Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 listopada 2013

Mocna wiara

Ludzie boją się śmierci i tego, co będzie potem. Jedni czują przed nią wielki strach, inni ją bagatelizują i nie chcą o niej mówić. Nie raz spotkałem się z tym, gdy zaczynam temat śmierci, ludzie szybko starają go się urwać i zakończyć. Są też tacy, którzy niemalże nią żyją – żyją śmiercią.

Temat śmierci nie musi być negatywny, a wprost przeciwnie. Świadomość tego, że wszystkich ona nas czeka, powinna dodawać nam skrzydeł. Świadomość tego, że wszyscy kiedyś odejdziemy powinna sprawić, że zacznie nam chcieć się żyć. Tu i teraz. W tej chwili. Właśnie w tym momencie.

Parafrazując słowa pewnego pisarza, powiem tak: nie bój się śmierci, miej raczej strach przed tym, że nigdy nie zaczniesz żyć. Miej obawę przed tym, że nigdy nie zaczniesz żyć.

Ludzie boją się tego, że odejdą, a żyją tak, jakby nigdy się nie narodzili. Ciągle im się coś wydaje. Nie chcę tu nikogo, broń Boże, obrażać – nie taki jest mój zamiar. Być może ja sam żyję jak we śnie, być może nigdy się nie narodziłem, być może jeszcze nie zacząłem żyć. Tego nie wiem.

Siedząc przed komputerem, pisząc te słowa, czuję w sobie moc do dalszego działania. Moc, którą zyskuję chociażby przez to, iż pamiętam o tym, że kiedyś też stąd odejdę. Przeżyć swoje życie jak najlepiej się da – taki mam plan.

Wiem, że czas mija. Że nic nie jest wieczne. Poza Bogiem i Miłością. A nasza nieśmiertelność to wszystko to, co zostawiamy po sobie.

Życzę Wam mocnej wiary – takiej, która przenosi góry!



piątek, 1 listopada 2013

Pierwszy listopada


Do napisania tego tekstu skłonił mnie film, który zamieścił na facebooku mój kolega z Łowickiej Akademii Sportu – Piotrek.  W materiale tym biskup Józef Zawitkowski w piękny sposób mówi o tym, czym dla niego jest dzisiejsze święto – dzień Wszystkich Świętych. Podaję tutaj dla zainteresowanych link do tegoż filmu: http://www.lowicz24.eu/wiadomosci/l24/3495-po-co-chodze-na-cmentarz-video?fb_action_ids=748080341874246&fb_action_types=og.likes&fb_source=aggregation&fb_aggregation_id=288381481237582.

Gdyby nasze życie definitywnie kończyło się po śmierci, gdyby nie było życia po życiu – świat ten, jak dla mnie, straciłby swój sens. Wiara w to, że kończąc jeden żywot, rozpoczynamy kolejny – daje człowiekowi dodatkowych sił. Wiara w to, a raczej pewność tego, że ten świat to dużo więcej niż tu i teraz, prostuje ścieżki człowieka. Świadomość tego, że istnieje Bóg, któremu podobają się dobre czyny, sprawia, że człowiek stara się postępować dobrze.

Inna interpretacja śmierci mówi o tym, że trzeba umrzeć, aby zacząć żyć. De Mello pisał o tym, że większość ludzi nie zaczęła tak naprawdę żyć, mimo tego iż oddycha. Większość ludzi żyje śniąc, czyli tak naprawdę życia nie ma w nich bynajmniej.

Wiara w to, że obserwuje mnie Bóg, sprawia, że staram się żyć tak, aby Mu się przypodobać. Nie jest to łatwe. Czasami zapominam o tym, że jestem obserwowany przez Stwórcę, wtedy też zbaczam z mojej ścieżki. Bywa że wchodzę na tę gorszą drogę. Jednak po jakimś czasie przypominam sobie, że Bóg na mnie patrzy i kiedyś, kiedy stanę przed Jego obliczem, rozliczy mnie z tego wszystkiego. Stanie się to wtedy, kiedy zamknę oczy i odejdę z tego świata.

Nie znamy dnia i godziny, nie wiemy, kiedy może przyjść ta ostatnia chwila. Świadomość tego, że kiedyś ona nadejdzie, a ja będę rozliczony z tego, co uczyniłem, sprawia, że chcę przeżyć swoje życie jak najlepiej się da. Chcę podobać się Temu, Który Mnie Stworzył.

