wtorek, 3 czerwca 2014

Oficjalne logo 5. MŚ w para-taekwondo

Jest już oficjalne logo 5. Mistrzostw Świata w para-taekwondo, które odbędą się 21 i 22 czerwca br. w Moskwie. Publikuję to logo dla Was na blogu, byście mogli je zobaczyć i sami ocenić. Mnie się podoba, jest naprawdę fajne. Tymczasem mentalnie przygotowuję się do tych zawodów, by wreszcie powalczyć jak prawdziwy wojownik. 


niedziela, 1 czerwca 2014

Nikt nie zna całego obrazu

Czytam cały czas książkę Jacka Walkiewicza, którą dostałem od Niego w prezencie. Choć nie ze wszystkim, co jest w niej napisane, mogę się zgodzić, to na pewno jest tu wiele ciekawych i praktycznych rzeczy, które od zaraz można wprowadzić do własnego życia. Kilka minut temu znalazłem w owej książce bardzo ciekawą historię, którą publikuję poniżej:

Stary człowiek miał pięknego konia i mimo swojego ubogiego życia, nie zamierzał go sprzedawać. Wszyscy w wiosce traktowali go jako głupca i dziwaka, ale on powtarzał, że przyjaciół się nie sprzedaje, a koń jest dla niego przyjacielem. Któregoś dnia koń zniknął i cała wieś śmiała się ze starca, a zwłaszcza z jego głupoty, przez którą ich nie słuchał i nie zarobił na koniu. Starzec na to mówił: „Nikt nie zna całego obrazu, po prostu koń zniknął, a to nie jest ani dobre, ani złe. Nie znamy książki po przeczytaniu trzech stron”. Ponieważ po paru dniach koń wrócił przyprowadzając kilkanaście innych, wieś przyznała mu rację, zazdroszcząc bogactwa i tego, że teraz starzec ma trzydzieści koni. Starzec na to odpowiadał, że nikt nie zna całego obrazu po prostu koń przyprowadził inne konie, a to nie jest ani dobre, ani złe. Cała wieś uważała, że tylko wrodzonej głupocie zawdzięcza to, że nie rozumie szczęścia, które go spotkało. W tym czasie jego syn, jedyny i ukochany, zaczął ujeżdżać konie i spadając połamał sobie obie nogi. To uczyniło z niego kalekę. Teraz wieś lamentując mówiła, że to wielkie nieszczęście. Wszystko przez te konie. Teraz masz syna kalekę, który nie będzie ci pomocny – mówili. Na to starzec, jak mantrę powtarzał: „Nikt nie zna całego obrazu, po prostu syn złamał obie nogi, a to nie jest ani dobre, ani złe”. Czas mijał i czasy stały się niebezpieczne. Wybuchały wojny. Z wioski zabrano wszystkich zdrowych mężczyzn i wcielono do armii. Tylko kaleka pozostał. Ponieważ wszyscy zginęli i nikt z młodych nie wrócił do swoich rodzin, wieś przyznała rację starcowi, że chociaż syn jest kaleką, to jest z nim, a ich dzieci chociaż były zdrowe, już nie żyją. Starzec na to po raz kolejny powtórzył: „Nikt nie zna całego obrazu”.


Powstrzymam się oczywiście od zbędnych komentarzy. Opowieść o starcu według mnie jest piękna i bardzo wartościowa. Niesie ze sobą bardzo mądry morał. Kończąc wpis, życzę Wam udanego niedzielnego popołudnia, a wszystkim Dzieciakom – wszystkiego co najlepsze. 

niedziela, 11 maja 2014

Motywacja, by być lepszym

Lubię się motywować na różne sposoby. Potrzebuję tego. Mam motywację w sobie, ale, by ją wzmacniać, robię sobie od czasu do czasu doładowanie zewnętrzne.

Czytam codziennie jakieś motywujące teksty. Czasem są one krótkie, innym razem dłuższe. Bywa, że wystarczy jeden cytat, a innym razem pochłonąć muszę cały rozdział książki. Nie raz się zdarzyło, że „pożarłem” całą książkę za jednym razem. Przepijając ją herbatą lub jakimś zimnym napojem.

