Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 czerwca 2012

Dzień po Dniu Dziecka


Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat – jak mówił wybitny pedagog Janusz Korczak. To prawda, szczery śmiech dziecka wywołuje w człowieku tylko pozytywne uczucia. Na pewno są wyjątki, które potwierdzają tylko regułę, dla których śmiech dziecka jest obojętny, nie wywołuje w nich żadnych uczuć. Na pewno są też wyjątki, u których śmiech dziecka, ale nie tylko śmiech, ale też samo dziecko kojarzy się źle, budzi w nich negatywne emocje. Kiedyś przyznał się do tego publicznie Jerzy Urban.

Radość jest czymś, co potrzebne jest dziecku do tego, by mogło normalnie funkcjonować. Nie bawię się tu w pedagoga, bo choć nim jestem z wykształcenia, dużo na ten temat z wykładów nie pamiętam. Mój zdrowy rozsądek, a także doświadczenie, mówią mi, że szczęśliwe dziecko to dziecko uśmiechnięte. Szczęśliwe dziecko to dziecko mające opiekuńczego, czasem surowego tatę oraz kochającą, wyrozumiałą mamę. Otoczone miłością, trzymane w ryzach zasad obowiązujących w życiu – takie dziecko może być naprawdę szczęśliwe i wyrosnąć na wartościowego człowieka.

O tym, jak zgubne skutki niesie ze sobą wychowanie w rodzinach niepełnych i dysfunkcyjnych wiedzą nie tylko psychologowie i pedagogowie, ale przede wszystkim osoby wychowane w takich rodzinach. Defekty, które występują u tych osób, często są trudne do naprawienia i wleką się za człowiekiem przez całe życie. To, że dziecko za młodu nie dostawało wystarczająco lub wcale – miłości, odbija się wyraźnie i mocno w jego dorosłym życiu. Niepewność, brak wiary w siebie, niskie poczucie własnej wartości – to niektóre z syndromów dziecka zaniedbanego, niekochanego.

Jak powiedziałem wyżej, nie piszę tego jako pedagog. Piszę to jako zwykły człowiek. Człowiek, który sam przez większość swojego życia wychowany został w rodzinie zastępczej. Jakie defekty niesie dla psychiki dziecka wychowanie w rodzinie dysfunkcyjnej – wiem najlepiej z własnego doświadczenia.

Wczoraj był Dzień Dziecka, czyli święto największych Skarbów naszego świata. To do Dzieci należy przyszłość tego świata. Sprawmy, aby były One szczęśliwe, dajmy Im opiekę i radość, wpoimy w Nie zasady, z którymi iść będą potem przez życie. Pozwólmy Im, aby mogły być szczęśliwe – tu i teraz – a zarazem budowały lepszą przyszłość.


niedziela, 11 grudnia 2011

Dzieje się sporo

Trochę mnie tu nie było. Ale znów powracam. Zaczęło się u mnie sporo pracy. Otworzyliśmy ze znajomymi Spółdzielnie. Jesteśmy zarejestrowani, mamy NIP i REGON. Nazywamy się KONSTANS. Na pewno niebawem usłyszycie o nas więcej. Dziś powiedzieć Wam mogę, że będziemy oferowali usługi – sprzątające i opiekuńcze. Wiosną, roku 2012, planujemy otworzyć ściankę wspinaczkową. Prawdopodobnie w Konstantynowie, ale to jeszcze nie jest przesądzone.

Rok Studencki także jest u mnie w toku, cały czas, nieprzerwanie – trwa. Zostałem wybrany Starostą Roku, a więc tutaj jest także trochę pracy. Niedużo, ale zawsze coś. Noszenie podań do BOS-u i tym podobne. Nie mogę się doczekać, kiedy będzie zebranie Senatu Studenckiego. Tutaj jestem także – wybrany ponoć demokratycznie (nie wiem, nie byłem przy tym obecny) – jako członek Zarządu. Członek Spółdzielni, członek Senatu. Bardzo to ciekawe. Zastanawiam się, kiedy będę członkiem partii… Ale miejsce poza Zarządem mnie nie interesuję! Chyba mnie już poznaliście z tej strony. Lubię robić rzeczy, na które mam wpływ. Nie chciałbym być w jakiejś grupie, której nie mógłbym przewodzić, ponieważ znaczyłoby to, że mam kogoś słuchać – niezależnie czy się z tym zgadzam, czy nie.