Bo niby komu mam się podobać? Ludziom, którzy zmieniają swoją opinię zależnie od tego, co akurat jest modne? Nie, nie o to chodzi w życiu. Chcę się podobać Temu, dla którego największą wartością jest Miłość. Miłość, czyli wszelkie pozytywne uczucia, które mamy, takie jak: pasja, entuzjazm, radość, wdzięczność i wiele, wiele innych, które sprawiają, że wzlatujemy na wyżyny naszych możliwość. Tak, bo tylko żywiąc dobre uczucia możemy robić rzeczy dobre i wielkie.

Gdybym żywił w sobie złe uczucia i je pielęgnował, robiłbym w życiu rzeczy złe. Bo to co wewnątrz to i na zewnątrz człowieka. Nie mógłbym żyć dobrze mając złe myśli. To byłoby niemożliwe.

Póki jestem młody i póki mam siły – działam. Działając, rozwijam się, stając się przez to coraz lepszym w tym, co robię. Jak każdy – mam chwile zwątpienia. Chwile, w których czuję się gorzej. Jednak kiedy przychodzą złe momenty, robię wszystko, co możliwe, by nie puszczać steru i nadal płynąć obranym torem.

Cieszę się, że jestem młody. I że mam siłę do dalszych działań. Dziś nie myślę o śmierci jako o czymś co może mnie czekać niebawem, jednak w ten dzień, jak dziś, pamiętam o tym, że ja także kiedyś odejdę z tego świata.

Świadomość tego, że odejdę, sprawia, że dziś, że teraz – chce mi się żyć. Chcę żyć i przeżyć swoje życie jak najlepiej się da. Wykorzystać i pomnożyć wszystkie talenty, które posiadam. Ty także je masz. To rzecz pewna. Nawet jeśli w to nie wierzysz. Dzień Wszystkich Świętych to najlepszy czas na to, by stać się świętym już za życia! 

piątek, 22 czerwca 2012

Tak, tego chcę...


Kiedy człowiek zaczyna zbyt dużo analizować życiowe sytuacje może dochodzić do bardzo radykalnych wniosków. Całe myślenie może sprowadzić się do następującego spostrzeżenia: po co żyć, jak i tak kiedyś umrzemy?

Ktoś powiedział kiedyś, że człowiek na stare lata bardziej będzie żałował nie tego co zrobił, a tego czego nie zdążył zrobić. Za to Waldemar Łysiak kiedyś napisał, że u niego jest trochę inaczej. On, kiedy przyjdzie starość, żałował będzie nie tego, czego nie zrobił. Za to wstydził się będzie za te wszystkie popełnione błędy, ponieważ nie wystarczy mu już czasu, by je naprawić.

Jak to będzie na stare lata – czas pokaże. Nie ma co zbyt dużo analizować, myśleć, zastanawiać się. Nie warto, nic dobrego to nie przynosi. Dojdziemy jeszcze do zgubnych wniosków i jak nihiliści przestaniemy cieszyć się życiem. Stwierdzimy: po co żyć, jak i tam umrzemy?

Chciałbym wykorzystać każdą chwilę życia do cna, do reszty. Żyć tak by być szczęśliwym, nie krzywdząc przy tym innych. Dać radość sobie lub wydobyć ją z siebie, a potem podzielić się nią z innymi. Z tymi, których kocham. Z każdym bliźnim.

Na starość nie żałować nie wykorzystanych szans i nie pluć sobie w brodę, przypominając krzywdy, które uczyniłem innym. Wspominać swoje życie jako przygodę siedząc w wygodnym fotelu przy rozpalonym kominku obok osoby, którą kocham. Tak, tego chcę…

czwartek, 5 kwietnia 2012

List DSM-a

Musisz być wytrwały. Nie poddawać się, walczyć. Zawsze do końca. Znaczy do skutku. Bądź świadom, że upadniesz nie jeden raz. Nie jeden raz się przewrócisz. Nie raz poczujesz, że masz już dosyć. Przyjdzie Ci do głowy myśl, żeby odpuścić. Ale to właśnie w takich chwilach sprawdzasz swój charakter. To chwile próby, które daje nam Bóg, byśmy mogli wyjść z nich zwycięsko. Lub się poddać, odpuścić sobie. Wybór należy do nas. Wytrwałość będzie wynagrodzona. Nie od razu, ale bądź cierpliwy.

