadka i Bosskiego
![]() |
| Tadek - Firma |
![]() |
| Bosski Roman - Firma |
![]() |
| o. Marcin - Fragua |
![]() |
| Bosski i Tadek na scenie |
sobota, 3 maja 2014
Kilka cytatów na dobry dzień. I życie
Dziś postanowiłem znaleźć w naszym kochanym Internecie kilka
pięknych cytatów, które zmotywują Was, ale także mnie. Wiem, że to, co dajemy
innym, powraca do nas. Tak więc – zaczynamy!
„Wszystko w Twoich rękach. Życie to Twoja historia.
Spraw, by była piękna.”
„Jeżeli marzenie jest wystarczająco duże, fakty nie mają
znaczenia.”
„Jeśli chcesz być szczęśliwy przez chwile – napij się
wina. Jeśli chcesz być szczęśliwy przez rok – ożeń się. Jeśli chcesz być
szczęśliwy przez całe życie – wypełnij swoje życie pasją.”
„Słuchaj tego, który wie, że wie. Naucz tego, który wie,
że nie wie. Obudź tego, który nie wie, że wie. Od tego, który nie wie, że nie
wie, uciekaj.”
„Tam, gdzie chodzi o to, co sprawiedliwe, piękne i
dobre, nie powinniśmy troszczyć się o opinię ogółu.”
„Nic się nie dzieje bez przyczyny. Zrozum to i ruszaj
przed siebie. Nie bądź zły ani smutny przez to co się dzieje, ciesz się tym co
może się wydarzyć.”
„Jak będziesz spędzał zbyt wiele czasu nad czymś, nigdy
tego nie zrobisz. Zrób przynajmniej jeden krok dziennie w kierunku swojego
celu.”
piątek, 2 maja 2014
Moc jest w Tobie
Dobra motywacja to podstawa. To siła, z której możemy
czerpać chęć do działania. Bywa, niestety, że ona przygasa i staje się słabsza.
Wzmocnić ją, by znów zapłonęła żywym ogniem, to rzecz, która nie zawsze jest łatwa.
Do tego także potrzeba motywacji… Mieć motywację do tego, by wzbudzić w sobie
motywację.
„Gdy wstaję rano, czuję w sobie tę moc…” - rymowałem te
słowa kilka tygodni temu w pewnym kawałku hip-hopowym, który nagrałem wraz ze
znajomymi z Aleksandrowa. Dobrze jest się budzić rano z mocą. Ale by tak było,
trzeba mieć w sobie motywację do życia i działania.
Dziś rano wstałem z dobrym humorem i chęcią do
działania. Mimo tego, że jest weekend majowy, a za oknem pogoda raczej nie
bardzo, to mnie chce się żyć. Chcę żyć i cieszyć się życiem. I wiem, że nie
potrzeba do tego nie wiadomo czego.
Ja cieszę się tym, że otworzyłem oczy i mogłem przywitać
kolejny, nowy, piękny dzień. Tu u mnie, na wsi, śpiewają teraz za oknem ptaki, mimo
tego, że pogoda jest deszczowa. Ale nawet gdyby nie śpiewały, wstałbym z dobrym
humorem, pozytywnym nastrojem.
Człowiekowi nie potrzeba specjalnych powodów do tego, by
być szczęśliwym. Ostatnio wyczytałem w książce Jacka Walkiewicza historię o
tym, jak to w dawnych czasach bogowie chcieli ukryć przed człowiekiem jego moc.
Nie wiedzieli jak to zrobić, zastanawiali się, gdzie by ukryć tę moc, by
człowiek jej nie znalazł. Wpadli na taki pomysł, by schować ją właśnie w
człowieku, w jego wnętrzu, bo – jak słusznie mniemali – będzie to ostatnie
miejsce, gdzie będzie jej szukać.
Człowiek szuka całe życie szczęścia na zewnątrz, ale
prawda jest taka, że dopóki nie znajdzie go w sobie, to nigdy nie będzie
szczęśliwy. Człowiek całe życie czeka na lepsze życie, ale prawda jest taka, że
ono już trwa. Właśnie tu! Właśnie teraz!
Życzę Wam radosnego weekendu majowego! Dużo Mocy i
Szczęścia – tego prawdziwego.
niedziela, 27 kwietnia 2014
Ty mi mówisz...
Ty mi mówisz, że jak zobaczysz, to uwierzysz - ja Ci mówię, że jak uwierzę, to zobaczę...
sobota, 26 kwietnia 2014
Wymagajcie od siebie
Wymagajcie od siebie, choćby inni od
Was nie wymagali –
te piękne słowa Jana Pawła II są od jakiegoś czasu moim mottem, dewizą życiową,
która mnie prowadzi przez różne sytuacje dnia codziennego. Jak to powiedział
mój znajomy Aleksander Beta – Jego życiowym celem jest ciągły rozwój i stawanie
się coraz lepszym. I wiem, że Alek nawet wtedy, kiedy nikt od Niego by nic nie
wymagał, On sam wymagałby od siebie. Tak swoją drogą: Alek też jest osobą wierzącą
i na pewno te słowa Papieża są cenne także i dla Niego.
