czwartek, 11 sierpnia 2011

Mój nowy artykuł o studiowaniu


Na stronie Wyższej Szkoły Pedagogicznej jest mój najnowszy artykuł o studiowaniu. Oto link, który do niego odsyła: http://www.wsp.lodz.pl/news-384.html.

Pozdrawiam!! Życzę kolorowych snów!! (Ponoć tylko „wariaci” takie mają… Ja mam co noc!)

Strzelasz focha? Strzel się w łeb!


Na facebooku pojawiła się nowa strona czy też wydarzenie – Dwa miesiące bez focha – czy jakoś tak. To nie pierwszy raz, kiedy tworzone są tego typu akcje. A ja nie po raz pierwszy zastanawiam, czy komuś się nudzi. Czy ktoś nie ma większych problemów, większych ambicji, czy też bardziej górnolotnych spraw? Czy są na świecie dorosłe osoby, które „strzelają focha”? Zaraz! – a może ta strona stworzona została przez dzieci. Z tego co wiem – 13-stolatkowie czasem „fochują”.

Dorosła osoba, kiedy ma problem, mówi o tym. „Strzelanie focha” to zajęcie iście dziecinne. A najlepsze są fochy, kiedy druga strona – ta „niesfochowana” – kompletnie nie wie, o co jest foch osoby „sfochowanej”. Ma się domyślać? O nie! Ja, kiedy bym miał w domu osobę, która co jakiś czas „strzela fochy” – bez zastanowienia wystrzeliłbym ją na dwór. Niech „fochuje” się na powietrzu. Cenię szczerość, otwartość. Jeśli jest problem – to się o nim mówi.

W osobach „sfochowanych” fajne (a raczej śmieszne!) jest to, że one myślą, że gdy się „sfochują”, to cały świat na nie patrzy i są w centrum uwagi. Muszę „sfochowanych” wyprowadzić z błędnego myślenia – ale wcale tak nie jest. Osoba mająca trochę „oleju w głowie”, gdy widzi focha – po prostu od niego „odbija”, bo wie, że ma do czynienia z czymś bardzo niepoważnym. Bo – powtarzam – „strzelanie fochów” jest rzeczą śmieszną, dziecinną. Takie jest moje zdanie – amen, i kropka. 

Tytuły, tytuły, tytuły... I super!


A jednak udało mi się.  Od dziś w archiwum postów będą ich tytuły. Bardzo mnie to cieszy! Co prawda – lista nie jest rozwijana, ale cóż – trudno – ważne, że są tytuły, z czego jestem bardzo zadowolony. Widzę także, że nie ma tytułów wpisów poprzednich, starszych, i tytułowane chyba będę tylko te, od dziś, od teraz, ale – znów: cóż – lepsze to, niż w ogóle bez tytułów. Tak więc: tytuły, tytuły, tytuły… I super! 

Poprzedni blog


Zajrzałem na mój poprzedni blog na Onet.pl [http://pr-wieczorek-dsm.blog.onet.pl/] i ku mojemu zdziwieniu on tam jeszcze sobie wisi beztrosko.  Odwiedzany był on ponad 7000 razy, czyli trochę więcej niż ten. Mam nadzieję, że niebawem go doścignę tutaj.

Podobają mi się niektóre funkcje na blogu na Onet.pl, chociażby ta, że archiwum postów rozwijane jest tytułami. Zastanawiam się, czy jest taka opcja na Bloger-ze. Gdyby była, byłoby mi bardzo miło. Jeśli ktoś wie coś na ten temat, proszę dać mi znać. Jak widzicie, tutaj, po prawej stronie, archiwum rozwijane jest datami – bez tytułów postów.


środa, 10 sierpnia 2011

Mój nowy tekst na NP (o seksie!)