Nie raz na swojej drodze spotkasz ludzi, którzy za wszelką cenę chcieli będą przyciąć Ci skrzydła, ponieważ stwierdzili, że latasz za wysoko. Nie podoba im się to. Twój optymizm i wiara w siebie nie jest im mile widziana. Być może znajdą się wśród nich tacy, którzy intencje będą mieć dobre, szczere. Ale uważaj na nich, bądź czujny. Musisz być silny, by im nie ulec. Ponieważ łatwo przychodzi im burzenie czyjś marzeń. Uważaj, by nie zniszczyli Twoich.

Bądź wielki w rzeczach małych, a kiedy przyjdzie rzecz wielka, w niej także będziesz wielki. Miej marzenia, spełniaj je. Rozwijaj się, pracuj nad sobą. Nie raz przyjdzie do Ciebie strach. Ale kiedy go dobrze poznasz, stwierdzisz, że ma on wielkie oczy. Często będziesz bał się rzeczy, których nie ma. Bądź tego świadom.

Ciesz się każdą chwilą. Dziękuj Bogu za każdy dzień. Proś o rzeczy wielkie, a jeśli będziesz wierzył – otrzymasz to, o co poprosisz. Bądź świadom tego, że często nasze prośby nie są spełniane dosłownie, czasem przychodzą w innej postaci. Uważaj też na to, o co prosisz.

Kiedy przyjdą do Ciebie gorsze chwile, nie przejmuj się zbytnio. Patrz w przód, tam, gdzie Twój cel. To sztuka być w jak najlepszej formie, kiedy okoliczności nie są nam miłe, kiedy nam nie sprzyjają. To kolejne chwile próby, które musisz przejść zwycięsko. I pamiętaj, że w każdej porażce jest ziarnko sukcesu.

Mam dla Ciebie jeszcze sporo rad. Jeszcze wiele chcę Ci powiedzieć. Ale na dziś wystarczy. Do zobaczenia wkrótce. Pozwodzenia!!

Podpisano: DSM do Przemka

piątek, 17 lutego 2012

Kiedy przyjdzie śmierć

Właśnie, dosłownie kilka minut temu, wróciłem z urodzin mojego dobrego kolegi Kamila. Tak więc wpis, który tu czynię, będzie szybki i krótki. Jadąc na imprezkę, zastanawiałem się nad bardzo ważnymi sprawami – jedną z nich było życie, drugą – śmierć. Tak się zastanawiam. A może śmierć to iluzja. Może istnieje tylko życie… Zresztą – to temat rzeka, długi i szeroki. Wybaczcie, ale nie poruszę go tutaj i teraz.

Życie zyskuje inny wymiar w obliczu śmierci. Dobrym tego przykładem jest choćby śmierć Whitney Huston. Człowiek jednego dnia jest na scenie, śpiewa, wielbią go przy tym tłumy, a już następnego dnia umiera. Można w takich chwilach zastanowić się nad tym, co jest ważne w życiu. Przemyśleć, czy aby najważniejsze nie jest to, by żyć zgodnie z samym sobą, postępować zgodnie z własnymi zasadami. W obliczu śmierci nie ma mocnych. Kiedy przyjdzie ona po nas, nie będzie pytała o to, ile zdołałeś zarobić. Co osiągnąć, postępując wbrew sobie. Ale myślę, że śmierć może spytać, czy kochałeś życie i żyłeś zgodnie z tym, co w tobie najpiękniejsze i najbardziej szlachetne. Co jej odpowiesz? 

czwartek, 9 lutego 2012

Co się w życiu liczy

Odwiedziłem dziś znajomą, która prowadzi nieduży sklepik spożywczy na ryneczku w Aleksandrowie Łódzkim. To właśnie wizyta u niej, a także inna sytuacja – o której zaraz powiem – skłoniły mnie do napisania tego krótkiego tekstu.

