poniedziałek, 9 marca 2015

Tokyo 2020 - jest kolejny cel

Jest kolejny cel. W roku 2020 para-taekwondo będzie na para-olimpiadzie. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich zawodników oraz ich trenerów. To także dobra wiadomość dla tych, którzy nam - para-taekwondokom - kibicują. 

5 lat to okres teoretycznie długi, ale z praktyki wiem, że minie jak z bata strzelił. Dlatego też każdy dzień, a nawet każda chwila musi tu być dobrze wykorzystana. Tak jak napisałem na początku - jest cel. Teraz trzeba mieć go wciąż w głowie. Pozbyć się z niej niepotrzebnych śmieci i dążyć do realizacji swoich marzeń. Każdego dnia ćwiczyć skupienie i myśleć tylko o tym, czego się chce - o tym co jest dobre. 

Oczywiście - każdego dnia trzeba będzie podnosić także swoje umiejętności w walce. Pozbyć się niepotrzebnych nawyków, wyrobić nowe, lepsze. Bardzo ważna jest atmosfera podczas treningów - teraz to wiem i czuję jeszcze mocniej. Zrobię co tylko w mojej mocy, by pojechać w roku 2020 na para-olimpiadę do Tokyo, a także zrobię wszystko co w mojej mocy, by zdobyć tam medal - nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla wszystkich ludzi, którzy we mnie wierzą. Trzymajcie kciuki za mnie oraz za całą naszą Reprezentację. Jest moc! 

piątek, 6 marca 2015

Drodzy Czytelnicy, pamiętam o Was

Drodzy Czytelnicy, wiem, że czasem tu zaglądacie. Chciałem powiedzieć, że pamiętam o Was. Przyjdzie ten dzień i znów pojawią się nowe publikacje. Teraz - - DOBREJ NOCY! 

środa, 21 stycznia 2015

Wartości, którymi staram się kierować w życiu 2

Wczoraj pisałem o wartościach, którymi staram się kierować w życiu. Dziś zacznę od tego, że jestem tylko człowiekiem, więc nie zawsze mi to wychodzi… Ale ja się nie poddaję. Kiedy mi nie wyjdzie, zaczynam jeszcze raz i jeszcze… Tu pojawia się kolejna wartość, jaką jest WYTRWAŁOŚĆ. 

Można przegrywać wiele razy, ale nie można się poddać. Słowa św. Augustyna – „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” – przyświecają mi jak pochodnia, kiedy idę moją drogą przez życie. Czasem upadam, ale zawsze powstaje. Znam swój cel i wiem, czego chcę. „Ten, kto szuka, ten znajdzie”, ale szuka prawdziwie, wytrwale, konsekwentnie…

Kiedy podejmiesz jakieś działanie i coś Ci nie wyjdzie, pamiętaj, nie poddawaj się, spróbuj jeszcze raz. Potem jeszcze raz. I tak do skutku. Wreszcie przyjdzie taki dzień, w którym na pewno się uda.

Teraz życzę Ci spokojnej nocy…. 

wtorek, 20 stycznia 2015

Wartości, którymi staram się kierować w życiu

Jest kilka wartości, którymi staram się kierować w życiu. Przede wszystkim WIARA. Wiara w to, że jest ktoś, kto mnie umacnia – jest to Bóg. Wiara w siebie i w swoje możliwości. Wiara w to, że jeśli czegoś będę naprawdę chciał, to to zdobędę i osiągnę. Prawdziwa WIARA przenosi góry.

Mam świadomość, że wszystko to, co robię, kiedyś do mnie wróci. To, co daje światu 
i innym – także. Staram się traktować innych tak, jak sam chciałbym być traktowany.
Dobre, optymistyczne nastawienie to podstawa. W życiu łatwiej się działa z takim podejściem, a wtedy wszystko lepiej wychodzi. Kiedy robimy coś z MIŁOŚCIĄ – wtedy musi się udać.