Bo motywacja to rzecz święta. Bez niej nie byłoby mnie tu. Pewnie byłbym gdzieś zupełnie indziej. Może żalił się nad sobą…

Na mój dzisiejszy stan, na to gdzie jestem, na to jaki jestem i na to, co robię – pracowałem kilka ostatnich lat. Praca ta musi być świadoma. Każdy z nas pracuje nad sobą każdego dnia, tylko nie każdy jest tego świadom.

Nie każdy jest świadom, że każda nasza myśl, każde słowo, każdy czyn – jest modlitwą, która buduje przyszłość. Aby ta przyszłość była lepsza, my także tacy musimy być. Musimy stać się lepszymi.


Nie jest to łatwe, ale na pewno jest to możliwe. Gdyby w życiu było nam za łatwo, łatwo też moglibyśmy i upaść. Kończąc ten wpis, chciałem gorącą podziękować tym, którzy mnie wspierają i trzymają za mnie kciuki. 

niedziela, 4 maja 2014

Koncert Tadka i Bosskiego

Wczoraj w Aleksandrowie Łódzkim, na placu kościoła parafii św. Archaniołów Rafała i Michała, odbył się wspaniały koncert patriotyczny. Wśród zaproszonych gości wystąpili m.in. raperzy z Krakowa – Tadek oraz Bosski Roman, z którymi miałem przyjemność zamienić kilka słów. Porozmawiałem także z księdzem Marcinem, który reprezentuje zespół muzyczny Fragua. Dziś na tej samej scenie zarapuje ksiądz Jakub Bartczak. Miłej niedzieli!


Tadek - Firma

Bosski Roman - Firma

o. Marcin - Fragua

Bosski i Tadek na scenie








sobota, 3 maja 2014

Kilka cytatów na dobry dzień. I życie

Dziś postanowiłem znaleźć w naszym kochanym Internecie kilka pięknych cytatów, które zmotywują Was, ale także mnie. Wiem, że to, co dajemy innym, powraca do nas. Tak więc – zaczynamy!

„Wszystko w Twoich rękach. Życie to Twoja historia. Spraw, by była piękna.”

„Jeżeli marzenie jest wystarczająco duże, fakty nie mają znaczenia.”

„Jeśli chcesz być szczęśliwy przez chwile – napij się wina. Jeśli chcesz być szczęśliwy przez rok – ożeń się. Jeśli chcesz być szczęśliwy przez całe życie – wypełnij swoje życie pasją.”

„Słuchaj tego, który wie, że wie. Naucz tego, który wie, że nie wie. Obudź tego, który nie wie, że wie. Od tego, który nie wie, że nie wie, uciekaj.”

„Tam, gdzie chodzi o to, co sprawiedliwe, piękne i dobre, nie powinniśmy troszczyć się o opinię ogółu.”

„Nic się nie dzieje bez przyczyny. Zrozum to i ruszaj przed siebie. Nie bądź zły ani smutny przez to co się dzieje, ciesz się tym co może się wydarzyć.”


„Jak będziesz spędzał zbyt wiele czasu nad czymś, nigdy tego nie zrobisz. Zrób przynajmniej jeden krok dziennie w kierunku swojego celu.” 

piątek, 2 maja 2014

Moc jest w Tobie

Dobra motywacja to podstawa. To siła, z której możemy czerpać chęć do działania. Bywa, niestety, że ona przygasa i staje się słabsza. Wzmocnić ją, by znów zapłonęła żywym ogniem, to rzecz, która nie zawsze jest łatwa. Do tego także potrzeba motywacji… Mieć motywację do tego, by wzbudzić w sobie motywację.

„Gdy wstaję rano, czuję w sobie tę moc…” - rymowałem te słowa kilka tygodni temu w pewnym kawałku hip-hopowym, który nagrałem wraz ze znajomymi z Aleksandrowa. Dobrze jest się budzić rano z mocą. Ale by tak było, trzeba mieć w sobie motywację do życia i działania.