Znajoma sprzedawczyni jest młodą, energiczną osobą, i zaraz tylko, jak do niej wszedłem uraczyła mnie – z niezwykła ekspresją – pewną historią. Opowiedziała o tym, że był u niej kilka dni temu klient, który pochwalił się swoją wizytą i tygodniowym pobytem, wraz z całą rodziną, w jednym z najdroższych hoteli w Polsce, którego nazwy tu nie podam. Sprzedawczyni podała koszt owego pobytu, liczony w tysiącach. Skwitowała historię słowami: mnie pracując ciężko cały rok trudno jest uzbierać na wakacje, a tu ktoś zarabia takie sumy, że jedzie sobie w zimie na tydzień do najdroższego hotelu, ludziom to się powodzi.

Nie będę w tym poście pisał o trudniej sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce. Mam wielu znajomych prowadzących pojedynczą działalność i wiem, że bywają miesiące, w których nie wystarcza im na opłacenie składek ZUS. Nie jestem ekonomistą, więc w tego tematu nie poruszę. Zajmę się czymś innym.

Wysłuchałem tego, co miała do powiedzenia moja znajoma. Widać – i słychać – było po niej, że jej niemożność zarobienia tylu pieniędzy, ilu by chciała, strasznie ją martwiła. Świetnie to rozumiem, lecz, jako człowiek, który otarł się o śmierć, postanowiłem – niejako w opozycji – opowiedzieć jej inną historię.

Otóż mam znajomą, 40-letnią, atrakcyjną kobietę, która pracuje na stanowisku kierownika, zarabia sporo pieniędzy, tak że stać ją na wiele rzeczy. Jeżdżąc po całej Polsce, także często nocuje w drogich hotelach. Jest właścicielką luksusowego samochodu. Ogólnie rzecz biorąc – bardzo jej się powodzi.

Kilka dni temu napisała do mnie sms-a. Jej chory syn, 19-letni chłopak, nie doczekał operacji, umarł w nocy. Co w takiej chwili znaczą dla niej wszystkie pieniądze? Ile są warte? Idę o zakład, że oddałaby cały swój majątek, by przywrócić życie dziecku.
Ile warte są pieniądze dla osoby cierpiącej na nieuleczalną chorobę?

Jestem mężczyzną. Jak każdy mężczyzna – albo większość – chcę być niezależny finansowo. Każdego dnia, stopniowo, krok po kroku, tę niezależność buduję. Chcę utrzymać moją przyszłą żonę oraz nasze dzieci. Wiem, że dojdę do tego momentu, kiedy to osiągnę. Ale wiem też, że pieniądze same w sobie szczęścia nie dają. Nie dają je też zakupy, więc M. Mornoe nie powiedziała prawdy. Bo co mi po tym, że kupię dziś wille, jak jutro przyjdzie po mnie śmierć?

Szczęście to stan wewnętrzny, to harmonia. Do tego, by prowadzić życie w harmonii potrzebne są pieniądze, ale same one jej nie zapewniają.

Być może piszę truizmy, bo tak wiele osób myśli podobnie, jak ja. Jednak sens tych przemyśleń, ich prawdziwość trafia do nas wtedy, gdy otrzemy się o pewne sytuacje, często te z pogranicza życia i śmierci.

Zanim zaczniesz zazdrościć sąsiadowi nowego auta, pomyśl o tych, którzy śpią w te mroźne dni pod mostem i podziękuj Bogu, że masz dach nad głową.

sobota, 21 stycznia 2012

Żyjmy!

„Nie ma żadnych dowodów na to, że życie jest poważne”. Nie ma też żadnych dowodów na to, że żyjemy więcej niż raz. Nie ma racjonalnych, stuprocentowych dowodów na to, że jest coś takiego jak życie po śmierci. To, że ktoś w to wierzy, to rzecz inna. To, że w to, co wierzymy, staje się dla nas rzeczywistością – jest w tym momencie nieistotne.

U jednych świadomość śmierci wywołuje postawę nihilistyczną. Po co mam żyć, jak i tak kiedyś umrę? Po co mam się starać, dążyć do czegoś, jak kiedyś przyjdzie dzień, w którym nic nie będzie ważne? Po co to wszystko – skoro kiedyś nadejdzie kres?

Ale są też ludzie, u których świadomość śmierci; tego, że życie jest jedno – sprawia, że cenią oni każdą chwilę, chcą przeżyć swoje życie najlepiej, jak tylko się da. Część z nich otarła się o śmierć. Jeden niefortunny skok do wody sprawił, że całe swe życie przeżyją na wózkach, sparaliżowani, niepełnosprawni. Czy chwila narodzin dziecka była dla tej matki szokiem, kiedy zobaczyła, że jej syn przyszedł na świat bez kończyn…?