Napisałem dziś na Niebieskim Płomień szybki post dotyczący seksualności OzN. Nie wiem na ten temat dużo. Tylko tyle co z własnego, raczej niedużego – choć nie wiem, jakie mają inni – doświadczenia. Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać mój wpis – odsyłam do tego linku: http://niebieski-plomien.blogspot.com/2011/08/jeszcze-troche-o-seksie.html
PS I proszę wziąć poprawkę na moją niepoprawność… 

wtorek, 9 sierpnia 2011

Odpowiedzi dla "K" i "Garonna"


„K” napisała: […] P.S. czy musisz znać osobiście swoich komentatorów?
Odpowiadam: Nie, nie muszę, „K”, ale tak pomyślałem, że może Ciebie znam. Dziękuję Ci za komentarze.
„Garonna” napisała: zmieniłeś kolorki czy mi ekran zwariował?
Odpowiadam: „Garonna”, tak, zmieniłem. Nie tyle ja, co mój współpracownik – Kamil, który lubi bawić się grafiką.

Odpowiedzi na resztę komentarzy już niedługo!


poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Najpierw Łysiak, a potem Ayn Rand


Przedwczoraj skończyłem czytać „Stulecie kłamców” Waldemara Łysiaka. Zaraz potem rozpocząłem lekturę „Atlas zbuntowany” Ayn Rand. Jest dość długa, to fakt, ale już od pierwszych stron zaczyna mnie wciągać. Podobają mi się opisy sytuacji. Ta hipokryzja ludzi, którzy uczą innych jak się żyje, sami tak naprawdę nie mając pomysłu na własne życie. No bo powiedzmy sobie szczerze, czy szczęście moje czy też Twoje, Czytelniku, nie jest najważniejsze?

Chciałem serdecznie podziękować Kamilowi za zmiany, które wprowadził w wyglądzie mojego bloga. Bardzo mi się podobają. Dziękuję, Kamilku!! 

sobota, 6 sierpnia 2011

To jest to!

No i mamy weekend. Po tygodniu, który mijał na wysokich obrotach, czas na trochę odpoczynku. Nie położę się jednak do łóżka, z nogami i brzuchem do góry. Nie umiem tak wypoczywać. To nie w moim stylu.

Lubię spędzać czas aktywnie. Jeśli chodzi o wypoczynek, to też muszę coś robić, czymś się zająć – coś napisać, przeczytać, pobiegać, poćwiczyć i tym podobne. A jeśli już się kładę, to najczęściej po to, by pomedytować w tej pozycji. Ciągła, nieprzerwana, permanentna praca nad sobą – nawet wtedy, gdy wypoczywam – to jest to! Życzę Wam miłego, udanego weekendu. 

Andrzej Lepper - niech odpoczywa w pokoju!

Andrzej Lepper nie był politykiem z mojej bajki. Jednak miał coś w sobie, jakąś charyzmę, którą poruszał wielu ludzi. Szanuję Go za to. Wydaję mi się także, że nie umiał On udawać. Był szczery i spontaniczny. Takiego Go kojarzę z TV. Jeśli chodzi o nieprzyjemne sprawy, a raczej niechybne czyny, które miał rzekomo wykonywać na kobietach – to nie wierzę w to. Pamiętam Jego występ u Pana T. Lisa, który – tradycyjnie – próbował coś wkręcić swojej publiczności nt. Pana Leppera. Według mnie nie udało Mu się to wtedy, a linia obrony, którą przyjął Pan Andrzej, przemawiała do mnie jak najbardziej. Przypomniała mi się teraz wypowiedź Janusza Korwin-Mikkego, kiedy mówił o poszkodowanej owych niechybnych czynów. Były to słowa coś w stylu: jeśli kobieta podaje trzech ojców swojego dziecka i za każdym razem nie trafia… to… (tutaj był śmiech publiczności).

Panie Andrzeju, niech odpoczywa Pan w pokoju [*]

To wydarzenie to dla mnie kolejny dowód, że polityka to brudna sprawa…

czwartek, 4 sierpnia 2011

Ma pani bardzo ładne nogi

Dziś kiedy szedłem w stronę przystanku, zobaczyłem przed sobą kobietę w granatowej sukience w białe paski, kończącej się trochę powyżej połowy ud. Pani ta miała tak piękne i zgrabne nogi, aż przyszła mi myśl, aby jej to powiedzieć. Wiedziałem, że ona świetnie zdaje sobie z tego sprawę, ale niby czemu miałbym jej o tym nie przypomnieć.