Dziękuję za to, co mam. Skupiam się na tym, co chcę mieć. Spodziewam się od życia tylko tego, co najlepsze. Żyję tu i teraz. Żyjąc najlepiej jak potrafię TU i TERAZ, buduję i tworzę swoją przyszłość… Zapominam o błędach z przeszłości i o tym, co mi nie wyszło, lecz staram się ich nie powtarzać. Największym celem mojego życia jest ciągły rozwój – chcę wciąż się rozwijać, by podnosić jakość życia mojego i moich bliskich.

Pisząc ten tekst przychodzą mi do głowy nowe wartości, których jest jeszcze sporo…. Jednak na dziś wystarczy. Śpijcie spokojnie… 

Credo Optymisty - to będzie mój, Twój, nasz ROK!

Mam dziś dla Was coś naprawdę fajnego. Wiem, nie było mnie na blogu dosyć długo, a tu wyjeżdżam na starcie z takim oto tekstem. No cóż… Taki już po prostu jestem.
Mam nadzieję, że jeszcze czasem ktoś tu zagląda. A jeśli nie, to zaraz to nadrobimy. Obiecałem sobie, że rok 2015 to będzie MÓJ ROK.
I nie chodzi tu tylko  i wyłącznie  o jakieś wyjątkowe osiągnięcia – czy to w sporcie, czy w innych dziedzinach. To będzie MÓJ ROK dlatego, że przeżyję go dobrze właśnie tak, jak chcę. Ale aby przeżyć rok dobrze konieczne jest dobre nastawienie. Aby mieć dobre nastawienie – trzeba być optymistą. Wiem, że Wy także chcecie przeżyć ten rok najlepiej jak się da, dlatego też mam dla Was  w prezencie „Credo Optymisty”, którego autor nie jest znany, ale które publikuje w jednej ze swoich książek  Joe Vitale. Oto ono…:

Obiecaj sobie, że…

Będziesz tak silny, że nic nie zmąci spokoju Twojego ducha.
Będziesz rozmawiał o zdrowiu, szczęściu i dobrobycie z każdą osobą, którą spotkasz.
Postarasz się, żeby każdy Twój przyjaciel poczuł się wyjątkowy.
Będziesz tryskał optymizmem i szukał dobrych stron każdej sytuacji.
Będziesz zawsze myślał o najlepszym, pracował dla najlepszych i oczekiwał najlepszego.
Będziesz tak samo entuzjastyczny wobec sukcesów innych ludzi, jak wobec własnych.
Zapomnisz o błędach z przeszłości i skupisz się na tym, co chcesz osiągnąć
w przyszłości.
Zachowasz pogodę ducha bez względu na okoliczności i obdarzysz uśmiechem każdego, kogo spotkasz na swojej drodze.
Skupisz się na udoskonalaniu siebie tak bardzo, że nie będziesz miał już czasu na krytykowanie innych.
Będziesz zbyt pogodny, żeby się martwić, zbyt szlachetny, żeby się złościć, zbyt silny, żeby się bać i zbyt szczęśliwy, by myśleć o kłopotach.
Będziesz myślał dobrze o sobie i ogłaszał ten fakt całemu światu – nie głośnymi słowami, lecz wspaniałymi czynami.
Będziesz żył w przekonaniu, że cały świat jest po Twojej stronie, jeśli tylko pozostaniesz wierny temu, co jest w Tobie najlepsze.


Tego właśnie życzę sobie i WAM całym sercem! 

niedziela, 19 października 2014

A. Mickiewicz na koniec niedzieli

Jest niedziela – 19 października. Zacznę ten dziennik wpisem na mojego bloga. Oto on:
Dawno mnie tu nie było. Trochę nawalam. Nie wiem czy mnie to tłumaczy, ale jestem tylko (i aż!!) człowiekiem. I właśnie jako człowiek, który każdego dnia stara się podnosić jakość swojego życia, rozpocząłem dziś lekturę książki Tadeusza Niwińskiego – „JA, czyli jak zmienić siebie”. Znalazłem w tej książce dwa ciekawe cytaty Adama Mickiewicza, które publikuję poniżej:

"A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz
I sam nie wiesz, gdzie lecisz, sam nie wiesz, co zdziałasz.
Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony,
Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony."

"Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza!
Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze,
Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza
I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze."


A teraz życzę Wam spokojnej nocy! 

sobota, 6 września 2014

Pomaganie innym


Kilka tygodni temu dostałem w prezencie od Bardzo Bliskiej Mi Osoby książkę Ziga Ziglara zatytułowaną „Do zobaczenia na szczycie”. Sama publikacja, jak dla mnie, jest niezwykła, i wszystkim Wam ją serdecznie polecam. Dziś zamieszczam jej krótki fragment. Oto on:

„Człowiek zwiedzał zarówno Niebo, jaki i Piekło, tak by inteligentnie potrafił wybrać swoje ostateczne przeznaczenie. Szatan dostał pierwszą szansę, Człowiek zaczął więc wycieczkę od zwiedzania Piekła. Pierwsze wrażenie było zaskakujące, ponieważ wszyscy obecni siedzieli przy stole bankietowym suto zastawionym wszelkim możliwym jadłem, nie wyłączając mięs z różnych zakątków globu ziemskiego, owoców i warzyw oraz wszelkich delicji znanych człowiekowi. Szatan miał więc uzasadnienie, by twierdzić, że nikt nie może wymagać więcej.

Człowiek spojrzał jednak uważnie po twarzach biesiadników i nie zauważył ani jednego uśmiechu. Nie słychać było muzyki ani żadnych innych oznak wesołości przynależnych uczcie. Ludzie siedzący przy stole byli smutni i zobojętniali, a ich ciała straszliwie wychudzone. Zwiedzający zauważył, że każdy z siedzących miał widelec przywiązany do lewej ręki i nóż do prawej. Sztućce te miały ponad metr długości, co uniemożliwiało gościom jedzenie. Mając więc pokarm przed oczyma, ludzie ci umierali z głodu.

Następnym przystankiem wycieczki było Niebo, gdzie turysta zobaczył identyczną z pozory scenę: to samo jedzenie, te same noże i widelce ponad metrowych rozmiarów. Mimo to mieszkańcy Nieba śmiali się, śpiewali i świetnie się bawili. Wszyscy byli najedzeni i cieszyli się znakomitym zdrowiem. Turysta zdziwił się niepomiernie. Nie mógł pojąć, jak w takich samych warunkach powstawać mogą tak różne rezultaty. Ludzie w Piekle byli głodni i wynędzniali. Tu, w Niebie, wszyscy byli syci i szczęśliwi. Wreszcie zrozumiał, o co chodzi. Każdy z rezydentów Piekła myślał tylko o tym, jak samemu się najeść. Starał się to zrobić, lecz ponadmetrowe sztućce zupełnie mu to uniemożliwiały. W Niebie było inaczej: każdy karmił siedzącego po drugiej stronie stołu. Sam był karmiony przez siedzącego naprzeciw. Pomagając sobie wzajemnie, wszyscy pomagali samym sobie.”

Komentarz, co stwierdził także sam Autor, nie jest potrzebny. Ja życzę Wam pięknego weekendu!! 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Jeśli czegoś bardzo chcesz...



Trening czyni mistrza, wiara czyni cuda
Jeśli czegoś bardzo chcesz, to się uda
Zacznij już dzisiaj, nie czekaj do jutra
Najlepszy czas to teraz, a miejsce tutaj

Słuchaj, żyjemy tylko raz, nie będzie więcej szans
Stracony czas odejdzie bezpowrotnie, czasu nie cofniesz
Weź się w garść, a wszystko będzie dobrze


Przemek DSM


piątek, 22 sierpnia 2014

Jeszcze lepsze życie

Wczoraj obejrzałem przez chwilę telewizję. I powiem Wam szczerze, że wolę jednak nie oglądać. Przez 10 minut patrzenia można dowiedzieć się tylu negatywnych rzeczy, że głowa mała. Te złe wiadomości ze świata nie są mi do niczego potrzebne – po pierwsze; po drugie – są wręcz szkodliwe. Zdecydowanie lepiej mieć na myśli to co dobre, to co piękne, co szlachetne. Wtedy życie też wygląda radośniej i takim się staje.