Dziś rano wstałem z dobrym humorem i chęcią do działania. Mimo tego, że jest weekend majowy, a za oknem pogoda raczej nie bardzo, to mnie chce się żyć. Chcę żyć i cieszyć się życiem. I wiem, że nie potrzeba do tego nie wiadomo czego.

Ja cieszę się tym, że otworzyłem oczy i mogłem przywitać kolejny, nowy, piękny dzień. Tu u mnie, na wsi, śpiewają teraz za oknem ptaki, mimo tego, że pogoda jest deszczowa. Ale nawet gdyby nie śpiewały, wstałbym z dobrym humorem, pozytywnym nastrojem.

Człowiekowi nie potrzeba specjalnych powodów do tego, by być szczęśliwym. Ostatnio wyczytałem w książce Jacka Walkiewicza historię o tym, jak to w dawnych czasach bogowie chcieli ukryć przed człowiekiem jego moc. Nie wiedzieli jak to zrobić, zastanawiali się, gdzie by ukryć tę moc, by człowiek jej nie znalazł. Wpadli na taki pomysł, by schować ją właśnie w człowieku, w jego wnętrzu, bo – jak słusznie mniemali – będzie to ostatnie miejsce, gdzie będzie jej szukać.

Człowiek szuka całe życie szczęścia na zewnątrz, ale prawda jest taka, że dopóki nie znajdzie go w sobie, to nigdy nie będzie szczęśliwy. Człowiek całe życie czeka na lepsze życie, ale prawda jest taka, że ono już trwa. Właśnie tu! Właśnie teraz!

Życzę Wam radosnego weekendu majowego! Dużo Mocy i Szczęścia – tego prawdziwego.


niedziela, 27 kwietnia 2014

sobota, 26 kwietnia 2014

Wymagajcie od siebie

Wymagajcie od siebie, choćby inni od Was nie wymagali – te piękne słowa Jana Pawła II są od jakiegoś czasu moim mottem, dewizą życiową, która mnie prowadzi przez różne sytuacje dnia codziennego. Jak to powiedział mój znajomy Aleksander Beta – Jego życiowym celem jest ciągły rozwój i stawanie się coraz lepszym. I wiem, że Alek nawet wtedy, kiedy nikt od Niego by nic nie wymagał, On sam wymagałby od siebie. Tak swoją drogą: Alek też jest osobą wierzącą i na pewno te słowa Papieża są cenne także i dla Niego.

Jutro nastąpi kanonizacja zarówno bł. Jana Pawła II, jak i bł. Jana XXIII. Kilku moich znajomych wybrało się do Rzymu na tę uroczystość. I dobrze. Jeśli czują, że tak trzeba, jeśli jest do dla nich ważny moment – wspieram ich w tym całym sobą. Dla mnie jest to także wydarzenie wielkie, lecz traktuję je przede wszystkim jako symbol. Symbol tego, by iść przez to życie z radością w sercu, by być dobrym, a przede wszystkim naśladować Jezusa Chrystusa.

Tak często nie jestem tego przykładem. Tak często błądzę i gubię się w tym wszystkim. Jednak Miłość, Wiarę i Nadzieję noszę w swoim sercu, dlatego też jestem pewny, że jakby nie było, to i tak będzie dobrze, a nawet jeśli nie, to – jak powiedział Jacek Walkiewicz – na pewno damy sobie radę.

Z tym wymaganiem od siebie trzeba uważać, by nie wpaść w to za bardzo. Znam kilku takich, co wymagają od siebie zbyt dużo, przez co też nie dają rady wszystkiemu podołać i wpadają w życiowe zniechęcenie. Miałem czas, że też taki byłem. Na szczęście się to zmienia i jest coraz lepiej.