Kiedy na zielonym świetle przeszliśmy przez przejście dla pieszych, znalazłem się na wysokości tej pani. Obróciłem się w jej stronę i rzekłem uśmiechnięty: „ma pani bardzo ładne nogi”. „Dziękuję” – odpowiedziała i także się uśmiechnęła, nieco zawstydzona, a przynajmniej tak to odebrałem.

Obróciłem się z powrotem w kierunku, w którym szedłem i, nie czekając na dalsze reakcje – jeśli w ogóle by jakieś były – ruszyłem śmiało przed siebie, a głowę uniosłem do góry. Byłem lekko z siebie dumny, bo dawno nie robiłem takich rzeczy.

Cieszę się, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią reagować dobrze na komplementy. Mówiąc dobrze, mam na myśli to, że ta pani się uśmiechnęła, poczuła, że to komplement. Nic przecież od niej nie chciałem. No, może poza uśmiechem. Na nic więcej nie liczyłem.

Nie zawsze kiedy facet prawi komplement kobiecie czegoś oczekuje w zamian. To, że jakaś pani ma ładny dekolt – i mężczyzna mówi o tym tej pani, nie znaczy, że chce go zaraz zdobyć lub wyściskać. No, może i by chciał, ale komplementu nie mówi po to, by zrealizować te chęci. 

sobota, 30 lipca 2011

Szkoda, że już po

Dwa tygodnie szkoleń minęły jak z bata strzelić. Trochę szkoda, że tak szybko. Ja, a także duża część moich znajomych uczestnicząca w szkoleniach chcielibyśmy, aby trwały dalej,  bo było bardzo miło. Został nam jeszcze dwudniowy wyjazd. Tutaj także szkoda, że nie tygodniowy, ale cóż. Nie narzekam, będzie, a raczej już teraz jest super. Przed nami trochę pracy z pisaniem biznesplanu, ale na pewno damy radę. Po pierwsze – liczy się nastawienie, a co do niego, to chyba każdy z nas jest optymistą. Każdy z nas także posiada w sobie dużą motywację i wiarę w sukces. W piątek mieliśmy małe spięcie w grupie, ale, mam nadzieję, wszystko się ułoży. Delikatne spięcia w kilkuosobowym przedsiębiorstwie są rzeczą nieuniknioną.

A jutro od rana lecę na kurs Letniej Akademii Sztuki, a potem do Kamilka… Miłej nocki! 

piątek, 29 lipca 2011

Gdybyś mógł przeżyć swoje życie jeszcze raz

Gdybym mogła przeżyć życie raz jeszcze, odważyłabym się popełnić więcej błędów. Odprężyłabym się, rozluźniła. Byłabym głupsza niż w czasie tej podróży. Mniej rzeczy brałabym poważnie. Wykorzystałabym więcej szans, pojechała na więcej wycieczek, wspięła się na więcej gór i przepłynęła więcej rzek. Jadłabym więcej lodów i mniej fasolki. Miałabym pewnie więcej prawdziwych kłopotów, ale za to mniej wymyślonych. Widzisz, jestem jedną z tych osób, które są zawsze rozsądne i przytomne, godzina po godzinie, dzień po dniu. Och, miałam też swoje piękne chwile. Gdyby przyszło mi robić wszystko od nowa, miałabym ich więcej. Nie próbowałabym niczego innego - tylko chwile, jedna po drugiej, zamiast codziennego życia z wyprzedzeniem wielu lat. Jestem jedną z tych osób, która nigdzie się nie rusza bez termometru, butelki z gorącą wodą, płaszcza i parasola. Gdybym mogła zrobić wszystko jeszcze raz, podróżowałabym z o wiele mniejszym bagażem niż w tym życiu.
Gdybym miała ponownie przeżyć życie, na wiosnę wcześniej biegałabym boso i nie zakładała butów do późnej jesieni. Częściej chodziłabym na tańce, częściej jeździła na karuzeli i zbierała więcej stokrotek.