Wszystkim tym, którzy wolą karmić się tym, co pozytywne, polecam książkę, którą wczoraj skończyłem czytać. Autor – Zig Ziglar; tytuł – „Droga na szczyt”. Wcześniej o tym pisarzu nie wiedziałem prawie że nic. „Droga na szczyt” to pierwsza Jego pozycja, którą przeczytałem, i tak bardzo przypadła mi do gustu, że rozpoczynam już kolejną.


Myślenie pozytywne to podstawa. Bez tego, że tak powiem – straszna lipa! Jutro zaczyna się nowy dzień. Nowy, piękny dzień! Postanowiłem sobie, że będzie to pierwszy dzień mojego „Najlepszego Życia”. Od jutra działam, spełniam swe marzenia i myślę tylko i wyłącznie o tym, co dobre. Myślę o tym, czego chcę i czego pragnę. A Wy? 

środa, 20 sierpnia 2014

Walcz jeszcze tylko jedną rundę



Walcz jeszcze jedną rundę. Gdy nogi Ci się uginają i powłóczysz nimi, walcz jeszcze jedną rundę. Gdy ręce masz tak zmęczone, że z trudem podnosisz je, by się bronić, walcz jeszcze jedną rundę. Gdy nos Ci krwawi, gdy robi Ci się ciemno przed oczami, gdy jesteś tak zmęczony, że marzysz, by przeciwnik dał Ci w szczękę i pozbawił przytomności, walcz jeszcze jedną rundę! Pamiętaj, że człowiek, który zawsze walczy jeszcze jedną rundę, nigdy nie bywa pokonany.

James J. Corbett

Nie zawsze miałem siłę, by walczyć jeszcze tę jedną rundę. Bywało, że się poddawałem. Walka była dla mnie zbyt trudna. Schodziłem przegrany, ze spuszczoną głową. Czułem się okropnie. Jednak była to tylko bitwa. Czeka mnie pewnie takich jeszcze wiele. Tych na macie i tych w życiu, które składa się właśnie z takich rund. Jedno jest pewne – przegrana bitwa nie oznacza przegranej wojny. A kiedy przegra się wojnę, zawsze można się zmobilizować, zebrać w sobie siły, by stanąć do kolejnej. Dziś życzę Wam, ale także sobie – przede wszystkim WYTRWAŁOŚCI!


wtorek, 19 sierpnia 2014

Był czas kiedy...

Był czas kiedy w siebie nie wierzyłem. Wcale. Ale to się zmieniło. Dziś jest zupełnie  inaczej. Wierzę w siebie mocno i wiem czego chcę od życia. Nie lubię wracać do tego co było. To, co było, minęło i nie wróci już nigdy. Chociaż konsekwencje wielu czynów ciągną się do dnia dzisiejszego – to nieważne, bo wiem po co żyję – i dla mnie to się dziś liczy.

Wszystko zaczyna się w naszych głowach. Marzenia, wizja, wiara w siebie, działanie, a efekty przyjdą na pewno. Bo żeby zbierać plony, trzeba najpierw zasiać ziarno. Jeśli ktoś sieje zamęt, to na pewno nie zbierze radości. Jeśli chcesz zbierać radość, siej to co dobre i pozytywne.

Prawdziwe sianie zaczyna się już w głowach. W naszych sercach, umysłach. Negatywne myśli rodzą negatywne czyny. Myśląc o tym co dobre, zaczynasz w konsekwencji wreszcie tak działać.