Ostatni rok nie był łatwy. Choroba Babci i inne wydarzenia z życia spowodowały we mnie przygaszenie radości. Choć momentami było ciężko, jednak ciągle gdzieś w sercu miałem wiarę w to, że wreszcie się jakoś wszystko ułoży. Jest we mnie, dzięki Bogu, jakiś fundament, który pozwolił mi przetrwać te trudne chwile. Dziś czuję się już lepiej. Mam w sobie więcej mocy i energii. Czuję w sobie radość do życia. Znów zacząłem się cieszyć tylko dlatego, że wstałem rano, że otworzyłem oczy, że mogę żyć. I za to chwała i dzięki Panu. W sercu mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej. Wiem, że wytrwałość to podstawa. Wytrwałość, którą wspiera konsekwencja. I, oczywiście: WIARA, WIARA, WIARA! 

piątek, 25 kwietnia 2014

Powoli nadrabiam straty...

Tak, wiem, zdaję sobie z tego świetnie sprawę, że ostatnimi czasy zaniedbuję nieco mojego bloga. Mam ogromną nadzieję, że mimo tego moi Czytelnicy – choć nie jest ich dużo (nie jest Was dużo!), to jednak są (a jak wiemy – nie ilość, a jakość się liczy – tak, to prawda: jesteście wyjątkowi!) – mi to w jakiś sposób wybaczą. U mnie ostatnio dużo się dzieje. Pewnie u Was także. Bo właśnie na tym polega życie – by dużo się działo.

Nie zawsze jest łatwo. Ale, jak ktoś już to powiedział wiele razy, a ktoś inny powtórzył jeszcze więcej – nie narzekajmy, że mamy pod górkę, jeśli wchodzimy na szczyt. Każdy z nas ma swój własny szczyt. Ty, ja, on, ona. I nawet ten facet, który pół życia spędził pod sklepem, prosząc ludzi o 2 zł na piwo lub wino. Jego szczytem jest napić się tu i teraz. Nie myśli, co będzie potem. Może to czasem i lepiej. Żyje tu i teraz. Niczym Budda…

Nie mnie oceniać, który szczyt jest lepszy. Nie mnie oceniać, która droga jest bardziej wartościowa. Czy moja, czy tego typa spod sklepu… Dlatego też nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy tak łatwo i pochopnie krytykują innych. Wczoraj wraz z moim znajomym Krzyśkiem, który zajmuje się survivalem, byliśmy w odwiedzinach w więzieniu, gdzie mogliśmy podzielić się z osadzonymi naszym życiowym doświadczeniem. Ani przez chwilę ani mnie i mojemu znajomemu nie przeszło przez myśl, by oceniać tych ludzi. Każdy z nas ma swoją własną historię. Każdy z nas pisze ją każdego dnia, w każdej chwili, w każdym krótkim momencie swojego życia.

Robię to także ja, świadomy tego, pewny, że to, co dam innym, kiedyś wróci do mnie. Tak, wiem, kiedy człowiek to sobie uświadomi, to czasem ma trochę „stracha”, no bo nie zawsze czynimy tylko to, co dobre. A dając dobro, jestem tego pewny – otrzymam je powrotem. Czasem za chwilę, już, teraz – innym razem będę musiał trochę na nie poczekać. Kiedy dam komuś negatywne rzeczy, one także powrócą. Wiem o tym.

Na szczęście jest Bóg, który, jeśli mocno będziemy Go prosić o wybaczenie złych uczynków, On to dla nas uczyni, jednak musimy pamiętać o tym, że to Pan sprawiedliwy, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Wiem, że świadomość tego nie jest łatwa. My, ludzie – istoty słabe, a z drugiej strony tak mocne – czasem stajemy przed trudnymi wyborami. I nie zawsze, niestety, wybieramy dobrze – to ze względu na naszą słabość, jednak siła, która w nas drzemie sprawia, że możemy wszystko odmienić. Zawsze mamy wybór. Niezależnie w jak trudnej sytuacji się znaleźliśmy.


