sobota, 9 kwietnia 2016

Krótki sobotni wpis



„Gdyby w życiu było nam za łatwo, łatwo też moglibyśmy upaść” – pamiętam te słowa znanego polskiego pięściarza do dziś, i przyświecają mi one w sytuacjach, kiedy w moim życiu jest ciężej. Pamiętam też o tym, by nigdy się nie poddawać – niezależnie od tego, co by się nie działo. Trzeba być cierpliwym i wytrwałym, i robić swoje, choć w oczy nierzadko wieje wiatr, a nawet sypie się piach. Mało tego – często trzeba iść pod górkę. Jest takie motto: „Nie narzekaj, że masz w życiu pod górę, skoro wchodzisz się na sam szczyt”. Nie wiem, czy idę na szczyt, za to wiem, że pokonuję własną drogę i podejmuję własne walki, a tu z kolei pojawia się kolejne motto: „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”. A może czasem warto po prostu sobie odpuścić, o nic i z niczym nie walczyć i zostawić sprawy, by podążały własną ścieżką? Taką myślą kończę ten krótki wpis i życzę Wam dobrej soboty!  

Krótki sobotni wpis na Moje Życie Bez Rąk

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Nasze wyzwania




Choć jest już późna godzina postanowiłem, że zrobię ten wpis, mimo tego, iż czuję lekkie zmęczenie. Kiedyś chciałem mieć lekkie pióro – pamiętam to jakby było dziś, jednak mi nie wyszło. Pewnie dlatego, że atrament w środku był za ciężki… Ach, mój stary aforyzm, który teraz mi się przypomniał. Nie jest on najwyższych lotów, ale najważniejsze, że jest mój! – jak często powtarza mi moja Kobieta, kiedy mówię Jej, że nie podoba mi się coś, co zrobiłem.

Nie wyszło, ale pisać nie przestałem i nie mam takiego zamiaru. Był czas, gdy chciałem być pisarzem, miałem nawet w planach napisać swoją książkę, jednak to także odłożyłem gdzieś na bok. No cóż: jak tu myśleć o napisaniu książki, kiedy człowiek nie może się solidnie zebrać i ukończyć pracy magisterskiej? No jak? – może Wy mi powiecie…
Jezus Chrystus zmartwychwstał. Ja także postanowiłem sobie, że od świąt Wielkanocy odrodzę się na nowo. Za dużo motałem się ostatnimi czasy. Robiłem zbyt wiele niepotrzebnych rzeczy, w głowie miałem za dużo zbędnych myśli. Teraz: cel, skupienie, działanie, wiara, konsekwencja powinny mi przyświecać na drodze, którą idę. I zrobię wszystko, aby tak było. Nie będzie to łatwe, ale wierzę, że dam radę!

Życie jest bardzo kruche. Ostatnie dni znów nam dały temu przykłady. Z tego świata odeszło kilku znanych ludzi – tych mniej znanych pewnie jeszcze więcej. Wśród tych rozpoznawanych było dwóch, którzy zaimponowali mi swoją osobowością i postawą. Mam tu na myśli księdza Jana Kaczkowskiego oraz posła Artura Górskiego. Obaj na swój sposób dzielnie walczyli ze swoimi nowotworami, co było dla mnie sprawą godną podziwu. Mówi się o tym, że Bóg nie pozwoli na to, byśmy dostali na swoje barki ciężar taki, którego nie jesteśmy w stanie unieść. No, chyba że się od Niego odwrócimy, wtedy często najmniejszy problem jest nas w stanie mocno przygnieść – choć nie jest to pewnie regułą, zresztą: nie mnie to oceniać. Ci dwaj Panowie mieli na swych barkach ciężar ogromnej wagi, jednak mimo tego nie poddali się. Walczyli bardzo dzielnie. Do samego końca. Nie dało się zauważyć, by jakiś z nich traktował chorobę jako karę czy nieszczęście. Wprost przeciwnie: ksiądz J. Kaczkowski nawet dziękował za to, że mógł doświadczyć choroby. I chyba rozumiem co miał na myśli.