Nie mówię o tym, by siedzieć z założonymi rękoma i tylko marzyć – nic poza tym nie robić. Działanie jest tu niezbędne. Działanie poparte wiarą w siebie, wiarą w powodzenie działania.

Wiem, że jeśli człowiek wierzy mocno w siebie, może wszystko. Jeszcze niedawno leżałem w łóżku i czułem się jak nikt. Dziś tu do Was piszę. To dopiero początek mojej drogi, postawiłem może dwa, góra trzy kroki, a do mety jeszcze bardzo daleko. Bardzo daleko, ale wiem dokąd zmierzam i nie poddam się, dopóki tam nie dojdę.
Tobie też tego życzę! Uwierz w siebie! Siej pozytywne ziarno! Bądź wytrwały! Nigdy, nigdy, ale to nigdy się nie poddawaj!


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Trening czyni mistrza, wiara czyni cuda





Trening czyni mistrza, wiara czyni cuda… Tak, to prawda. Jakie to proste. I jakie prawdziwe. Ale czy każdy chce być mistrzem? Nie wiem. Wiem, czego ja chcę. Rozwijać się, by być coraz lepszym. To prawda, chcę być też mistrzem. Mistrzem dla samego siebie. Wierzę w to, że właśnie kiedyś tak będzie.

Nie zawsze jest łatwo, a właściwie to rzadko kiedy tak jest. W życiu ciągle o coś walczymy. O siebie, o swoich bliskich, o lepszą przyszłość. Trzeba być wytrwałym. Najgorsze co może być, to odpuścić i się poddać. Jeśli o nic nie walczysz, za życia jesteś martwy. Ponoć niektórzy doszli już do takiej samoświadomości, że nie walczą o nic. Żyją. Tak po prostu. Są szczęśliwi. Tu i teraz. I nie mają żadnych kłopotów. Żadnych zmartwień. Być może tak się da… Nie mówię, że nie. Wiem, że ten co stoi całe dnie pod sklepem też nie ma żadnych trosk, no może poza jedną, a mianowicie – jak zdobyć pieniądze na kolejne wino.

Niektórzy pytają – no i co z tego? Przecież i tak wszyscy kiedyś umrzemy i nasze doczesne życie się skończy, więc co to za różnica jak je przeżyjemy. Ja wiem, że życie to dar od Boga. I w podziękowaniu za to, że mi je dał, chciałbym je przeżyć jak najlepiej, by niczego nie żałować i być z siebie zadowolonym, kiedy przyjdzie po mnie kostucha. Wam także życzę tego, aby Wasze życie było takie, o jakim marzycie. Każdy czasem czuje się gorzej, ale pamiętajcie, że dopóki człowiek walczy, jest zwycięzcą.

Siedzę tu teraz na Mazurach. Za oknem jest już ciemno. Czuję lekkie zmęczenie. Ale też przepełnia mnie spokój. I pewność, że przyszłość będzie dobra. Każdy z nas buduje ją w każdej chwili. Budujemy przyszłość naszymi myślami, a także każdym naszym czynem. Czasem nieważne jak wielką rzecz robisz, ale jak dużo serca i miłości w nią wkładasz. Tak, tak, właśnie o to chodzi, by być wielkim w rzeczach małych.

Nieważne co robisz – wkładaj w to całe serce. Dlatego też wkładam całe serce w swoje życie. Żyję całym sobą. Nie na pół etatu. Nie na ćwierć. Cieszę się każdą chwilą. Raduję się tymi pięknymi. Dziękuję Bogu za te gorsze, które niosą mi naukę i doświadczenie. Ponoć każdy prawdziwy mężczyzna zna swoje przeznaczenie, ale, jak sądzę, nikt z nas nie zna obrazu całości i nie wie, czy dzisiejszy problem nie okaże się zbawienny za kilka dni, miesięcy czy lat. Jak w tej historii o chłopaku, który stracił nogę, a wszyscy znajomi jego ojca bardzo mu współczuli, dopóki nie przyszedł czas wojny. Wtedy też ich synowie poszli walczyć i zginęli. Ocalał tylko chłopak bez nogi, ponieważ z powodu niepełnosprawności nie wzięli go do wojska. A tak swoją drogą, to kto w ogóle powiedział, że życie bez nogi nie może być piękne? Powiem więcej: życie może być wspaniałe nawet bez dwóch rąk! 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Pokonaj samego siebie


