Życie: najlepsza rzecz, jaka mogła nam się przytrafić.
I choć nie zawsze jest tak, jak byśmy tego chcieli,
Idźmy wciąż przed siebie, nie tracąc nadziei.
"Osiągnąć zeń
jak największą sumę szczęścia. Nauczyć się żyć tak, aby witać każdy świtający
dzień pewnością, że przyniesie on nam pełną miarę zadowolenia, być wdzięcznym
za dar życia, wznosić się potęgą ducha ponad chorobę i cierpienie, tak aby nie
odczuwać nawet jego żądła; kontrolować i rozkazywać myśli tak, aby rosła
bezustannie w samodzielność odłączną od ciała i przyciągała ku nam to wszystko,
czego pożądamy pod postacią moralnych i materialnych potrzeb, a to bez
wyrządzenia krzywdy nikomu; zyskiwać z dniem każdym na potędze, tak aby duch
zasilał, odnawiał, odmładzał bezustannie ciało tak długo, jak nam się podoba go
użytkować, nie dopuszczając do osłabienia lub zaniku żadnej z władzy jego; mieć
w sobie taki zasób szczęśliwości do użytku swego i drugich, że obecność nasza
wszędzie byłaby pożądaną; być przyjacielem każdego, a niczyim wrogiem - oto
jest zadanie i cel, do którego duch ludzki powinien zmierzać bezustannie."
Dziś przed
samym snem – życzę Wam, by był on spokojny – polecam wszystkim serdecznie
książkę „Niewyzyskane Siły Życia”, której autorem jest Prentice Mulford. Nie
przeczytałem jej jeszcze całej, ale już pierwsze rozdziały dały mi bardzo dużo
siły.
Rozpocząłem dziś lekturę „Michnikowszczyzna – zapis choroby”
autorstwa Rafała Ziemkiewicza. Czytam tę książkę drugi raz. Chciałbym gorąco
polecić ją wszystkim. Otwiera ona oczy na wiele spraw związanych z „Gazetą
Wyborczą”, jej Redaktorem Naczelnym oraz Czytelnikami.