środa, 8 lutego 2012

Organizacja

Czas zacząć pracę nad własną organizacją. Znaczy: pracę nad sobą, by lepiej się organizować. Zanim zacznę organizować pracę innym, muszę najpierw zorganizować się sam. Czy będzie to praca łatwa i przyjemna? Niekoniecznie. Ale na pewno przyniesie pozytywne efekty. Dla mnie i dla firmy. A przecież o to przede wszystkim w tym chodzi.

Zaczynam także organizację sportową. Wiosną tego roku czekają mnie dwa biegi. Tak więc przede mną sporo pracy, ale na pewno będzie bardzo OK. Na to liczę. Bo w życiu nie chodzi o to, by robić to, co się lubi, ale raczej o to, by lubić to, co się robi.

sobota, 4 lutego 2012

Łódź przeciw ACTA

„Nie rozumiesz – nie podpisuj”, „Precz z komuną w Internecie” – i wiele innych haseł, których nie przytoczę, bo nie pamiętam – skandowanych było wczoraj na marszu przeciwników ACTA w Łodzi. Osób wszystkich było ponad 300, a może i 400. Nie wiem, mówię tak „na oko”. Nad głowami powiewały flagi biało-czerwone i żółto-czerwone. Było też wiele transparentów, które głosiły hasła przeciwne ACTA.

Trochę minąłem się z prawdą. Pamiętam dużo więcej haseł ze wczorajszej manifestacji. Nie przytoczę ich dlatego, ponieważ uderzały w sam rząd. A, jak powiedziałem kilka dni temu, w czysto partyjną politykę nie chcę się mieszać, bo nie warto. Mam swoje poglądy, nie partyjne i polityczne, i przy nich zostanę. To poglądy ponad partyjne i ponad polityczne. I powiem jeszcze o nich niejeden raz. Teraz życzę Wam miłego weekendu. 

czwartek, 2 lutego 2012

W obronie Wolności

ACTA to kolejny zamach na naszą Wolność. Nie przemawia do mnie propaganda, że ACTA jest potrzebna i nie będzie szkodliwa dla Internautów. Pisałem już o tym na swoim blogu. O tym, że w ACTA nie chodzi tylko i wyłączenie o samo ACTA. O tym, że chodzi tu o coś więcej, bo o naszą Wolność.

Jakim prawem, jeśli nikogo nie krzywdzę, ktoś mi tę Wolność ogranicza? Prawo do Wolności to prawno naturalne i jedyną granicę stanowić tu powinna nasza moralność. Jeśli nikogo nie krzywdzę, nie robię nikomu nic złego, to czemu moja Wolność jest ograniczona?

Jak wspomniałem – nie przemawia do mnie propaganda, że ACTA jest OK. Byłem w tamtym roku na ciekawym wykładzie, który dotyczył sytuacji osób z niepełnosprawnością w czasie II Wojny Światowej. Otóż Hitler swoją propagandą potrafił wmówić zwykłym obywatelom, że uśmiercanie osób niepełnosprawnych i starszych jest potrzebne, ponieważ ich utrzymywanie wpływa niekorzystnie na sytuację społeczną – a przede wszystkim ekonomiczną – Niemiec. Jeśli przymusową eutanazję da się wmówić ludziom, to da się im wmówić wszystko. Warto tutaj dodać, że gospodarka Niemiec była w tamtych czasach w nienajlepszym stanie. Jak wiemy, dziś gospodarka polska i europejska także nie przeżywa prosperity, a wprost przeciwnie. Tak więc, bądźmy uważni, będą chcieli wmówić nam różne rzeczy.

Jutro, 3 lutego, o godz. 17 odbywa się w Łodzi – bodajże drugi – protest przeciwko ACTA. Postanowiłem, że wezmę w nim udział. I nie chodzi tu o politykę. Jej powoli mam już dosyć. Dzisiejsza demokracja ma daleko do ustroju, o którym marzę – lecz to temat na inny tekst. Wezmę udział w proteście przyjmując stanowisko obrońcy Wolności. Tak – i możecie się zemnie śmiać.


Przyjaźń i Wisława

Nie znałem twórczości Wisławy Szymborskiej. Nie czytałem nigdy, poza wczoraj – i jednym wcześniejszym wyjątkiem – Jej wierszy. Wczoraj umarła, odeszła z tego świata, także kilka Jej utworów wierszowanych, publikowanych przez moich internetowych znajomych, przypadkiem „trafiło w moje ręce”. No i parę z nich przeczytałem.