Konfucjusz ponoć powiedział, że „najsilniejszym wojownikiem jest ten, kto pokonał sam siebie”. Nie wiem, czy jestem wojownikiem, nie wiem też czy pokonałem samego siebie – zresztą nie mnie to oceniać. Robię po prostu swoje i robię tyle, na ile w danym momencie mnie stać. Jak każdy – miewam słabsze chwile i gorsze momenty. Jednak w życiu nauczyłem się jednej bardzo ważnej rzeczy, która pomaga mi przetrwać i nie wpaść w ten szalony wir wydarzeń. Mianowicie – staram się, na ile jest to tylko możliwe, nie porównywać się z innymi.

To prawda – może jest mi łatwiej nie porównywać się z innymi. Jest mi łatwiej, bo nie mam rąk, przez co też jestem gdzieś z boku kategorii. Może to błogosławieństwo od Boga, dar, znak – to tak, jakby Pan chciał mi przez to powiedzieć: Przestań żyć życiem innych, masz swoje, jedyne, niepowtarzalne. Zobacz, jak dużo możesz jako człowiek. Nawet bez rąk. Wtedy, gdy miałeś ręce, także mogłeś to wszystko, tylko o tym nie wiedziałeś.

Kiedy człowiek nie porównuje się z innymi, zaczyna wreszcie żyć własnym życiem. Świat jest tak skonstruowany, że zawsze będą od nas gorsi i lepsi. Gdy przyrównujemy się do gorszych rośnie nasza pycha. Gdy porównujemy się z lepszymi stajemy się zazdrośni. A pycha i zazdrość to nie są dobre uczucia. Zamiast się rozwijać przez pychę i zazdrość stajemy w miejscu, a co za tym idzie, potem zaczynamy się cofać. Nie chcę być żadnym moralizatorem. Nigdy nim nie byłem i nie będę. To tylko moje przemyślenia.

Podziwiam tych lepszych ode mnie. Chcę by byli dla mnie motywacją. Chcę, by dawali mi przykład, jak się rozwijać, by stawać się coraz lepszym. Chcę, by byli dla mnie przykładem. Nie porównuję się z gorszymi. Każdy ma swoją życiową drogę, a każdego z nas droga jest inna, indywidualna. Życzę Wam silnej determinacji do działania! 

niedziela, 10 sierpnia 2014

Moja Droga


Każdy z nas ma swoją życiową drogę, a każda droga jest inna. Są ludzie, którzy chcieliby narzucić innym swoją drogą, pewni tego, że to ich droga jest dobra. Mało tego: nie tylko dobra, ale jedynie właściwa. Niektórzy ludzie robią to w sposób delikatny i subtelny, inni wręcz w sposób agresywny. Jeśli ktoś czuje, że jego droga jest dobra i chciałby, by inni też nią podążali, to niech ją wskazuje. Niech pokazuje własnym przykładem, że tą drogą warto iść. Nieprzyjemne to jest, a wręcz gorszące, kiedy ktoś zmusza innego siłą, by szedł jego drogą. I nie mówię tu tylko o sile fizycznej, ta psychiczna jest znacznie bardziej niebezpieczna.

Nie lubię, kiedy ktoś mi coś narzuca. Pewnie też tak macie. Każdy z nas jest wolnym człowiekiem, odpowiedzialnym za siebie. Kiedy jestem jeszcze mały, a dorosły – najczęściej rodzic – wskazuje mi drogę, to jest to OK., ale gdy próbuje to zrobić gdy jestem już dorosły – i nie mówię tu tylko o rodzicach – używając do tego agresywnych metod, to już takie OK. nie jest. Każdy z nas ma swój rozum. Nikt nie powinien nam nic narzucać wedle własnego „widzi-mi-się”.

