Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobus. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 stycznia 2012

Ten Rok będzie Nasz!

To zaczął się Nowy Rok – 2012. Niektórzy twierdzą, że to ostatni rok naszego świata, a potem koniec. Koniec Świata. No, ale jak to powiedział ktoś mądry – nie spodziewajmy się zbyt wiele po Końcu Świata. Zawiedziemy się – i co wtedy będzie? Pewnie nic.

W Sylwestra – przyznaję – trochę wypiłem. Dobrze, że nie tykałem wódki, a tylko piwo i – tradycyjnie, jak to w Sylwestra  – nieco szampana. Nowo poznany Kolega pokazał mi swoje Audi, a potem zaprezentował jakie jest twarde i wytrzymałe, kopiąc jego tył z buta. „Chcesz? Spróbuj!” – powiedział. „Pewnie! Czemu nie!” – pomyślałem, po czym wziąłem zamach nogą, trafiając w światło, które rozbiło się od uderzenia. Oczywiście – zrobiłem to niechcący. Spytałem, ile to mnie będzie kosztować, na co On odparł, że flaszkę. Tyle że nie ja postawię flaszkę Jemu, a On mi – za to, że przyśpieszyłem planowaną od dawna wymianę światła w Audi. Nie wierzę tę teorię. Mimo tego, że jest ona dla mnie bardzo optymistyczna.

Za to wierzę i ufam, że ten Rok będzie Twoim, Moim, Naszym Rokiem. Czego Tobie, Sobie, Nam – życzę! A więc: Wszystkiego Najlepszego! 

poniedziałek, 14 listopada 2011

Chcę czuć się dobrze. A Ty?

Piękny był dzisiejszy dzień. Rzadko który taki nie jest. Ponoć tylko dobre dni wnoszą dobre rzeczy do naszego życia.

Myślę, że wiele zależy od nas, czy dni są udane, czy też takimi nie są. Ja dzisiejszego ranka obudziłem się z uśmiechem, po czym powiedziałem sobie, że spędzę piękny, wyjątkowy dzień.

To, że czuję się dobrze, było chyba po mnie widać. Jedna pani, kompletnie obca – już niemłoda – rzekła do mnie wysiadając z autobusu: jest pan przystojny i inteligentny. Trochę się speszyłem. Po czym się uśmiechnąłem i powiedziałem: miło mi, dziękuję. Miałem spytać, skąd wie, że inteligentny. Lecz nie zdążyłem. Poszła sobie.

Teraz już wiem, jak mogą czuć się ludzie na ulicy, kiedy do nich podchodzę i mówię jakiś tekst „od czapy”. Dawno tego nie robiłem. Może to i dobrze. Chociaż ostatnia reakcja obcej osoby na mój komplement była bardzo pozytywna. Pisałem o tym wydarzeniu na blogu kilka tygodni temu.

Doszliśmy tak do dwóch kwestii, które są w naszym społeczeństwie odbierane naprawdę różnie. Pierwsza to zagadywanie do obcych ludzi na ulicy, druga – prawienie komplementów i reakcja na nie. A już prawienie komplementów obcym ludziom – to jest dopiero sprawa! Mam swoje zdanie na ten temat. Pewnie je znacie. Ciekawe, co Wy o tym myślicie… Nie mam tu na myśli, oczywiście, jakiejś chorej upierdliwości. Prosty, lapidarny komplement – i już. Potem, bez słowa, bez czekania – zbyt długiego – idziemy dalej, jakby nigdy nic. A jeśli nie idziemy, a stoimy, to wracamy do poprzedniej czynności.

Kiedy czujemy się dobrze, dobroć z nas emanuje. Kiedy czujemy się atrakcyjni, atrakcyjność także z nas emanuje. Mógłbym skupić się na brakach, na tym, że nie mam rąk, ale wtedy nie czułbym się dobrze. Chcę czuć się dobrze, dlatego też skupiam się na pozytywach. Wam także, jeśli chcecie czuć się dobrze, szczerze to radzę.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Gentelwoman


Zastanawiam się, czy jest coś takiego jak gentelwoman. Wątpię, raczej nie. To znaczy: nie ma teoretycznie, bo w praktyce gentelwoman istnieje. Istnieje, wiem o tym, bo sam gentelwoman nieraz spotykam.

Najczęściej widuje je w busach, autobusach, tramwajach i tym podobnych. Gentelwoman kiedy mnie tylko widzi, wstaje, by ustąpić miejsca. Jest spostrzegawcza, jak to kobiety, widzi, że nie mam się jak trzymać, więc zwalnia mi siedzenie.

Zawsze wtedy się uśmiecham, dziękuję i mówię, że postoję. Lubię stać i świetnie ze staniem daję sobie radę: czy to w pędzących busach, jadących autobusach, czy sunących torami tramwajach. Gentelwoman najczęściej wtedy także się uśmiecha, a potem z powrotem zajmuje swoje miejsce. Choć, nie powiem, miałem przypadki, w których gentelwomanki łatwo nie dawały za wygraną. Masz usiąść – i koniec. Zdarzało mi się, że – owszem – siadałem, ale to wtedy, gdy nie miałem siły i ochoty na wymianę niepotrzebnych zdań.

Ale były także sytuacje, kiedy gentelwomenki były wojownicze, a i ja łatwo nie chciałem odpuścić. Zdarzyła mi się raz dyskusja, która trwała dosyć długo. Każde z nas – ja i gentelwomenka – wymieniło co najmniej po dziesięć zdań typu: „- Siadaj! - Nie, dziękuję! - Siadaj! - Naprawdę, nie chcę, dziękuję. - Ale siadaj! - Ale ja dziękuję. - Siadaj…”

Trwało by to do znudzenia. Jednak w pewnym momencie rzekłem, w miarę dobitnie, żeby mnie gentelmenka nie uszczęśliwiała na siłę. No i poskutkowało. Ale, przyznam, nie było łatwo. Potem zaczęliśmy rozmawiać i dowiedziałem się, że owa gentelwomenka chce zostać policjantem lub komornikiem, ewentualnie strażakiem. Przyznała się także, że lubi rządzić i wydawać rozkazy. Taki typ kobiety.

Nie chcę tu dyskredytować gentelwomenek. Nawet wtedy, gdy próbują uszczęśliwić na siłę. Wprost przeciwnie. Mam o nich jak najlepsze zdanie. I tutaj dziękuję wszystkim tym, które kiedykolwiek chciały ustąpić mi miejsca. Ale pamiętajcie: ja lubię stać.

A ubolewać mogę tylko nad tym, że gentelmanów spotyka się coraz rzadziej. Ktoś powiedział, że faceci niewieścieją. Być może właśnie tak jest. Sam się nad tym zastanawiam, kiedy jadę busem, a siedzenia zajęte są przez młodych – 20-esto, 30-esto, 40-estoletnich – mężczyzn, a obok stoją panie z ciężkimi torbami.