NADINE STAIR

czwartek, 28 lipca 2011

W imię wolności - JFK

Niech z tego miejsca, w tej właśnie chwili
słowo wyruszy do wszystkich, wrogów
i przyjaciół, niech powie, że przekazano znicz
nowym generacjom Amerykanów, generacjom
urodzonym w tym wieku, hartowanym przez
wojnę, zdyscyplinowanym przez ciężki i gorzki
pokój, dumnym ze swojego prastarego
dziedzictwa i niechętnie patrzącym na powolne
ograniczanie ludzkich praw, którym ten naród
tak bardzo zawsze był oddany i którym oddani
jesteśmy również dzisiaj, tu w domu i na całym
świecie.
Niech wszystkie narody wiedzą, czy życzą nam
dobrze, czy źle, że zapłacimy każdą cenę,
udźwigniemy każdy ciężar, stawimy czoło
każdej trudności, wesprzemy każdego
przyjaciela i przeciwstawimy się każdemu
wrogowi, aby zapewnić przetrwanie
i zwycięstwo wolności.

JOHN F. KENNEDY

środa, 27 lipca 2011

Dobre Credo


CREDO KLUBU OPTYMISTÓW
OBIECAJ SOBIE...

Że będziesz na tyle mocny, iż nic nie zakłóci spokoju twojego umysłu.
Że z każdą spotkaną osobą będziesz rozmawiał o zdrowiu, szczęściu i powodzeniu.
Że sprawisz, iż każdy z twoich znajomych poczuje, iż jest w nim coś wartościowego.
Że zawsze będziesz dostrzegał jasne strony wszystkiego wokół, aby twój optymizm stał się rzeczywistością.
Że będziesz myślał o wszystkim jak najlepiej, pracował jak najlepiej i spodziewał się tylko rzeczy jak najlepszych.
Że sukces innych sprawi ci taką samą radość jak sukces własny.
Że zapomnisz o przeszłych błędach i będziesz dążył do jak największych osiągnięć w przyszłości.
Że zawsze będziesz nosił radość na twarzy i dasz uśmiech każdej żywej istocie.
Że poświęcisz na doskonalenie siebie tak wiele czasu, iż nie wystarczy go już na krytykowanie innych.
Że będziesz zbyt wielki, by się martwić, zbyt szlachetny, by się złościć, i zbyt szczęśliwy, by pozwolić sobie na kłopoty.


SIEDMIOPUNKTOWE CREDO JOHNA WOODENA „DAĆ Z SIEBIE WSZYSTKO"

1. Bądź ze sobą szczery.
2. Uczyń z każdego swojego dnia arcydzieło.
3. Pomagaj innym.
4. Sięgaj głęboko do dobrych książek.
5. Bądź przyjacielem sztuk pięknych.
6. Zbuduj sobie schronienie na deszczowy dzień.
7. Codziennie módl się o wsparcie i dziękuj za otrzymywane błogosławieństwa.

wtorek, 26 lipca 2011

Peny ft. Pih, Miodu, Filia - Lepiej Zasnąć


Nie należysz i nie chcesz należeć do tego świata
twoje miejsce to cień, mają Cię za wariata
nie chcesz wierzyć już własnym uszom i oczom,
kolejny szary dzień ucieka jak z peronu pociąg
tu gdzie nic nie robi wszechmogący Bóg
większość gnije za życia, jak pod lodem trup
lepiej słuchać niż mówić, patrz w gwiazdy i śnij
przy obieraniu cebuli za dnia lecą łzy
śpij - za sobą zostaw spalone mosty
fałszywe uśmiechy bezmiar sprawiedliwości
czasami chciałoby się żeby słońce nie wzeszło
oblany zimnym potem w ukryciu czekasz wieczność
stoisz na deszczu, rozumiem Cię bez słów
sam jak palec, niewolnik w krainie ślepców
serce miasta bije bez radości,
wszystkie drogi metropolii prowadzą do samotności
śpij, twój sen niech dziś ich ogłuszy
jak zakrzep krwi milcz, nic cię nie ruszy
przyjdzie zły dzień podczas najgorszej burzy
trzaśnij drzwiami i zamknij okna duszy

poniedziałek, 25 lipca 2011

Zbrodniarz i szaleniec

Wszyscy dookoła zaczęli grać tragedią. To ohydne. Breivik to prawicowiec, mason, chrześcijanin, i kto tam wie jeszcze. Janusz Palikot twierdzi, że do podobnej tragedii może dojść w Polsce. Oczywiście: wszystkiemu winny Kaczor.

