niedziela, 1 września 2013

Ten nieubłagany czas


Jak ten czas szybko płynie. Jest nieubłagany. Choćbyśmy my się zatrzymali, by odpocząć – on na pewno tego nie zrobi. Nie poczeka na nas. Jest bezwzględny.

Moje 28 lat minęło niemalże jak jeden dzień. Kiedy patrzę na swoje życie z tej perspektywy, widzę tak wiele rzeczy, spraw, moich uczynków, z których nie jestem dumny. W głowie słyszę sporo słów, których nie powinienem wypowiedzieć, ale to zrobiłem.

Ale czasu nie cofnę. Nie umiem. Nie mam takich zdolności. Nie wiem, czy bym w ogóle chciał, bo to byłoby bez sensu. Co, niby, cofałbym go co rusz i tak w nieskończoność? Coś mi nie wyszło – ciach! Wracam. Zaczynam jeszcze raz. Znów nie wyszło tak, jakbym chciał – cofam czas po raz kolejny. I znowu, i znowu… To nie byłoby fajne. Pogubiłbym się w tym.

Być może cofnąłbym czas, ale tylko pod jednym warunkiem. Wróciłbym do początku swojego życia albo gdzieś na jego wstępny etap, ale tylko ze świadomością co najmniej taką, jaką mam teraz. Ale to niemożliwe. Więc kończę gdybanie.

Dziś pierwszy dzień września. Ten rok także pędzi jak szalony. Jakie wyciągam z tego wnioski?

Ano takie, że nie ma tu chwili do stracenia. Nie ma na co czekać, bo życie minie nam, a my nawet tego nie zauważymy. Nie ma co tracić czasu na przejmowanie się tym, co było kiedyś. Trzeba łapać każdy moment. Trzymać go mocno. Lecz nie za długo, bo zaraz przyjdzie następny, a my wciąż będziemy zajęci tym, który już był, przeminął.

Nie ma co tracić czasu na zbędne gadanie. Na myślenie o tym, co by było gdyby. Nie ma co go trwonić na użalanie się nad sobą. Na szukanie winnych naszym porażkom.

Nie ma co marnotrawić czasu na szukaniu tego, co jest złe, co niedobre. Jest wiele rzeczy, które trzeba zmienić, ale jeśli skupimy się na brakach, będziemy przyciągać ich do siebie coraz więcej.

Trzeba skupić się na tym, co mamy. Na rzeczach dobrych. Na pozytywach. Nie ma co marnować życia na zbędne myślenie. Trzeba żyć! 

środa, 28 sierpnia 2013

Odwaga

Publikuję dziś cytat, który pożyczam ze strony „Sztuki Walki” (https://www.facebook.com/SztukiWalki).
Jak dla mnie bardzo wartościowe słowa, które brzmią następująco: Odważny nie jest ten, kto się nie boi, lecz ten, kto wie, że są rzeczy ważniejsze niż strach.
A ja życzę pięknej środy! 

piątek, 23 sierpnia 2013

Walczę dalej


Spartak, niestety, znów okazał się lepszy. I choć w pierwszej rundzie udało mi się zdobyć punkt i zakończyła się ona wynikiem 1:0 dla mnie, w kolejnych dwóch pokazał On swoją wyższość.


Przegrałem pojedynek, jednak nie zamierzam się poddać. Wprost przeciwnie. Walka trwa nadal. Z tej porażki także wyniosę naukę. Wiem, że taekwondo to nieustanny proces, nieprzerwana praca nad sobą. Nad swoim ciałem, psychiką i nad duchem. Wszedłem na tę drogę stosunkowo niedawno. Zamierzam iść nią nadal.