Kontynuuję ten wpis już dnia następnego. Wczoraj nie dotrwałem. Jestem tylko człowiekiem. Zmęczenie było ode mnie silniejsze. Pewnie jeszcze kilka miesięcy temu walczyłbym z nim wszelkimi sposobami, pisał na pół śpiąc, by tylko ukończyć to, co zacząłem. I byłoby to dobre, ale tylko z jednej strony. Warto kończyć jest to, co zaczęliśmy. Ale warto także być przy tym cierpliwym. Kończyć coś tylko po to, aby skończyć – czasem mija się z celem. Przecież chcemy, by to co robimy było dobre. Nieraz warto jest poczekać, odpuścić sobie, odłożyć coś na później. Spojrzeć na cały stan rzeczy z trochę innej perspektywy.

Każdy z nas ma swoje życie, swoją drogę oraz krzyż, który niesie. Życzę Wam wytrwałości, siły, cierpliwości i miłości, abyście nigdy nie pogubili się w Waszych życiowych zmaganiach. Jak zawsze – pozdrawiam ciepło, tym bardziej, iż za oknem wiosna. 

wtorek, 22 marca 2016

Jestem tylko człowiekiem



Znów zrobiłem sobie trochę dłuższą przerwę w blogowaniu. Powiedzmy, że to po to, by nabrać sił, aby znów ruszyć do działania z nową energią. W życiu bez rąk to, że się nie ma rąk nie jest największym problemem. Wprost przeciwnie – z osobistego doświadczenia wiem, że przeciwności mogą być dużo większe. Poważniejsze. Jeśli człowiek zaakceptuje swoją niepełnosprawność, może z tym żyć. Żyć pełnią życia i się tym cieszyć.

W życiu nie zawsze jest łatwo. Czasami trzeba iść pod górkę. Mierzyć się z własnymi słabościami. Ale to, że życie nie jest łatwe nie oznacza bynajmniej, iż nie może być ono piękne. Wprost przeciwnie – często w trudach życia doskonalimy siebie, a tylko doskonaląc siebie, możemy naprawdę cieszyć się życiem.

A kto ma w życiu najłatwiej? Często ci, którzy się poddali. Człowiek, który się rozwija i dąży do swoich celów bardzo często będzie musiał iść pod górkę, by być wyżej na poziomie swojego rozwoju. Ktoś, kto się poddał, ma łatwo, bo już nie musi o nic walczyć. Nie musi walczyć o siebie, swoich bliskich i o lepsze jutro. Jest mu dobrze tak jak jest, choć często usłyszymy z jego ust, jak bardzo ma ciężko.

Byłem ostatnio w Urzędzie Pracy i spotykałem tam ludzi, którzy pracy nie mają. Oczywiście – nie potępiam ich za to. Człowiek nie żyje przecież po to, aby pracować. Jednak pretensje, jacy ci ludzie mieli do całego świata były wręcz niezwykłe. Rzecz jasna – nie mówię tu o wszystkich. Bo każdy z nas może nie mieć pracy i ma do tego prawo i nikt nie powinien go za to potępiać. Chodzi mi raczej o podejście do życia. I nie byłoby nic w tym złego – to ich sprawa – niech mają te pretensję do kogo chcą, tylko, że zdarza się tak, iż odbija się to mocno na innych – najbardziej na bliskich. Ale nie mi to oceniać…

Nie mi to oceniać, bo nie jestem doskonały. Często błądzę. Łatwo innych osądzam, samemu nie będąc świętym. Widzę źdźbło trawy w oku mego brata, a w moim być może jest belka, tylko nie potrafię tego zauważyć. Tak prosto idzie mi ocenianie innych… A kim ja takim jestem?