Niepełnosprawność nie jest przeszkodą w realizacji marzeń. Niepełnosprawność nie oznacza nieszczęścia. Niepełnosprawność nie wyklucza możliwości posiadania pasji. Wprost przeciwnie. Niepełnosprawność może być szansą. Są ludzie, którzy to zrozumieli. Otarli się o śmierć, dzięki czemu dziś cenią życie nieporównywalnie bardziej, niż przedtem.

Jeśli nie wiesz, po co żyjesz – to po co żyjesz? Życie jest za krótkie, by się zastanawiać nad rzeczami nieistotnymi. Życie jest za krótkie, by wspominać błędy i przegrane z przeszłości. Życie jest za krótkie, by rozpaczać. Życie jest po to, żeby żyć – i przeżyć swoje życie jak najlepiej. Mieć pasje, mieć cel, mieć marzenia. Wierzyć, działać, rozwijać się, dążyć do doskonałości. 

wtorek, 27 grudnia 2011

Mój egozim

Tak, wiem, zdaję sobie z tego sprawę, że bardzo często jestem egoistą, który dba przede wszystkim o siebie, zapominając przy tym o innych. Zdarza mi się ranić tych, których kocham. Przez ten egoizm, z którym jestem za pan brat. Życie ze mną nie jest łatwe. Wiem o tym. Jestem tego świadom. Lubię być w centrum uwagi. Grać pierwsze skrzypce. Cóż, taki już jestem. Ale – mówię szczerze – nie wiem, czy chcę to zmienić. Chyba dobrze mi tak. A więc przepraszam wszystkich, których zawodzę :) 

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Jeśli wierzysz w siebie mocno

Jeśli wierzysz w siebie mocno
To masz w sobie wielką siłę
Wtedy jesteś jak alchemik
Co zamienia każdą chwilę
W najpiękniejsze, szczere złoto
I z wyrytym w sercu motto
Życie, kocham Cię nad życie
Czoła stawiasz wciąż kłopotom 

poniedziałek, 26 września 2011

Krótko o KŚ

Nie mówię, że jestem zagorzałym zwolennikiem kary śmierci, ale retoryka jej przeciwników słabo do mnie trafia i według mnie mija się z prawdą. "Jakim prawem mamy decydować o czyimś życiu?" - pytają przeciwnicy KŚ. Nie, to nie my decydujemy o życiu zbrodniarza, na którym KŚ została wykonana. On sam o nim zdecydował, popełniając zbrodnie. Podnosząc na kogoś rękę, podniósł rękę na siebie
- mój status z FB

poniedziałek, 5 września 2011

Wiatr w oczy?

Wam też czasem wieje wiatr w oczy? Cóż, taka rola wiatru. Jeśli idziemy pod wiatr, to musi nam wiać w oczy – no chyba że je zasłonimy.

Ale niech sobie czasem powieje. Nic się nam nie stanie, prawda? A to, co nie zabija, wzmacnia. Jeśli Bóg jest przy nas – a jest, jeśli tego chcemy – to wszystko układa się tak, jak powinno.

Wiara w to, że wszystko będzie dobrze, co by się nie działo – sprawia, że wszystko jest dobrze. Czasem wystarczy, że nie będziemy zbytnio ingerowali w niektóre sprawy, zaczniemy robić swoje, a resztę pozostawimy biegowi zdarzeń – że się tak wyrażę.

Wierzę, że dobry Bóg trzyma pieczę nad moim życiem. Tak żyje się łatwiej. Bo ma się wsparcie z góry. Po raz kolejny to powiem: Bracia i Siostry, wiara czyni cuda! Jest jeden warunek: trzeba w to uwierzyć… 

środa, 31 sierpnia 2011

Życie jest takie, jakie powinno być


Dziś ostatni dzień października. Jutro 1-wszy września. Rozpoczęcie roku szkolnego. Jako student, mam jeszcze miesiąc przerwy wakacyjnej.

Tak sobie teraz pomyślałem, że ten czas płynie względnie szybko. Wczoraj jechałem busem ze znajomą i w pewnym momencie zadałem Jej pytanie, czy wie, że bawiłem się na Sylwestra z Jej bratem. Kiedy to było – zaśmiała się, odpowiadając. Faktycznie, przecież zaraz wrzesień.