Jutro
nastąpi kanonizacja zarówno bł. Jana Pawła II, jak i bł. Jana XXIII. Kilku moich
znajomych wybrało się do Rzymu na tę uroczystość. I dobrze. Jeśli czują, że tak
trzeba, jeśli jest do dla nich ważny moment – wspieram ich w tym całym sobą. Dla
mnie jest to także wydarzenie wielkie, lecz traktuję je przede wszystkim jako
symbol. Symbol tego, by iść przez to życie z radością w sercu, by być dobrym, a
przede wszystkim naśladować Jezusa Chrystusa.
Tak często
nie jestem tego przykładem. Tak często błądzę i gubię się w tym wszystkim. Jednak
Miłość, Wiarę i Nadzieję noszę w swoim sercu, dlatego też jestem pewny, że
jakby nie było, to i tak będzie dobrze, a nawet jeśli nie, to – jak powiedział
Jacek Walkiewicz – na pewno damy sobie radę.
Z tym
wymaganiem od siebie trzeba uważać, by nie wpaść w to za bardzo. Znam kilku
takich, co wymagają od siebie zbyt dużo, przez co też nie dają rady wszystkiemu
podołać i wpadają w życiowe zniechęcenie. Miałem czas, że też taki byłem. Na
szczęście się to zmienia i jest coraz lepiej.
Ostatni rok
nie był łatwy. Choroba Babci i inne wydarzenia z życia spowodowały we mnie przygaszenie
radości. Choć momentami było ciężko, jednak ciągle gdzieś w sercu miałem wiarę
w to, że wreszcie się jakoś wszystko ułoży. Jest we mnie, dzięki Bogu, jakiś
fundament, który pozwolił mi przetrwać te trudne chwile. Dziś czuję się już lepiej.
Mam w sobie więcej mocy i energii. Czuję w sobie radość do życia. Znów zacząłem
się cieszyć tylko dlatego, że wstałem rano, że otworzyłem oczy, że mogę żyć. I
za to chwała i dzięki Panu. W sercu mam nadzieję, że z każdym dniem będzie
coraz lepiej. Wiem, że wytrwałość to podstawa. Wytrwałość, którą wspiera
konsekwencja. I, oczywiście: WIARA, WIARA, WIARA!
piątek, 25 kwietnia 2014
Powoli nadrabiam straty...
Tak, wiem,
zdaję sobie z tego świetnie sprawę, że ostatnimi czasy zaniedbuję nieco mojego
bloga. Mam ogromną nadzieję, że mimo tego moi Czytelnicy – choć nie jest ich
dużo (nie jest Was dużo!), to jednak są (a jak wiemy – nie ilość, a jakość się
liczy – tak, to prawda: jesteście wyjątkowi!) – mi to w jakiś sposób wybaczą. U
mnie ostatnio dużo się dzieje. Pewnie u Was także. Bo właśnie na tym polega
życie – by dużo się działo.
Nie zawsze
jest łatwo. Ale, jak ktoś już to powiedział wiele razy, a ktoś inny powtórzył
jeszcze więcej – nie narzekajmy, że mamy pod górkę, jeśli wchodzimy na szczyt. Każdy
z nas ma swój własny szczyt. Ty, ja, on, ona. I nawet ten facet, który pół
życia spędził pod sklepem, prosząc ludzi o 2 zł na piwo lub wino. Jego szczytem
jest napić się tu i teraz. Nie myśli, co będzie potem. Może to czasem i lepiej.
Żyje tu i teraz. Niczym Budda…
Nie mnie
oceniać, który szczyt jest lepszy. Nie mnie oceniać, która droga jest bardziej
wartościowa. Czy moja, czy tego typa spod sklepu… Dlatego też nigdy nie
zrozumiem ludzi, którzy tak łatwo i pochopnie krytykują innych. Wczoraj wraz z
moim znajomym Krzyśkiem, który zajmuje się survivalem, byliśmy w odwiedzinach w
więzieniu, gdzie mogliśmy podzielić się z osadzonymi naszym życiowym
doświadczeniem. Ani przez chwilę ani mnie i mojemu znajomemu nie przeszło przez
myśl, by oceniać tych ludzi. Każdy z nas ma swoją własną historię. Każdy z nas
pisze ją każdego dnia, w każdej chwili, w każdym krótkim momencie swojego
życia.
Robię to
także ja, świadomy tego, pewny, że to, co dam innym, kiedyś wróci do mnie. Tak,
wiem, kiedy człowiek to sobie uświadomi, to czasem ma trochę „stracha”, no bo
nie zawsze czynimy tylko to, co dobre. A dając dobro, jestem tego pewny –
otrzymam je powrotem. Czasem za chwilę, już, teraz – innym razem będę musiał
trochę na nie poczekać. Kiedy dam komuś negatywne rzeczy, one także powrócą.