Jestem tylko człowiekiem. Istotą niedoskonałą. Słabą. Grzeszną. Jest tylko jedna droga ucieczki z tego wszystkiego – zaakceptować swoją sytuację i oddać życie woli Temu, który nas stworzył…

Jak zawsze – życzę Wam wszystkiego, co najlepsze! Dużo wytrwałości :-)



czwartek, 11 lutego 2016

1% podatku :-)

Kochani, rozpoczął się już okres rozliczenia PIT-ów. Jeśli chcielibyście wesprzeć mnie swoim 1% podatku, będzie mi bardzo miło. Na załączonym zdjęciu są podane wszystkie dane, które należy podać przy wypełnianiu PIT-u. Z góry serdecznie dziękuję Wam wszystkim za pomoc!  Będę też bardzo wdzięczny za udostępnianie tego posta. Pozdrawiam! J



poniedziałek, 28 września 2015

Dziękuję. Zapraszam :-)

Dziękuję wszystkim tym, którzy odwiedzali mojego bloga i czytali to, co na nim pisałem. Wiem, że nie zawsze było to najwyższych lotów, ale niektórzy zaglądali tu wiernie - za co jeszcze raz wielkie dzięki!! Jeśli jesteście dalej zainteresowani tym, co mam do powiedzenia, zapraszam serdecznie na mojego nowego bloga, który znajduje się pod tym linkiem:




niedziela, 12 lipca 2015

Zapraszam na nowego bloga!

Kochani, dzięki, że tu ze mną byliście, że czytaliście, komentowaliście lub udzielaliście się w jakiś inny sposób. Ten mój blog powoli kończy istnienie, zapraszam Was serdecznie na nowy, który jest tutaj: http://mojezyciebezrak.blogspot.com/

Pozdrawiam, Przemek :-)

piątek, 5 czerwca 2015

Po przerwie...

Ostatnio, kiedy wchodziłem na mojego bloga, pojawiała się informacja, że coś jest nie tak. Być może dlatego, że blokował to mój antywirus, którego mam na domowym komputerze. Dziś jestem w pracy. Wchodząc z tego komputera okazuje się, że wszystko jest OK. To dobrze...

Wpis mój nie będzie długi. Chciałem tylko powiedzieć, że u mnie wszystko bardzo dobrze. Z każdym dniem coraz lepiej. Za oknem świeci słońce. I choć muszę siedzieć w pracy, to i tak czuję w sobie wielką radość. Pracuję nad tym, by nie zależała ona od zewnętrznych okoliczności, a przede wszystkim od mojego wnętrza.

Biorę się za obowiązki. Życzę Wam pięknego piątku!

czwartek, 19 marca 2015

Cegiełki, które zbudują lepsze życie


Wczorajszy dzień zaliczam do udanych. Dziś także wstaję z dobrym samopoczuciem
i z wiarą w to, że dzisiejszy dzień będzie jeszcze lepszy. Czuję w sobie moc do działania i do tego, by przeżyć dziś jak najlepiej się da. Bo nasze życie składa się właśnie z takich pojedynczych dni – więcej: ono składa się z pojedynczych chwil, które tworzą całość. Każda chwila jest jak cegiełka. Jeśli zadbam o to, by była ona położona dobrze – moja budowla, moje życie także takie będzie.

Ale powrócę do dnia wczorajszego. Dzień miałem raczej z tak zwanych luźniejszych. Postanowiłem wejść do katedry, by pobyć sam ze sobą i ze swoimi myślami. Pomodlić się do Stwórcy – podziękować Mu za dary, przeprosić za grzechy. Okazało się, że w środku nie jest pusto. W katedrze była młodzież, która słuchała kazania księdza. Kazania o miłości. I dowiedziałem się tylu wartościowych rzeczy, że głowa mała. A najważniejsze to to, że miłość to nie tylko uczucia, a nawet uczucia w małym stopniu. Miłość to coś o wiele więcej. Musielibyście tam być – nie umiem tego opisać swoimi słowami. Kazanie piękne i naprawdę wartościowe.