Dziękuję wszystkim za wsparcie! Obiecuję: będzie lepiej!  
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą – a więc walczę dalej!



niedziela, 18 sierpnia 2013

Jutro wylot do Rumunii na 2 ME w Para-Taekwondo


Jutro rano wylatujemy do Rumunii na 2. Mistrzostwa Europy w Para-Taekwondo, które odbędą się 21 sierpnia w Bukareszcie. Lecę tam, by walczyć i przywieźć do Polski medal. Liczę na Wasz doping! Trzymajcie kciuki… Pozdrawiam serdecznie. Miłej niedzieli! 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

niedziela, 4 sierpnia 2013

Wojownik Michał


Bardzo interesujący artykuł o moim koledze. Michał Pawlak, urodzony z brakiem prawego przedramienia, posiada stopień mistrzowski 1 dan – to jest czarny pas – taekwondo, jest także reprezentantem pierwszej historycznej polskiej reprezentacji na Mistrzostwach Świata w para-taekwondo, które odbyły się 8 czerwca 2013 roku. No i niezły z Niego Wojownik!

sobota, 3 sierpnia 2013

Król Własnego Życia


Jest wielu ludzi, którzy pragną władzy nad innymi tylko po to, by tę władzę mieć. Sprawia im satysfakcję rządzenie dla samego rządzenia. Taka sztuka dla samej sztuki. Nie znam ich myśli, ale po ich zachowaniu mogę domniemywać, że oni upajają się faktem, że mogą rządzić, kierować – a to takie ekscytujące. Są także ludzie, którzy chcą rządzić po to, by zmieniać świat. Czasem na lepsze, bywa, iż na gorsze. Mają oni plan i wizję i chcą wcielić ją w życie.

Ponoć władza jest seksowna i pociąga kobiety. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale jeśli faktycznie tak jest, to trudno, muszę się z tym pogodzić, ale nie będę dla nich pociągający, bo mnie władza sama w sobie także nie pociąga. Szczególnie władza nad innymi. A tym bardziej władza dla samej władzy. To, że chciałbym zmieniać świat na lepsze, to już sprawa trochę inna…

Wielu ludzi pragnie kontrolować życie innych, samemu nie mając kontroli nad życiem własnym. Niezły to paradoks, prawda? Ale poobserwujcie chociażby ludzi z własnego otoczenia, a zobaczycie, że jest jakieś ziarnko prawdy w tym, co teraz mówię.

Kolejna sprawa jest taka, że wiele osób bardziej zajmuje życie innych, niż życie ich własne. Nie chcą oni zmieniać swojego życia, poprawiać go, ulepszać – za to niezwykle interesuje ich życie innych ludzi. No cóż, tak to jest. Ale zostawiam ten przypadek na kiedy indziej albo na nigdy. W sumie to sprawa tych ludzi i jeśli tak lubią, to niech tak robią, byle tylko przy tym nie krzywdzili.

Wracając do władzy. To nie rozumiem do końca jej fenomenu, a na pewno trudno jest mi zrozumieć to, że ludzie chcą mieć władzę nad innymi tylko po to, by ją mieć. Jedyna władza, która mnie pociąga, to władza i kontrola samego siebie. I jeśli nie będę przez to pociągający dla innych kobiet, i jeśli nie będę przez to seksowny, na pewno to jakoś przeżyję, ważne, bym był pociągający i seksowny dla tej Jednej.

Każdy jest wolny, a moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innej osoby. I nie chcę tej granicy przekraczać, nie chcę także, by ktoś wkraczał w moją wolność. Sprawuję kontrolę nad własnym życiem i taka władza mi kompletnie wystarcza. Władza nad samym sobą. Bo jestem królem samego siebie i dla samego siebie jestem królem. Jestem królem własnego życia. I nieważne co myślą i mówią o tym inni… Ja chcę być mistrzem w byciu samym sobą! 

piątek, 2 sierpnia 2013

Wierzę w dobro


Wczoraj popołudniu, kiedy biegłem na trening do mojego kolegi Filipa, spotkałem po drodze bardzo interesującą osobę. Tak o niej powiem, choć nie znam jej prawie wcale, ale po jej zachowaniu takie wnioski właśnie wyciągam. Biegłem z Aleksandrowa do Łobodzi, gdy nagle, po drugiej stronie ulicy kiwnął mi ręką młody – tak na oko maksymalnie 25-letni – mężczyzna. Na początku nie wiedziałem do końca, o co chodzi, więc odpowiedziałem mu tylko „cześć!”, nie przestając biec. Jednak on zaczął przechodzić przez ruchliwą o tej porze drogę. 