Moja droga to „Moja Droga” i jest ona jedyna i niepowtarzalna. Tak jak Twoja droga jest tylko i wyłącznie Twoją drogą. Dbaj o nią, by była jak najlepsza. Twoja droga zaprowadzi Cię do celu… A może to właśnie ta droga i podróż po niej jest celem samym w sobie. Niech droga po której idziesz będzie drogą nieustannego rozwoju. Ciągłego postępu. Idąc po swojej drodze stawaj się coraz lepszy. Nie zawsze będzie łatwo. Nie zawsze będzie lekko. Ale właśnie na tym polega życie. To trudności sprawiają, że stajemy się lepsi.

Moja Droga nieraz była kręta. Niejeden raz szedłem po wybojach. Nieraz też pewnie z niej wypadłem. Jednak wróciłem. I idę nadal. Idę dalej. I wiem, że nigdy się nie poddam, będę tak szedł do samego końca. Być może i bez końca. Tego nie wiem. Ale teraz to nie jest ważne. Najważniejsze, że wiem, czego chcę od życia. Tobie też tego życzę! 

sobota, 9 sierpnia 2014

"Siła nie pochodzi ze zwycięstwa..."

Dni mijają jak szalone. Mamy już dziś sobotę. I ponad połowa czasu wakacyjnego za nami. Nie to, żebym się obijał, odpoczywał i nic więcej nie robił. Wprost przeciwnie – działam. Wiadomo – różnie to jest. Wiem, że więcej mogę, ale nie zawsze ten potencjał wykorzystuję do końca. Teraz trzeba trochę nadrobić zaległości na blogu. Dziś zamieszczam kilka cytatów oraz jakieś zdjęcia. No to zaczynamy!


Tak, to prawda – kocham taekwondo. Coraz bardziej to czuję. To moja pasja, moje życie. Sport to rzecz piękna. A przypinkę, którą widzicie na zdjęciu, przywiozłem z Korei.


Zdjęcie powyżej także zostało wykonane w Korei. Wylecieliśmy tam 3 lipca, wróciliśmy 22. Pobyt wspominam pozytywnie, choć sama podróż bardzo długa. Być może nie jestem jeszcze super taekwondoką, ale ja się nie poddaję łatwo! Macie tu poniżej zdjęcie z treningu właśnie z Korei…


I na koniec dwa cytaty Arnolda Schwarzeneggera:

„Rozwijanie ciała sprawia, że umysł sięga dalej. Siła i pewność siebie, a także satysfakcja płynąca z ciężkiej i wytrwałej pracy pomogą ci stworzyć nowe, lepsze życie.”

„Siła nie pochodzi ze zwycięstwa. Tworzą ją twoje zmagania i wysiłek. Gdy przebrniesz przez trudności i się nie poddasz, to właśnie będzie wyznaczało twoją potęgę.”




piątek, 25 lipca 2014

JEZUS LOVES YOU



Jezus Loves You… Nawet w Korei. A może tym bardziej w Korei. Jak się kazało – a czytałem już o tym kilka miesięcy temu na portalu fronda.pl – Korea Południowa to dziś bardzo chrześcijański kraj. Stoi w nim mnóstwo kościołów z oświetlonymi na szczytach krzyżami. Jedziesz drogą ekspresową z Suwon do Seulu, a tu nagle wielki bilbord, a na nim zamiast reklamy wielki napis JEZUS LOVES YOU. Na ulicy co rusz można spotkać ludzi rozdających broszurki na temat wiary. Głównie to protestanci. Stoją tu także Świadkowie Jehowy, którzy próbują nakłonić ludzi do swojej wiary. To bardzo miłe uczucie – tym bardziej, iż jest się tak daleko od domu. Bóg przypomina, że jest wszędzie nawet przy pomocy takich symboli.