Kolejna  rzecz, o której chciałbym Wam powiedzieć… Jestem w trakcie czytania świetnej książki: „Moc pozytywnego myślenia”, której autorem jest Peale Norman Vincent. Pisarz podaje w niej 7 rad prowadzących do zmiany nastawienia –  z negatywnego na pozytywne. Myślę, że warto się z nimi zapoznać… Oto one:

1)    Przez następne dwadzieścia cztery godziny rozmyślnie mów o wszystkim
z nadzieją; o swojej pracy, o swoim zdrowiu, o swojej przyszłości. Stań na głowie, aby o wszystkim mówić optymistycznie. Będzie to trudne, bo być może masz nawyk mówienia pesymistycznie. Musisz się powstrzymywać od tego negatywnego nawyku, nawet jeśli będzie to wymagać pewnego wysiłku woli.
2)    Mając już za sobą całą dobę mówienia z optymizmem, utrzymaj tę praktykę przez tydzień; potem możesz sobie pozwolić na dzień lub dwa „realizmu”. Zobaczysz, że to, co wydawało się „realistyczne” tydzień temu, było w istocie pesymistyczne; to, co teraz będziesz uważać za „realizm”, to już zupełnie co innego. To początki pozytywnego spojrzenia na świat. Większość ludzi łudzi się, gdy mówią, że są „realistami”; są po prostu nastawieni negatywnie.
3)    Musisz karmić swój umysł tak samo, jak karmisz ciało; aby był zdrowy, musisz go karmić pożywnymi, zdrowymi myślami. Zacznij od początku Nowego Testamentu; podkreślaj wszystkie zdania, w których jest mowa o wierze. Rób to, aż zaznaczysz wszystkie takie fragmenty w czterech Ewangeliach: św. Mateusza, św. Marka, św. Łukasza i św. Jana. Zwróć szczególną uwagę na rozdział 11 św. Marka, wersety 22, 23 i 24. Stanowią przykład cytatów, które powinieneś podkreślać i pozwolić im zapadać głęboko w podświadomość.
4)    Zacznij się uczyć podkreślonych fragmentów na pamięć. Ucz się jednego dziennie, aż będziesz umiał wyrecytować z pamięci całą listę. To potrwa, ale pamiętaj, że znacznie więcej czasu zużyłeś na stanie się człowiekiem myślącym negatywnie. Oduczenie się tego wymaga czasu i wysiłku.
5)    Sporządź listę swoich przyjaciół, by stwierdzić, kto z nich jest osobą najbardziej pozytywnie myślącą i rozmyślnie szukaj jego towarzystwa. Nie porzucaj „negatywnych” przyjaciół, lecz przez jakiś czas przestawaj więcej z tymi, którzy mają pozytywny punkt widzenia, aż wchłoniesz ich nastawienie; wtedy będziesz mógł wrócić do „negatywnych” i dzielić się z nimi swoim nowo nabytym sposobem myślenia, nie przejmując ich negatywności.
6)    Unikaj sprzeczek, lecz ilekroć ktoś wyraża negatywną opinię, przeciwstawiaj mu pozytywne, optymistyczne zdanie.
7)    Módl się dużo; niech twoja modlitwa ma zawsze formę dziękczynienia, opartą na założeniu, że Bóg daje ci wielkie i wspaniałe rzeczy, bo jeśli myślisz, że tak się dzieje, dzieje się tak naprawdę. Bóg nie da ci błogosławieństwa większego, niż takie, w jakie potrafisz uwierzyć. On chce obdarzać cię wielkimi rzeczami, ale nawet On nie może cię zmusić, byś przyjął coś większego, niż to, na co ci pozwala twoja wiara. „Według wiary waszej [czyli proporcjonalnie do niej] niech wam się stanie.” (Ewangelia wg św. Mateusza 9,29).