Na czas nie mamy wpływu. Nie możemy go zatrzymać, cofnąć, przyśpieszyć. To niemożliwe. Przynajmniej nie teraz.

Jednak możemy żyć tak, by korzystać z życia jak najbardziej się da. Najlepszy sposób to życie tym, co jest, życie obecną chwilą.

Często jest tak, że nie żyjemy tym, co jest teraz, w tym momencie. Zamiast tego myślimy o przeszłości lub przyszłości. Analizujemy w naszych głowach to, co było lub myślimy o tym, co będzie. Tak nam mija życie, którego nie przeżywamy.

Wczoraj kiedy szedłem łąkami, zacząłem sobie uświadamiać teraźniejszość. Żyłem chwilą, która trwa. Starałem się w ogóle wyłączyć myślenie. Spojrzałem na niebo, po którym wolno płynęły chmury, niemalże jak statki.

Rozglądałem się po drzewach. Widziałem, jak kołysze nimi wiatr. Uświadomiłem sobie nagle, że wszystko jest tak, jak powinno być. Spytałem siebie, czy mam jakiś problem teraz i tutaj, czy istnieje jakiś problem w tym momencie. Nie istniał żaden.

Życie jest takie, jakie być powinno. Miłego Wieczorka życzy Wieczorek! 

piątek, 12 sierpnia 2011

Post numer 300


To mój post numer 300. Z tej okazji, tradycyjnie, życzę sobie następnych trzystu postów. Tzn. najpierw następne trzysta, potem następne – i tak dalej. Aż będzie 900, 1200, 1500. Żeby tak się stało, trzeba więcej i częściej pisać. Czyli: muszę się postarać.

Potem będzie 3 tysiące. Ach, aż dojdę do trzech milionów. Spokojnie, dam radę. Przecież jestem nieśmiertelny. Taki duży, a taki głupi. Wielu pewnie tak pomyśli. Może nie głupi, ale szalony na pewno, lecz powtórzę cytat, który już nie raz mówiłem: nie ma żadnych dowodów na to, że życie jest poważne.

Tu nie chodzi o to, by podchodzić do życia „olewająco”, bo być może nie jest one poważne. Nie o to. Chodzi o to, by podchodzić do życia z dystansem. Do wszystkiego, co nas spotyka. I brać z życia to, co najlepsze! Cieszyć się nim! 

środa, 13 kwietnia 2011

Mój przerost treści nad formą

Tak, to prawda, dziś moje imieniny. Prawdą jest także, a twierdzi tak wielu, że często występuje u mnie coś zwanego przerostem formy nad treścią. Trudno – niech tak będzie. To moje życie – i mam prawo robić, co chcę. Jestem wolnym człowiekiem i dopóki nie robię innym krzywdy, mogę robić, co żywnie mi się podoba. Jak to się zwykło mówić, wolność mojej pięści kończy się na wysokości twojej twarzy.

Wiem, że niektórym moja pewność siebie przeszkadza. Czasem robię coś wyżej niż mam cztery litery. Wiecie, o czym mówię, prawda? Ludzie często zwracają mi uwagę, że przesadzam, że czuję się, jak ktoś niezwykły, że zachowuję się, jakbym był wyjątkowy – jak pępek świata. Ja nie twierdzę, że tak nie jest, bo pewnie czasem tak właśnie jest. Sam myślę, że są momenty, w których powinienem przystopować.

Ale człowiek to coś niezwykłego, wyjątkowego, pięknego. I, wierzcie mi, ale wolę czasem przesadzić, niż chować głowę w piasek. Wolę być dumny z tego, kim jestem, niż płaszczyć się, udając kogoś mało wartego. Każdy człowiek jest wyjątkowy i wspaniały. Tyle że nie każdy w to wierzy. Nie każdy o tym pamięta. A ci, co lubią zwracać mi uwagę i wciąż mnie poprawiać, może niech zastanowią się najpierw nad swoim postępowaniem czy aby jest ono w porządku. 

środa, 6 kwietnia 2011

Nadal zastanawiam się…

Jaką czcionką publikować na blogu. Może wybiorę tę… Zdecydowanie jestem niezdecydowany! (Ale tylko czasem, i tylko w niektórych kwestiach. Bo generalnie wiem, czego chcę w życiu.)