Stanąłem, gdy zorientowałem się, że idzie do mnie. Gdy był już blisko, rzekł:
- Tak dla sportu biegasz czy może gdzieś się śpieszysz?
Nie wiem czemu, ale zaskoczył mnie nieco tym pytaniem. Był ode mnie wyższy o jakieś pół głowy, ubrany na sportowo, w krótkie spodenki i koszulkę, a włosy miał koloru ciemnego.
- Dla sportu – odpowiedziałem – a czy coś się stało?
- Myślałem, że może gdzieś się śpieszysz, więc chciałem cię zabrać.

Wtedy już się uśmiechnąłem. Poczułem, że ten chłopak jest uprzejmą osobą. Mówiłem dalej, że bardzo mi miło, ale biegam dla sportu, więc dziś, niestety, nigdzie z nim nie pojadę. Po chwili młodzieniec rzekł, że mnie podziwia.
- Podziwiam cię za to, że – i tu pokazał na moje ręce, których nie mam – potrafisz się z tego cieszyć.

Pewnie się trochę pomylił i chciał powiedzieć, że podziwia to, że chociaż nie mam rąk, potrafię cieszyć się życiem. Ale to było naprawdę miłe, więc serdecznie mu podziękowałem. Na koniec rozmowy, kiedy się już rozstawaliśmy, wspomniał, że dzień wcześniej oglądał film o Nick’u Vujicicu i jest pod wielkim wrażeniem jego osoby.
Gdy odjeżdżał swoim małym Tico, pomachał mi na pożegnanie, a ja ostatni raz tego dnia uśmiechnąłem się do niego przyjaźnie.

To spotkanie to kolejny dowód na to, że na świecie jest mnóstwo dobrych ludzi. Ludzi, którzy mają otwarte serca dla innych. To niepierwsze moje tego typu doświadczenie, niepierwszy raz, kiedy rozmawiam przyjaźnie z kimś nieznajomym. Za każdym razem, gdy spotyka mnie podobna sytuacja, bardzo się cieszę. Utwierdzam się wtedy w tym, że dobro to stan naturalny człowieka. Być może nie każdego, ale… 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Dale Carnegie - od czego zależy szczęście

Za oknem świeci słońce. To miłe uczucie, kiedy człowiek budzi się rano, otwiera oczy, a przez szybę wpadają do pokoju jego piękne promienie. Jednak nie powinniśmy uzależniać naszego samopoczucia tylko i wyłącznie – a może bynajmniej – od czynników zewnętrznych. Świetnie ujmują to następujące słowa, których autorem jest Dale Carnegie, a które zapożyczam z facebook’owej strony „wybieramsiebie” (https://www.facebook.com/wybieramsiebie): 
Każdy żyjący na świecie szuka szczęścia. Istnieje jeden pewny sposób, by je znaleźć. Jest nim kontrolowanie swoich myśli. Szczęście nie zależy od warunków zewnętrznych. Ono zależy od warunków wewnętrznych. 

niedziela, 28 lipca 2013

Rap Cytat [cz. XXV]

Niełatwo zgasić gromnice pamięci
Ale na mściwych życie się zemści
Jak na ten brud jesteśmy czyści
Nigdy nie czułem miłości do nienawiści
Chcę się uśmiechnąć ale nie mogę
Radość życia zabrał mi człowiek
W zeszłą niedzielę płakałem nad grobem
Nad sobą płakałem że mam serce stalowe

Sokół – „Bez złudzeń” (w gościnnym utworze u Piha, razem z Lukasyno)


piątek, 26 lipca 2013

Link do ciekawego artykułu opowiadającego o tym, czego ludzie najbardziej żałują w chwili śmierci

Trafiłem wczoraj w Internecie na bardzo ciekawy artykuł opowiadający o tym, czego ludzie najbardziej żałują w chwili śmierci. Czytałem już kiedyś podobny tekst i wtedy również mnie on zaciekawił. Myślę, że nie będę się tu rozpisywał, tylko wrzucę lik do tego artykułu, abyście mogli się z nim zapoznać. Nie jest on długi, ale – mimo tego – życzę przyjemnej lektury.