Chciałbym jeszcze tu chwilę zostać, by napisać do Was parę słów. Miałem w planach zamieścić tu jeszcze jedną rzecz, jednak nie uda mi się – niestety. Kończąc ten wpis, życzę Wam dobrego dnia. Samych pięknych i radosnych chwil – solidnie postawionych cegiełek, które zbudują Wam cudowne życie!

poniedziałek, 9 marca 2015

Tokyo 2020 - jest kolejny cel

Jest kolejny cel. W roku 2020 para-taekwondo będzie na para-olimpiadzie. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich zawodników oraz ich trenerów. To także dobra wiadomość dla tych, którzy nam - para-taekwondokom - kibicują. 

5 lat to okres teoretycznie długi, ale z praktyki wiem, że minie jak z bata strzelił. Dlatego też każdy dzień, a nawet każda chwila musi tu być dobrze wykorzystana. Tak jak napisałem na początku - jest cel. Teraz trzeba mieć go wciąż w głowie. Pozbyć się z niej niepotrzebnych śmieci i dążyć do realizacji swoich marzeń. Każdego dnia ćwiczyć skupienie i myśleć tylko o tym, czego się chce - o tym co jest dobre. 

Oczywiście - każdego dnia trzeba będzie podnosić także swoje umiejętności w walce. Pozbyć się niepotrzebnych nawyków, wyrobić nowe, lepsze. Bardzo ważna jest atmosfera podczas treningów - teraz to wiem i czuję jeszcze mocniej. Zrobię co tylko w mojej mocy, by pojechać w roku 2020 na para-olimpiadę do Tokyo, a także zrobię wszystko co w mojej mocy, by zdobyć tam medal - nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla wszystkich ludzi, którzy we mnie wierzą. Trzymajcie kciuki za mnie oraz za całą naszą Reprezentację. Jest moc! 

piątek, 6 marca 2015

Drodzy Czytelnicy, pamiętam o Was

Drodzy Czytelnicy, wiem, że czasem tu zaglądacie. Chciałem powiedzieć, że pamiętam o Was. Przyjdzie ten dzień i znów pojawią się nowe publikacje. Teraz - - DOBREJ NOCY! 

środa, 21 stycznia 2015

Wartości, którymi staram się kierować w życiu 2

Wczoraj pisałem o wartościach, którymi staram się kierować w życiu. Dziś zacznę od tego, że jestem tylko człowiekiem, więc nie zawsze mi to wychodzi… Ale ja się nie poddaję. Kiedy mi nie wyjdzie, zaczynam jeszcze raz i jeszcze… Tu pojawia się kolejna wartość, jaką jest WYTRWAŁOŚĆ. 

Można przegrywać wiele razy, ale nie można się poddać. Słowa św. Augustyna – „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” – przyświecają mi jak pochodnia, kiedy idę moją drogą przez życie. Czasem upadam, ale zawsze powstaje. Znam swój cel i wiem, czego chcę. „Ten, kto szuka, ten znajdzie”, ale szuka prawdziwie, wytrwale, konsekwentnie…

Kiedy podejmiesz jakieś działanie i coś Ci nie wyjdzie, pamiętaj, nie poddawaj się, spróbuj jeszcze raz. Potem jeszcze raz. I tak do skutku. Wreszcie przyjdzie taki dzień, w którym na pewno się uda.

Teraz życzę Ci spokojnej nocy…. 

wtorek, 20 stycznia 2015

Wartości, którymi staram się kierować w życiu

Jest kilka wartości, którymi staram się kierować w życiu. Przede wszystkim WIARA. Wiara w to, że jest ktoś, kto mnie umacnia – jest to Bóg. Wiara w siebie i w swoje możliwości. Wiara w to, że jeśli czegoś będę naprawdę chciał, to to zdobędę i osiągnę. Prawdziwa WIARA przenosi góry.