Nie interesuje mnie w tym momencie, i nie interesowała wcześniej, Jej działalność polityczna, jeśli w ogóle takową miała. To teraz ważne nie jest. Wspominam tu o tej Pani, ponieważ wiem, że bardzo lubiła Ją, a raczej Jej twórczość, moja Przyjaciółka.

Dostałem od mojej Przyjaciółki dnia pewnego wiersz Wisławy Szymborskiej. Utwór ten, wydrukowany na kartce, wisiał kilka miesięcy na mojej tablicy korkowej, po lewej stronie od fotela, na którym teraz właśnie siedzę. Niestety, ów utwór pewnego dnia został z tej ściany zdjęty i, niestety, wyrzucony, a raczej spalony w piecu. Nie, to nie dlatego, że się wkurzyłem na utwór czy Panią Szymborską. Nie zdenerwowałem się także na moją Przyjaciółkę. Czemu tak się stało i kartka z wierszem Szymborskiej spłonęła? Powód był bardzo prozaiczny, jednak nie będę tu go roztrząsał. Zaznaczę jeszcze, że nie brakowało mi wtedy innych materiałów do palenia…

Próbowałem znaleźć ten wiersz w Internecie. Nie udało mi się jednak. Trudno. Muszę zgłosić się do Przyjaciółki. Zapewne gdzieś go ma. Tak więc w dniu śmierci poetki przypomniałem sobie o tym, jak ważna jest przyjaźń. Przyjaźń, której wcześniej, kilka lat temu, nie doceniałem. Moja Przyjaciółka, z którą widuję się nie często, będzie już moją Przyjaciółką. Według mnie przyjacielem nie jest ten, z którym widujesz się każdego dnia i gadasz o głupotach, lecz ten, na którego – mimo tego, że widujesz go rzadko – zawsze możesz liczyć. Ale ważniejsze jest, że to On może zawsze liczyć na ciebie.


wtorek, 31 stycznia 2012

Człowiek to nie zwierzę

„Kiedy widzę świetnie tańczącego faceta, nie mogę mu się oprzeć” – powiedziała kobieta.
To zastanawiające. Dla mnie, jako dla mężczyzny. Bo choć tańczę chyba nie najgorzej – najlepszy też nie jestem – to nie oto tu chodzi. A o co mi właściwie chodzi? Ano o to, że gdy słyszę, że człowiek, w tym wypadku kobieta, nie może się czemuś oprzeć, to bardzo mnie to zastanawia. Weźmy przykład…
Przypuśćmy, że ta kobieta ma partnera, mężczyznę, z którym jest od kilku lat – albo miesięcy lub nawet dni. To akurat jest nieważne. Idzie ta kobieta ze swoimi koleżankami na imprezę, gdzie spotyka na parkiecie świetnie tańczącego mężczyznę, a raczej faceta. Facet ten jest z kolegami. No, ale to także nie jest ważne.
Facet ten zaczyna adorować tę kobietę. Nie dość, że świetnie tańczy, jest przystojny, to jeszcze ją adoruje. A kobieta, jak sama powiedziała, nie potrafi mu się oprzeć. I co robi? Co ona zrobi? Czy zdradzi swojego partnera?
Powiecie, że wydumałem sobie jakiś problem, ale nie, ja wcale tego nie zrobiłem. Pierwsze zdanie z mojego tekstu – to, które powiedziała ta kobieta – także nie jest wydumane. Nie wziąłem go z księżyca. Usłyszałem w telewizji, kiedy reklamowali jakiś program. Chyba o tańcu on ma być. Nie jestem pewien.

Ooo, właśnie teraz, w tym momencie, gdy piszę te słowa, w TV „leci” ta reklama czy też konkurs.

Tak, zastanawiam się jak to jest. Człowiek nie jest zwierzęciem, nie dajmy sobie tego wmówić dzisiejszym pseudo-psychologom. Człowiek to dużo więcej niż zwierzę. Ta psychologia, traktująca człowieka jako istotę zwierzęcą, ciągle ulegającą pokusom – i tym podobnym rzeczom – to pseudo-psychologia, która chce, byśmy usprawiedliwili każdy swój czyn.
Tak, OK., zgodzę się z tym, że każdy z nas może ulec pokusie. Lecz nie podoba mi się dziś jedno. Oficjalne przyzwolenia na pokusy. Myślę, że każdy grzech, nawet ten najcięższy, można przebaczyć, ale potrzebna jest pokuta. I nie chodzi tu o religię. Chociaż to ona nas tego uczy. Tu chodzi o życie. Żyjmy tak, byśmy byli szczęśliwi. I nikt mi nie wmówi, że szczęście może dać zdrada… 

Logika zaliczona na piąteczkę!