Co tam jeszcze u mnie? Wiele rzeczy. Ostatnio prowadziłem zajęcia w Szkole Podstawowej. Mówiłem do Dzieci o niepełnosprawności. Było naprawdę super. Być może niedługo ukaże się o tym mój artykuł, z którego dowiecie się więcej.

Cały czas jeżdżę na treningi do rugbistów na wózkach, drużyny Diabły Łódź. Nawet poprowadziłem jedne zajęcia. Było to w środę, nie tę ostatnią, a poprzednią. Trener nie zdążył na pociąg. Próbowałem wczuć się w jego rolę. Jak mi to wyszło, nie mnie to oceniać, ale myślę, że było OK.

Działam w Oriflame. O tym także Wam nie mówiłem. Póki co – jako konsultant, ale planuję się rozwijać i wskakiwać na następne poziomy. Jeśli ktoś chce jakieś kosmetyki, zapraszam do mnie serdecznie. Jeśli ktoś chce być konsultantem, także zapraszam. Pisać na priv!

Kilka dni temu – w środę – spotkałem w autobusie znajomego, z którym studiowałem przez trzy lata. Teraz On jest na Uniwerku, ja zostałem w WSP. Zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem w Jego dłoni papierowe wydanie FRONDY. Zaskoczyło mnie to bardzo pozytywnie. Rozpoczęliśmy rozmowę, którą zakończyliśmy dopiero po ok. 20 minutach, gdy przyszła pora, by wysiadać. Prowadziliśmy zgodną dyskusję, bo jak się okazało, mamy bardzo podobne do siebie poglądy. To miłe, że są jeszcze w naszych czasach ludzie – inteligentni ludzie! – którzy nie karmią swojego intelektu tylko z Wyborczej i TVN. Ci ludzie to mniejszość, ale jak to już ktoś powiedział – głupich zawsze jest więcej. 

czwartek, 6 października 2011

Ja, dziecko Boże

Jestem dzieckiem Bożym. Jako dziecko Boże, stworzone na obraz Boga i Jego podobieństwo – chcę się rozwijać, by stawać się coraz lepszym człowiekiem, coraz bardziej podobnym Bogu. Podobnym Bogu nie po to, by zająć Jego miejsce, lecz po to, by być Niego coraz bliżej. Zauważyłem jedną bardzo ważną rzecz, mianowicie: jeśli postępuję w sposób miły Bogu – a wiem i czuję, kiedy to robię – Bóg mnie za to wynagradza, a w moim życiu układa mi się pomyślnie. 

wtorek, 20 września 2011

Ja też lubię małe dzieci

W Aleksandrowie jest na ścianie napis, wykonany farbą w spreju, głoszący, że pewnie pan startujący w ostatnich wyborach do rad miejskich i powiatowych – lubi małe dzieci. Najpierw jest podane nazwisko tego pana, a potem takowy dopisek.

Jak wspomniałem, napis wykonany został zaraz przed wyborami, w których ten pan startował. Domyślam się, choć nie daję sobie ręki uciąć, że zrobili to jacyś oponenci tego pana, ludzie z innego ugrupowania.

Ktoś, kto robił ten napis, nie miał chyba nic dobrego na myśli. Lecz ja teraz trochę obronię pana, którego napis się tyczy. Ja też lubię małe dzieci – i co w tym złego! Lubię małe dzieci, lubię siebie, lubię ludzi. A ten, kto wykonywał ten napis, sam ma chyba problem z samym sobą i ze swoim stosunkiem do małych dzieci.