Mam świadomość, że wszystko to, co robię, kiedyś do mnie wróci. To, co daje światu 
i innym – także. Staram się traktować innych tak, jak sam chciałbym być traktowany.
Dobre, optymistyczne nastawienie to podstawa. W życiu łatwiej się działa z takim podejściem, a wtedy wszystko lepiej wychodzi. Kiedy robimy coś z MIŁOŚCIĄ – wtedy musi się udać.

Dziękuję za to, co mam. Skupiam się na tym, co chcę mieć. Spodziewam się od życia tylko tego, co najlepsze. Żyję tu i teraz. Żyjąc najlepiej jak potrafię TU i TERAZ, buduję i tworzę swoją przyszłość… Zapominam o błędach z przeszłości i o tym, co mi nie wyszło, lecz staram się ich nie powtarzać. Największym celem mojego życia jest ciągły rozwój – chcę wciąż się rozwijać, by podnosić jakość życia mojego i moich bliskich.

Pisząc ten tekst przychodzą mi do głowy nowe wartości, których jest jeszcze sporo…. Jednak na dziś wystarczy. Śpijcie spokojnie… 

Credo Optymisty - to będzie mój, Twój, nasz ROK!

Mam dziś dla Was coś naprawdę fajnego. Wiem, nie było mnie na blogu dosyć długo, a tu wyjeżdżam na starcie z takim oto tekstem. No cóż… Taki już po prostu jestem.
Mam nadzieję, że jeszcze czasem ktoś tu zagląda. A jeśli nie, to zaraz to nadrobimy. Obiecałem sobie, że rok 2015 to będzie MÓJ ROK.
I nie chodzi tu tylko  i wyłącznie  o jakieś wyjątkowe osiągnięcia – czy to w sporcie, czy w innych dziedzinach. To będzie MÓJ ROK dlatego, że przeżyję go dobrze właśnie tak, jak chcę. Ale aby przeżyć rok dobrze konieczne jest dobre nastawienie. Aby mieć dobre nastawienie – trzeba być optymistą. Wiem, że Wy także chcecie przeżyć ten rok najlepiej jak się da, dlatego też mam dla Was  w prezencie „Credo Optymisty”, którego autor nie jest znany, ale które publikuje w jednej ze swoich książek  Joe Vitale. Oto ono…:

Obiecaj sobie, że…

Będziesz tak silny, że nic nie zmąci spokoju Twojego ducha.
Będziesz rozmawiał o zdrowiu, szczęściu i dobrobycie z każdą osobą, którą spotkasz.
Postarasz się, żeby każdy Twój przyjaciel poczuł się wyjątkowy.
Będziesz tryskał optymizmem i szukał dobrych stron każdej sytuacji.
Będziesz zawsze myślał o najlepszym, pracował dla najlepszych i oczekiwał najlepszego.
Będziesz tak samo entuzjastyczny wobec sukcesów innych ludzi, jak wobec własnych.
Zapomnisz o błędach z przeszłości i skupisz się na tym, co chcesz osiągnąć
w przyszłości.
Zachowasz pogodę ducha bez względu na okoliczności i obdarzysz uśmiechem każdego, kogo spotkasz na swojej drodze.
Skupisz się na udoskonalaniu siebie tak bardzo, że nie będziesz miał już czasu na krytykowanie innych.
Będziesz zbyt pogodny, żeby się martwić, zbyt szlachetny, żeby się złościć, zbyt silny, żeby się bać i zbyt szczęśliwy, by myśleć o kłopotach.
Będziesz myślał dobrze o sobie i ogłaszał ten fakt całemu światu – nie głośnymi słowami, lecz wspaniałymi czynami.
Będziesz żył w przekonaniu, że cały świat jest po Twojej stronie, jeśli tylko pozostaniesz wierny temu, co jest w Tobie najlepsze.