Wszystko w Twoich rękach, Przyjacielu!



Dobrze mieć przy sobie Kogoś, na kogo można liczyć. Kiedy dopada nas chwila smutku, dobrze mieć wtedy Kogoś, do kogo można się zwrócić. Kogoś, do kogo można przyjść lub zadzwonić, gdy nawiedza nas zwątpienie.

Ale jeszcze lepiej jest być wsparciem dla Kogoś. Nie być tym, który bierze, a tym, który daje. To nie jest łatwe i nie zawsze to wychodzi. Czasem wydaje się nam, że wszystko jest OK., że wszystko robimy dobrze, jednak prawda jest inna. Nie widzimy tego, że zamiast Kogoś wspierać, działamy zupełnie inaczej. Zamiast dawać Komuś radość, przyprawiany mu smutków. Najgorsze jest to, że robimy to nieświadomie.

Jednak większość rzeczy można naprawić. Życie nauczyło mnie czegoś bardzo ważnego, a mianowicie tego, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Bynajmniej mnie taka nie spotkała. Bo nawet kiedy czułem, że nie ma dla mnie ratunku i jestem spisany na kompletne straty, nagle w tunelu pojawiło się światełko i udało mi się ponownie wrócić do świata żywych!


Ty także nigdy nie wątp w to, że wszystko będzie dobrze. Uwierz: po prostu inaczej być nie może! I zawsze bądź wsparciem dla tych, których kochasz i dla tych, którzy kochają Ciebie. Wiem z własnego doświadczenia, że nie zawsze się to udaje, jednak mocna wiara potrafi czynić cuda. Wszystko w Twoich rękach, Przyjacielu! 

czwartek, 25 lipca 2013

Seminarium z TPC

W miniony weekend (20-21 lipca) w Łowickiej Akademii Sportu odbyło się seminarium poprowadzone przez koreańską grupę Taekwondo Peace Corps. Jako członek, a także podopieczny ŁAS, miałem ogromną przyjemność uczestniczyć w tychże zajęciach, z czego jestem niezwykle dumny.




Seminarium z taekwondo trwało dwa dni. Tak w sobotę, jak i w niedzielę, podzielone zostało na dwa bloki szkoleniowe. Rozpoczynało się rano o godzinie 10:00, kończyło o 12:00, potem była dwugodzinna przerwa, podczas której mogliśmy nabrać sił i przekąsić coś lekkiego, by o godzinie 14:00 zacząć kolejny trening.


Poranne zajęcia prowadzone były z taekwondo poomse, popołudniowe z teakwondo kyorugi. Czym jest poomse, a czym kyorugi zobaczyć można na załączonym poniżej linku do artykułu z portalu lowicz24.eu (pod artykułem są 4 filmiki: pierwszy to ćwiczenia z kyorugi, drugi to walka kyorugi, trzeci to układy, czyli właśnie poomse, czwarty to pokaz walki kyorugi): http://www.lowicz24.eu/wiadomosci/nowosci/3000-koreascy-mistrzowie-w-owiczu.


To dwudniowe seminarium na pewno zaprocentuje na przyszłość, podnosząc jakość i umiejętność taekwondo każdego z uczestników. Goście z Korei pokazali nam wiele technik i dali mnóstwo cennych rad, a teraz wszystko w naszych rękach i to od nas zależy, co z tym zrobimy. Jak mówi stara prawda: trening czyni mistrza, a więc nie ma na co czekać – bierzemy się do pracy!