Obijam się nieco ostatnio na moim blogu. Cóż – jeśli mam pisać głupoty, to lepiej, żebym w ogóle nic nie pisał. Ktoś by jednak powiedział, że lepiej pisać cokolwiek, nawet głupoty – niż nie pisać nic. Ja jestem jednak zdania, że lepiej się nie odzywać, niż gadać lub nie pisać czegoś kompletnie bezużytecznego i bezwartościowego. Choć żyjemy w czasach, jakże nad tym ubolewam, gdzie głupocie hołd oddają ludzie.

Żyjemy w czasach, w których tak bardzo nie jest ważne co mówisz, lecz ważniejsze w jaki sposób to robisz. Jeśli ładnie wyglądasz, ładnie jesteś ubrany, ładnie się uśmiechasz – jeśli potrafisz robić zgrabne gesty – nie jest ważne co mówisz, ważniejsze są tu inne rzeczy. Szczerość i bezpośredniość, ale także spontaniczność – nie są dziś wskazane. Kiedy będziesz ładnie udawać – będzie lepiej. Dziś tyle rzeczy jest na sprzedaż.

Cieszę się, że zaliczyłem na ocenę bardzo dobrą (z minusem) egzamin z logiki. I pomogła tu moja spontaniczność, bo już miałem w planach, analizowałem w głowie, by nie iść na ten egzamin (termin zerowy to był). Jednak spontanicznie poszedłem – co ma być, to będzie, a co by nie było, zawsze będzie dobrze – i zaliczyłem egzamin. Bardzo mnie to cieszy. Pozdrawiam!! Przede wszystkim fajną Panią Dr od Logiki. 

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Tu znów chodzi o Wolność

W protestach przeciwko ACTA nie chodzi tylko i wyłącznie o samo ACTA. To coś więcej niż jakaś ustawa. Tu walka toczy się o sprawy wyższe. Bo o Wolność człowieka.
Wolność jako prawo naturalne, z którym każdy z nas przyszedł na świat. Jakim prawem ktoś może ograniczać nam tę Wolność? Jeśli moje działanie nikogo nie krzywdzi – to czemu chcesz mi ją odebrać?
I nie trafiają do mnie argumenty propagandy.

W tamtym roku byłem na ciekawym wykładzie Pana, który był świetnym badaczem II Wojny Światowej. Na spotkanie ze mną – oraz ekipą Uprzedź Uprzedzenia – przygotował wykład o propagandzie Hitlera, który potrafił wmówić zwykłym obywatelom – takim jak ja czy ty – że osoby niepełnosprawne i starsze powodują zatrzymanie rozwoju społeczeństwa, dlatego też powinny być – delikatnie mówiąc – usunięte. Wtedy – w czasach kryzysu – normalni ludzie potrafili w to uwierzyć, więc czemu dziś normalni ludzie nie mieliby uwierzyć chociażby w to, że ACTA jest potrzebne...?

Ale, tak jak mówiłem, tu nie chodzi o ACTA. Tu gra toczy się o Wolność i Godność Człowieka. Czyli o sprawy wysokiej rangi. Tutaj – by nie wchodzić w sprawy polityczne, a czuję, że zaraz mógłbym to zrobić – kończę ten krótki wpis, pozdrawiając Was serdecznie. Pomyślności! 

wtorek, 24 stycznia 2012

Przyjdzie kiedyś taki dzień

Przyjdzie dzień, w którym każdy, kim kierują niskie pobudki - pragnie władzy i pieniędzy, chce nam coś narzucać lub czegoś zabraniać, czuje się lepszy nie przez to, jaki jest i co robi, lecz przez to jakie zajmuje stanowisko - zostanie rozliczony. Jeśli nie tutaj, na Ziemi - to kiedyś, po śmierci, chociażby przez historię. A więc róbmy swoje, postępując w zgodzie z samym sobą, kierując się tym, co w nas najwyższe, najpiękniejsze i najszlachetniejsze. 

sobota, 21 stycznia 2012

Żyjmy!

„Nie ma żadnych dowodów na to, że życie jest poważne”. Nie ma też żadnych dowodów na to, że żyjemy więcej niż raz. Nie ma racjonalnych, stuprocentowych dowodów na to, że jest coś takiego jak życie po śmierci. To, że ktoś w to wierzy, to rzecz inna. To, że w to, co wierzymy, staje się dla nas rzeczywistością – jest w tym momencie nieistotne.

