Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmienność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Jestem zmienny

Czy pisałem już o tym, że mężczyzna zmiennym jest? Coś mi się kojarzy, że tak. Ale nie jestem pewny. Jeśli pisałem – to dobrze. Jeśli nie pisałem – to drugie dobrze, napiszę jeszcze raz.

Więc mężczyzna zmiennym jest. Tak mówię ja – mężczyzna. Oczywiście: mówiąc mężczyzna, nie mam na myśli każdego mężczyzny, bo ja nie wiem, jacy są inni mężczyźni. Wiem natomiast, choć także chyba nie do końca, jaki jestem ja.

Ja, mężczyzna, zmienny jestem. Zresztą: myślę, że większość z Was zdążyła moją zmienność już zauważyć. Świetnie objawia się ona na moim blogu. To właśnie tu co rusz, co chwila zmieniam kształt czcionki, którą piszę. To, że zmieniam kolor, pominę. Zmieniam kolor, bo chcę, by było kolorowo. Robię to z czystą premedytacją. To, że zmieniam wielkość literek, też dziś przemilczę.

Natomiast kształt czcionki zmieniam dlatego, że nie mogę się zdecydować, jaki on ma być „już na zawsze”. Dokładnie tak: na zawsze, bo chciałbym by na moim blogu kształt czcionki był jeden i ten sam dla wszystkich postów. Ale – zaznaczam – od jakiegoś czasu nie robię zmian w starych wpisach. Tak więc kształt czcionki już nie będzie „nigdy” ten sam we wszystkich postach. Bo ciągle go zmieniam, a to dlatego że jestem mężczyzną, który zmienny jest. (Aha, i jeszcze jedna zmiana: tekst justowany.)



sobota, 19 lutego 2011

Mężczyzna zmiennym jest

W życiu jestem osobą zdecydowaną. Wiem, czego chcę. Mam cele, które realizuję. Jest wiele szczytów, które chcę zdobyć. Wiem także, po co żyję. To, że to wszystko może być iluzją – to już inna sprawa. Teraz nie będę się w to wgłębiał.

Ale czasem mam oto takie sytuacje. A dzieją się one najczęściej wtedy, kiedy sobie czegoś nie zaplanuję. Wchodzę do sklepu. Mam ochotę na coś słodkiego. Podchodzę do lady, a za nią pięć rodzajów batoników czekoladowych. Proszę o jednego. Gdy ekspedientka chwyta go w dłoń – zmieniam zdanie, i proszę jednak o tego drugiego. Pani sprzedawczyni bierze go w rękę, a ja decyduję się jednak na pierwszego. Na sam koniec wybieram tego trzeciego. No, i jeszcze tego piątego.

Ale w tym wypadku musi być spełniony jeden warunek. Mianowicie taki, że w sklepie, w którym chcę kupić batonika, nie ma białego „Kit Kata”. Bo jeśli jest – to się nad niczym nie zastanawiam, tylko go biorę.

W tej chwili – tak, właśnie teraz – także próbuję podjąć decyzję. Myślę nad tym, jakim rodzajem i jaką wielkością czcionki publikować na blogu. Jeśli chodzi o gabaryty – to chyba już wiem, wybiorę te większe, by łatwiej było czytać. Tutaj trzeba wziąć po uwagę to, że nie wszyscy mają sokoli wzrok. A rodzaj… Jaki kształt literek? Dziś spróbuję oto taki, jaki widzicie, ale nie przyzwyczajajcie się, bo to nie na zawsze. Może już jutro zmienię zdanie.