Mógłbym tak pisać długo, niemalże w nieskończoność, ale przyszedł czas, bym szykował się na trening. Z drugiej też strony: mógłbym pisać tak długo, ale wiem, że to tylko gadanie. Lubię praktykę, jest według mnie dużo cenniejsza od czczego paplania. Spotkałem już na swej drodze nie jednego Profesora, który nie wiedział, jak żyć. Czy ja wiem? Tak, wiem, jak ja mam żyć – nie wiem jak Ty, ale to już Twoja sprawa. Życzę Ci powodzenia! 

piątek, 28 marca 2014

Babciu, dziękuję Ci za wszystko!



 Dziś w nocy odeszła z tego świata najważniejsza osoba w moim życiu. Moja Babcia, która niemalże całe swoje istnienie poświęciła dla mnie. Nie piszę tego po to, by się żalić lub wylewać swoje smutki. Robię ten wpis na gorąco w celu upamiętnienia tej niezwykłej kobiety. Chciałbym przelać te myśli właśnie teraz i tutaj, bo jutro – w ferworze działań dnia codziennego – stracą one swoją moc.

To Babcia wychowała mnie i moją siostrę. Wzięła nas pod swoją opiekę bezinteresownie w momencie, gdy małżeństwo moich rodziców się rozpadło, a potem odeszła moja mama. Babcia dała mi wszystko to, co najlepsze.

Przez moją głowę przelewa się w tej chwili mnóstwo wspomnień, wiele zdarzeń i sytuacji, o których mógłbym tu pisać, przelewać je bez końca. Gdy żyjemy na co dzień często nie doceniamy tego co mamy. Ludzie kłócą się o majątki, przez co tworzą się konflikty w rodzinach. W pogoni za dobrami doczesnymi zapomniany o tym, co w życiu najważniejsze. O Miłości. Ten czystej, prawdziwej, bezinteresownej. Miłości do drugiego człowieka, w którym mieszka Bóg – w mojej Babci niewątpliwie On mieszkał.

Babcia kochała mnie całym sercem, a nawet więcej – całą sobą. Bezwarunkowo. Wiedziałem, że cokolwiek by się nie działo, Ona zawsze będzie przy mnie. Dała mi całą siebie. Nie wiem, jak to jest kochać swoją mamę, jednak wiem, że Babcię kochałem (i kocham nadal!) jak mamę, babcię i najważniejszą osobę w moim życiu.

Jezus Chrystus mówił o tym, by Go naśladować. Wziąć swój krzyż i iść za Nim. Babcia całe życie niosła swój krzyż i nie był on lekki. Ale robiła to z tak ogromną siłą, której mogę Jej tylko pozazdrościć. Nawet kiedy w ostatnich dniach nie wstawała już z łóżka i coraz bardziej traciła świadomość, kiedy pytałem Ją, jak się czuje, odpowiadała, że dobrze, po czym się do mnie uśmiechała.

Babciu, dziękuję Ci za wszystko! 

sobota, 22 marca 2014

Winston Churchill - motywacja

Bitwa o Francję już się zakończyła. Spodziewam się, że wkrótce zacznie się bitwa o Brytanię. Od tej bitwy będzie zależało przetrwanie cywilizacji chrześcijańskiej. Z pewnością już niedługo cała furia i potęga wroga zwróci się przeciwko nam. Hitler wie, że albo nas złamie tu na tej wyspie, albo przegra wojnę…

Dlatego zmobilizujemy się i postępujmy tak, żeby – jeśli Imperium Brytyjskie i jego Wspólnota przetrwa – za tysiąc lat ludzie mówili: „To była ich najwspanialsza godzina”


Będziemy szli do samego końca, będziemy walczyć we Francji, będziemy walczyć na morzach i oceanach. Będziemy bronić naszej wyspy bez względu na koszty, będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na terenach desantowych, będziemy walczyć na polach i na ulicach… nie poddamy się nigdy.

wtorek, 11 marca 2014

Piękna modlitwa

„Boże, daj mi odwagę, bym zmieniał rzeczy, które zmienić mogę, spokój bym godził się z rzeczami, który nie mogę zmienić oraz mądrość, bym potrafił je rozróżnić”.


Św. Franciszek z Asyżu