U jednych świadomość śmierci wywołuje postawę nihilistyczną. Po co mam żyć, jak i tak kiedyś umrę? Po co mam się starać, dążyć do czegoś, jak kiedyś przyjdzie dzień, w którym nic nie będzie ważne? Po co to wszystko – skoro kiedyś nadejdzie kres?

Ale są też ludzie, u których świadomość śmierci; tego, że życie jest jedno – sprawia, że cenią oni każdą chwilę, chcą przeżyć swoje życie najlepiej, jak tylko się da. Część z nich otarła się o śmierć. Jeden niefortunny skok do wody sprawił, że całe swe życie przeżyją na wózkach, sparaliżowani, niepełnosprawni. Czy chwila narodzin dziecka była dla tej matki szokiem, kiedy zobaczyła, że jej syn przyszedł na świat bez kończyn…?

Niepełnosprawność nie jest przeszkodą w realizacji marzeń. Niepełnosprawność nie oznacza nieszczęścia. Niepełnosprawność nie wyklucza możliwości posiadania pasji. Wprost przeciwnie. Niepełnosprawność może być szansą. Są ludzie, którzy to zrozumieli. Otarli się o śmierć, dzięki czemu dziś cenią życie nieporównywalnie bardziej, niż przedtem.

Jeśli nie wiesz, po co żyjesz – to po co żyjesz? Życie jest za krótkie, by się zastanawiać nad rzeczami nieistotnymi. Życie jest za krótkie, by wspominać błędy i przegrane z przeszłości. Życie jest za krótkie, by rozpaczać. Życie jest po to, żeby żyć – i przeżyć swoje życie jak najlepiej. Mieć pasje, mieć cel, mieć marzenia. Wierzyć, działać, rozwijać się, dążyć do doskonałości. 

niedziela, 15 stycznia 2012

Brak mi pokory (wersja druga, lekko poprawiona)

Często brak mi pokory
Do pychy jestem skory
Strugam się na boga
Czuję jak faworyt

Chcę być na podium
Czuć smak zwycięstwa
Wygrana to opium
Ona mnie nakręca

Jest jak kobieta
Która zna swoją wartość
Nie idzie z każdym
Imponuje jej hardość

Umysłu otwartość
Plus silna wola
Albo bierzesz ją całą
Albo nie wstajesz z kolan

Chcę być najlepszy
Bez kompromisu
Dyrygent orkiestry
W czasach kryzysu

W dniach prosperity
Zbierać zaszczyty
Jak król na tronie
Głowa w koronie

Bo dzisiaj do mnie
Ten świat należy
Gdy się zapomnę
Zaczynam w to wierzyć

Brak mi pokory

Często brak mi pokory
Do pychy jestem skory
Strugam się na boga
Czuję jak faworyt

Chcę być na podium
Czuć smak zwycięstwa
Wygrana to opium
Ona mnie nakręca

Jest jak kobieta
Która zna swoją wartość
Nie idzie z każdym
Imponuje jej hardość

Umysłu otwartość
Plus silna wola
Albo bierzesz ją całą
Albo nie wstajesz z kolan

Chcę być najlepszy
Bez kompromisu
Dyrygent orkiestry
W czasach kryzysu

W dniach prosperity
Zbierać zaszczyty
Jak król na tronie
Głowa w koronie

Bo dzisiaj do mnie
Należy świat
Gdy się zapomnę
Mam właśnie tak

wtorek, 3 stycznia 2012

Koniec początkiem

Nie będę udawał, że jestem zadowolony, gdy nie jestem. Moja intuicja podpowiadała mi od jakiegoś czasu, że to wszystko idzie w tę stronę. Jaki był powód? Nie wiem. Może za mało się starałem? Tak, wiem, odległość też tu zaważyła, ale nie był to na pewno powód główny.

Każdy z nas ma swoje sprawy. Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego. Dziś mój humor nie jest najwyższych lotów, a więc nie będę dalej zasmucał. Kończę ten wpis. Kończę i biorę się za pracę. Zaczynam coś nowego! 

niedziela, 1 stycznia 2012

Ten Rok będzie Nasz!

To zaczął się Nowy Rok – 2012. Niektórzy twierdzą, że to ostatni rok naszego świata, a potem koniec. Koniec Świata. No, ale jak to powiedział ktoś mądry – nie spodziewajmy się zbyt wiele po Końcu Świata. Zawiedziemy się – i co wtedy będzie? Pewnie nic.