Tego właśnie życzę sobie i WAM całym sercem! 

niedziela, 19 października 2014

A. Mickiewicz na koniec niedzieli

Jest niedziela – 19 października. Zacznę ten dziennik wpisem na mojego bloga. Oto on:
Dawno mnie tu nie było. Trochę nawalam. Nie wiem czy mnie to tłumaczy, ale jestem tylko (i aż!!) człowiekiem. I właśnie jako człowiek, który każdego dnia stara się podnosić jakość swojego życia, rozpocząłem dziś lekturę książki Tadeusza Niwińskiego – „JA, czyli jak zmienić siebie”. Znalazłem w tej książce dwa ciekawe cytaty Adama Mickiewicza, które publikuję poniżej:

"A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz
I sam nie wiesz, gdzie lecisz, sam nie wiesz, co zdziałasz.
Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony,
Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony."

"Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza!
Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze,
Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza
I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze."


A teraz życzę Wam spokojnej nocy! 

sobota, 6 września 2014

Pomaganie innym


Kilka tygodni temu dostałem w prezencie od Bardzo Bliskiej Mi Osoby książkę Ziga Ziglara zatytułowaną „Do zobaczenia na szczycie”. Sama publikacja, jak dla mnie, jest niezwykła, i wszystkim Wam ją serdecznie polecam. Dziś zamieszczam jej krótki fragment. Oto on:

„Człowiek zwiedzał zarówno Niebo, jaki i Piekło, tak by inteligentnie potrafił wybrać swoje ostateczne przeznaczenie. Szatan dostał pierwszą szansę, Człowiek zaczął więc wycieczkę od zwiedzania Piekła. Pierwsze wrażenie było zaskakujące, ponieważ wszyscy obecni siedzieli przy stole bankietowym suto zastawionym wszelkim możliwym jadłem, nie wyłączając mięs z różnych zakątków globu ziemskiego, owoców i warzyw oraz wszelkich delicji znanych człowiekowi. Szatan miał więc uzasadnienie, by twierdzić, że nikt nie może wymagać więcej.

Człowiek spojrzał jednak uważnie po twarzach biesiadników i nie zauważył ani jednego uśmiechu. Nie słychać było muzyki ani żadnych innych oznak wesołości przynależnych uczcie. Ludzie siedzący przy stole byli smutni i zobojętniali, a ich ciała straszliwie wychudzone. Zwiedzający zauważył, że każdy z siedzących miał widelec przywiązany do lewej ręki i nóż do prawej. Sztućce te miały ponad metr długości, co uniemożliwiało gościom jedzenie. Mając więc pokarm przed oczyma, ludzie ci umierali z głodu.

Następnym przystankiem wycieczki było Niebo, gdzie turysta zobaczył identyczną z pozory scenę: to samo jedzenie, te same noże i widelce ponad metrowych rozmiarów. Mimo to mieszkańcy Nieba śmiali się, śpiewali i świetnie się bawili. Wszyscy byli najedzeni i cieszyli się znakomitym zdrowiem. Turysta zdziwił się niepomiernie. Nie mógł pojąć, jak w takich samych warunkach powstawać mogą tak różne rezultaty. Ludzie w Piekle byli głodni i wynędzniali. Tu, w Niebie, wszyscy byli syci i szczęśliwi. Wreszcie zrozumiał, o co chodzi. Każdy z rezydentów Piekła myślał tylko o tym, jak samemu się najeść. Starał się to zrobić, lecz ponadmetrowe sztućce zupełnie mu to uniemożliwiały. W Niebie było inaczej: każdy karmił siedzącego po drugiej stronie stołu. Sam był karmiony przez siedzącego naprzeciw. Pomagając sobie wzajemnie, wszyscy pomagali samym sobie.”

Komentarz, co stwierdził także sam Autor, nie jest potrzebny. Ja życzę Wam pięknego weekendu!!