Relacja foto:












środa, 3 lipca 2013

Ile razy mówiłem

Przyszedł raz Uczeń do swego Mistrza i spytał go, co ma zrobić, by także, podobnie jak On, stać się Mistrzem. Mistrz nic nie odpowiedział, chwycił tylko swego Ucznia za rękę i zaprowadził go nad rzekę. Uczeń się dziwił temu zachowaniu, nadal pytając Mistrza, co ma zrobić, jak postępować, by być tak dobrym jak On, by być najlepszym. Mistrz nie odzywał się ani słowem, nadal trzymał swego Ucznia za rękę, po czym wkroczył wraz z Nim do wody. Uczeń był uparty, nie ustępował, wciąż pytał i wciąż nie słyszał żadnej odpowiedzi. Szli dalej w głąb rzeki. Kiedy woda sięgała im do twarzy, Uczeń po raz ostatni spytał Mistrza, co ma zrobić, by także stać się Mistrzem. Mistrz zanurzył twarz Ucznia w wodzie i nie puszczał, aż ten zaczął się topić. Brakowało Mu powietrza, szarpał się z całych sił – wreszcie udało Mu się wydostać na powierzchnię. Wystraszonym wzrokiem spojrzał na swego Mistrza, a ten rzekł: kiedy będziesz pragnął tak bardzo stać się Mistrzem, jak pragnąłeś powietrza, gdy się topiłeś – wkroczysz na odpowiednią Drogę i wreszcie się nim staniesz.

Kiedy Rafael po raz pierwszy usłyszał tę historię, nie poczuł nic szczególnego. Ot co, opowieść jakich wiele. Jednak przyszedł wreszcie ten dzień, przyszła ta chwila, w której poczuł, że jest On jak ten Uczeń, który się topi, lecz głowy nie ma zanurzonej w wodzie, a w brudnej kałuży. Uświadomił sobie, że jeśli nic z tym nie zrobi, to będzie źle – utopi się. Miał dwie opcje: albo pozostać biernym, poddać się – co by oznaczało przegraną; albo wziąć się w garść i rozpocząć działanie. Są dwie drogi: jedna do porażki, druga do zwycięstwa. Trzecia opcja, by być przeciętnym, nie wchodziła u niego w grę. Jej po prostu tu nie było. Być przeciętnym to tak jakby nie być wcale. Kiedy zrozumiał to wszystko, kiedy to do niego dotarło, chwycił za karb swój los i postanowił, że od teraz zaczyna żyć naprawdę.
Wyszedł na balkon, spojrzał w niebo i nabrał do płuc świeżego powietrza, po czym rzekł głośno: tak, to dziś jest pierwszy dzień mojego życia!

Ile razy mówiłem: tak, to już od dzisiaj – pierwszy dzień reszty mojego życia

Pih 

wtorek, 21 maja 2013

Składniki, których użyję


„Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, pracuj tak, jakby wszystko zależało od Ciebie” – więc nie zwlekaj, więc nie czekaj, tylko zabieraj się do działania. Te słowa powtarzam sobie wtedy, kiedy czuję, że mój zapał przygasa. Wiem, że muszę działać. Jestem młody, całe życie przede mną. Teraz jest najlepszy czas na to, by wziąć się do pracy, rozwijać, czynić postępy. Teraz jest najlepszy czas na to, by iść do przodu. No bo, niby, kiedy? Jutro? Przecież ono nigdy nie nadchodzi. Zawsze jest teraz, zawsze jest tu.

Teraz jest czas siania. To, co dziś zasieję, zbiorę za jakiś czas. To, jakie to będzie, zależy ode mnie, od tego, jak będę o to dbał. Mogę wybrać siebie, swoje życie – lub nie. Wybór należy do tylko i wyłącznie do mnie. I żadne lewe wytłumaczenia nie wchodzą tu w grę.

Biorę się w garść – nie mam ani chwili do stracenia.
Wiara, modlitwa, motywacja, działanie, praca i pozytywne nastawienie – to składniki, których użyję, by osiągnąć swój cel!