W Sylwestra – przyznaję – trochę wypiłem. Dobrze, że nie tykałem wódki, a tylko piwo i – tradycyjnie, jak to w Sylwestra  – nieco szampana. Nowo poznany Kolega pokazał mi swoje Audi, a potem zaprezentował jakie jest twarde i wytrzymałe, kopiąc jego tył z buta. „Chcesz? Spróbuj!” – powiedział. „Pewnie! Czemu nie!” – pomyślałem, po czym wziąłem zamach nogą, trafiając w światło, które rozbiło się od uderzenia. Oczywiście – zrobiłem to niechcący. Spytałem, ile to mnie będzie kosztować, na co On odparł, że flaszkę. Tyle że nie ja postawię flaszkę Jemu, a On mi – za to, że przyśpieszyłem planowaną od dawna wymianę światła w Audi. Nie wierzę tę teorię. Mimo tego, że jest ona dla mnie bardzo optymistyczna.

Za to wierzę i ufam, że ten Rok będzie Twoim, Moim, Naszym Rokiem. Czego Tobie, Sobie, Nam – życzę! A więc: Wszystkiego Najlepszego! 

piątek, 30 grudnia 2011

Mój najnowszy tekst w GE

W Gazecie Edukacyjnej pojawił się mój nowy tekst. Jest on relacją z zajęć nt. tolerancji, które poprowadziłem  – wspomagany przez kilka innych osób – w Szkole Podstawowej im. Ryszarda Wyrzykowskiego w Bełdowie. Jeśli chcecie wiedzieć więcej – oto link: http://www.gazeta.edu.pl/Moj_Przyjaciel_inwalida-95_963-0.html

wtorek, 27 grudnia 2011

Mój egozim

Tak, wiem, zdaję sobie z tego sprawę, że bardzo często jestem egoistą, który dba przede wszystkim o siebie, zapominając przy tym o innych. Zdarza mi się ranić tych, których kocham. Przez ten egoizm, z którym jestem za pan brat. Życie ze mną nie jest łatwe. Wiem o tym. Jestem tego świadom. Lubię być w centrum uwagi. Grać pierwsze skrzypce. Cóż, taki już jestem. Ale – mówię szczerze – nie wiem, czy chcę to zmienić. Chyba dobrze mi tak. A więc przepraszam wszystkich, których zawodzę :) 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Znów budziłem Olbrzyma

Który to już raz przeczytałem Robbinsa „Obudź w sobie Olbrzyma” – nie wiem, ale co najmniej czwarty. Za każdym kolejnym razem odnajduję w tej książce coś nowego, coś, co pozwala choć trochę znów zmienić mi się na lepsze. Dobrze, że są takie publikację – wracam do nich nie bez powodu. Polecam wszystkim całym sercem! 

sobota, 24 grudnia 2011

Ludzkim głosem przemówiłem

To dziś Wigilia. Czy zwierzęta przemówią ludzkim głosem? Tego nie wiem. Nigdy nie słyszałem – prócz w bajkach i w moim świecie fantazji – gadającego zwierzęcia. Ale wiem jedno. To właśnie dziś, w Wigilię, wielu ludzi przemówi ludzkim głosem. Życzę Wam wszystkim wesołych, spokojnych Świąt! Tak, wiem, znów jestem tendencyjny. No cóż, taki mój, człowieka, żywot. Czasem trzeba wpaść w konwencję i konformizm. Ale tylko czasem! Oby nie za często, oby jak najrzadziej! Pozdrawiam Czytelników – i nie tylko :)

Przemek D.S.M cz.4

piątek, 23 grudnia 2011

Nie przemówiłem ludzkim głosem

Brawo dla pana, który startował na radnego gminy z ramienia partii nieważne jakiej. Kiedy ok. godziny temu poprosiłem go, żeby zadzwonił na pogotowie, bo przy ulicy leży pobity mężczyzna, zbył mnie, że nie ma telefonu, po czym zasunął szybę i pojechał dalej. Tfu!! Brzydzę się takim zachowaniem. A gdyby zrobił coś dobrego, toby go pokazywali na wszystkich kanałach i pisaliby o nim we wszystkich lokalnych gazetach. Lewaccy karierowicze! PS To nie przemówiłem ludzkim głosem :)

Bądź wytrwały


Wytrwałość to jedna z lepszych cech, jaką może posiadać człowiek. Kiedy coś nam się nie udaje, coś nam nie wychodzi - nie możemy się poddawać. Jeśli naprawdę zależy nam na tym, by osiągnąć zamierzony cel - musimy do tego dążyć, niezależnie od porażek, które zaliczymy. Nie udało się raz, próbujemy po raz drugi. Nie udało się drugi raz, znów próbujemy. I tak do skutku, zmieniając przy tym strategię :)