Trzeba nie mieć po kolei w głowie, żeby mówić takie rzeczy. Żaden zdrowo myślący człowiek, nikt normalny nie robi takich zamachów. Czy Palikot uważa, że każdy, kto popiera Kaczyńskiego, ma tak poważnie narobione – za przeproszeniem – w głowie? Znam wielu ludzi, którzy popierają PiS i według mnie większość z nich ma lepiej poukładane w głowie niż pan Janusz Palikot. A takie głosy, że to fan PiSu tylko podjudzają ludzi.

Pan Przemysław Prekiel, człowiek związany z lewicą, pytał już na facebooku, a raczej zastanawiał się, co na to powie Pan Ziemkiewicz. Czy Rafał Ziemkiewicz zamilknie po tej tragedii? Przecież doprowadził do niej człowiek prawicy. Myślę, że RAZ nie będzie nawet temperował pióra, by odpowiadać Panu Przemkowi – bo niby po co to robić?

Jeśli nawet był to prawicowiec – to co z tego? To cała prawica jest teraz zła? Wszyscy prawicowcy to szaleńcy? Hitler był socjalistą. Czemu Pan Przemysław i inni socjaliści nie tłumaczą się ze zbrodni, które dokonał Adolf? Nie tłumaczą się, bo nie muszą. Oni nie są za to odpowiedzialni.

Ale nie ma co grać na tej tragedii. Breivik to zbrodniarz – szaleniec! To wszystko w tym temacie. 

Ave Postęp!

Drugi tydzień szkoleń rozpoczęty. Nie taki Socjalista straszny, jak go malują. Inspiruje się Janem Pawłem II i jest przeciwnikiem biurokratycznego systemu. Mocno kibicuje także demokracji. Ustrojowi, który wybrał Hitlera. Demokratycznie skazano Jezusa na ukrzyżowanie, a także demokratycznie otruto Sokratesa. Nie mówiąc już o tym, że demo to ustrój, w którym dwóch pijaczków, kompletnie nie znających się na niczym i mających wszystko w tyle – znaczy w poważaniu lub po prostu w czterech literach – ma przewagę decyzji nad profesorem z Uniwersytetu, który przeczytał setki książek. Taka jest ta nasza demo, a może to już raczej ochlo, ale ma swoich wiernych kibiców. Ale wśród nich, na szczęście, są jeszcze tacy, którzy są dobrymi ludźmi.

Dziewczyna z tej samej grupy co owy dobry Socjalista jest bardzo postępowa. Kiedy powiedziałem o płodzie nienarodzone dziecko szybko mnie poprawiła i zawróciła na „dobre”, postępowe tory. Stwierdziła, że używam chrześcijańskich określeń, co według Niej – wnioskuję – grzechem dziś jest niewybaczalnym. Skonstatowała, że dziś nie ma nienarodzonych dzieci. Nienarodzone dziecko to nie dziecko, to płód. Znaczy podczłowiek. Dobrze to rozumiem czy nie? Ave Postęp! Amen! 

niedziela, 24 lipca 2011

Szkolenia i ASL

Pierwszy tydzień szkoleń był naprawdę ciekawy. Pięć dni po siedem godzin dziennie minęło względnie szybko – aż trochę mi szkoda. Przed nami następne pięć dni, a potem dwudniowy wyjazd. Mam nadzieję, że będzie tak samo ciekawie jak do tej pory, mimo że zajęcia wydają się mniej interesujące.

Dziś byłem także na zajęciach (drugi raz – pierwszy tydzień temu) Akademii Sztuki Letniej, na których uczyłem się malować. Fajne to – ołówek potem pędzel w usta i do przodu! Więcej nie napiszę, bo pisaków czynnych brak.  Do jutra! 

czwartek, 21 lipca 2011

Szkolimy się

Szkolimy się, szkolimy. Już cztery dni minęły. Jutro także szkolenia, a potem cały następny tydzień. Ale fajnie, bo naprawdę jest ciekawie.