Wiem o tym.
Na szczęście
jest Bóg, który, jeśli mocno będziemy Go prosić o wybaczenie złych uczynków, On
to dla nas uczyni, jednak musimy pamiętać o tym, że to Pan sprawiedliwy, który
za dobre wynagradza, a za złe karze. Wiem, że świadomość tego nie jest łatwa.
My, ludzie – istoty słabe, a z drugiej strony tak mocne – czasem stajemy przed
trudnymi wyborami. I nie zawsze, niestety, wybieramy dobrze – to ze względu na
naszą słabość, jednak siła, która w nas drzemie sprawia, że możemy wszystko
odmienić. Zawsze mamy wybór. Niezależnie w jak trudnej sytuacji się znaleźliśmy.
Mógłbym tak
pisać długo, niemalże w nieskończoność, ale przyszedł czas, bym szykował się na
trening. Z drugiej też strony: mógłbym pisać tak długo, ale wiem, że to tylko
gadanie. Lubię praktykę, jest według mnie dużo cenniejsza od czczego paplania. Spotkałem
już na swej drodze nie jednego Profesora, który nie wiedział, jak żyć. Czy ja
wiem? Tak, wiem, jak ja mam żyć – nie wiem jak Ty, ale to już Twoja sprawa.
Życzę Ci powodzenia!
piątek, 28 marca 2014
Babciu, dziękuję Ci za wszystko!
Dziś w nocy odeszła z tego świata najważniejsza osoba w
moim życiu. Moja Babcia, która niemalże całe swoje istnienie poświęciła dla
mnie. Nie piszę tego po to, by się żalić lub wylewać swoje smutki. Robię ten
wpis na gorąco w celu upamiętnienia tej niezwykłej kobiety. Chciałbym przelać
te myśli właśnie teraz i tutaj, bo jutro – w ferworze działań dnia codziennego
– stracą one swoją moc.
To Babcia wychowała mnie i moją siostrę. Wzięła nas pod
swoją opiekę bezinteresownie w momencie, gdy małżeństwo moich rodziców się
rozpadło, a potem odeszła moja mama. Babcia dała mi wszystko to, co najlepsze.
Przez moją głowę przelewa się w tej chwili mnóstwo
wspomnień, wiele zdarzeń i sytuacji, o których mógłbym tu pisać, przelewać je
bez końca. Gdy żyjemy na co dzień często nie doceniamy tego co mamy. Ludzie
kłócą się o majątki, przez co tworzą się konflikty w rodzinach. W pogoni za
dobrami doczesnymi zapomniany o tym, co w życiu najważniejsze. O Miłości. Ten
czystej, prawdziwej, bezinteresownej. Miłości do drugiego człowieka, w którym
mieszka Bóg – w mojej Babci niewątpliwie On mieszkał.
Babcia kochała mnie całym sercem, a nawet więcej – całą
sobą. Bezwarunkowo. Wiedziałem, że cokolwiek by się nie działo, Ona zawsze
będzie przy mnie. Dała mi całą siebie. Nie wiem, jak to jest kochać swoją mamę,
jednak wiem, że Babcię kochałem (i kocham nadal!) jak mamę, babcię i
najważniejszą osobę w moim życiu.
Jezus Chrystus mówił o tym, by Go naśladować. Wziąć swój
krzyż i iść za Nim. Babcia całe życie niosła swój krzyż i nie był on lekki. Ale
robiła to z tak ogromną siłą, której mogę Jej tylko pozazdrościć. Nawet kiedy w
ostatnich dniach nie wstawała już z łóżka i coraz bardziej traciła świadomość,
kiedy pytałem Ją, jak się czuje, odpowiadała, że dobrze, po czym się do mnie
uśmiechała.
Babciu, dziękuję Ci za wszystko!
sobota, 22 marca 2014
Winston Churchill - motywacja
Bitwa o
Francję już się zakończyła. Spodziewam się, że wkrótce zacznie się bitwa o
Brytanię. Od tej bitwy będzie zależało przetrwanie cywilizacji chrześcijańskiej.
Z pewnością już niedługo cała furia i potęga wroga zwróci się przeciwko nam.
Hitler wie, że albo nas złamie tu na tej wyspie, albo przegra wojnę…
Dlatego zmobilizujemy się i postępujmy tak, żeby – jeśli
Imperium Brytyjskie i jego Wspólnota przetrwa – za tysiąc lat ludzie mówili: „To
była ich najwspanialsza godzina”
Będziemy szli do samego końca, będziemy walczyć we
Francji, będziemy walczyć na morzach i oceanach. Będziemy bronić naszej wyspy
bez względu na koszty, będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na
terenach desantowych, będziemy walczyć na polach i na ulicach… nie poddamy się
nigdy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










