Dziś powiem tylko, że było fajnie!!
sobota, 9 kwietnia 2011
piątek, 8 kwietnia 2011
Pobudka!
Ten wpis zrobiłem wczoraj, czyli 7-ego kwietnia 2011. Tak naprawdę robię go dzisiaj. Opublikuję go jutro, czyli 8-ego kwietnia 2011. Właśnie go publikuję. Pewnie jest bardzo wcześnie.
Za parę minut (za kilka godzin) wychodzę, idę na busa, wsiadam w niego i jadę do Łodzi. W Łodzi prawdopodobnie przesiądę się w autobus linii 96, który dowiezie mnie do Dworca Fabrycznego. Stamtąd pociągiem – prościutko – do Warszawy. O godzinie 10:00 zaczynają się warsztaty.
Z Warszawy wrócę jutro, a tak naprawdę pojutrze, późnym wieczorem albo nocą. Jutro, czyli pojutrze, będzie sobota. Kiedy przyjadę – napiszę coś. Nawet krótkie „dobranoc”.
Nie biorę ze sobą laptopa. Poza tym, że sporo waży, nie będę miał też czasu, by pisać. Gdybym wyjeżdżał na dłużej, pewnie zabrałbym go ze sobą. Ale na dwa dni i jedną noc – nie, nie warto. Tak więc miłego piątku i soboty!
czwartek, 7 kwietnia 2011
Konsekwentnie
Uczyniłem już tekst, który wrzucę na bloga jutro z samego rana. Uczyniłem? Może lepiej zabrzmiałoby – ostatnio modne – popełniłem. Popełnić czy też uczynić, a może po prostu napisać ten teks musiałem (nic nie muszę!) dzisiaj, ponieważ jutro rano nie będę miał czasu na pisanie.
Jutro rano wstanę, jeszcze przed godziną 4:00, i zaraz będę się szykował, by zdążyć na pociąg. A tekst jutro wrzucę na bloga, ponieważ od jakiegoś czasu staram się, by każdego dnia coś wrzucać. Cokolwiek – czasem nawet krótkie notki, często pozbawione większego sensu. Ale chcę być konsekwentny. Tak sobie postanowiłem!
PS Wiem jednak, że nawet jakbym postanowienie złamał, nic by to nie zmieniło. Nadal bym był tym, kim jestem – nadal byłbym taki, jaki jestem.
Czemu polubiłem ONR?
Ostatnio polubiłem na facebooku stronę ONR (Organizacja Narodowo-Radykalna). Nie, nie dlatego, żebym był jakimś narodowcem. Broń Boże! (Chociaż nie ma się co zarzekać, bo niewiadomo, co będzie za rok. Może okaże się, że jestem nie tylko narodowcem, ale też gejem. Ciekawe to by było połączenie, prawda?) Nie jestem także wyjątkowym patriotą. Bo choć dumny jestem z tego, że jestem Polakiem, to bardziej duma mnie rozpiera z powodu, że jestem po prostu Przemkiem Wieczorkiem – czyli DSM-em (jeśli ktoś jeszcze nie wie).
Stronę ONR polubiłem dlatego, że nie mogę wierzyć we wszystko, co przeciwnicy ONR twierdzą. A żeby sprawdzić co jest prawdą, a co nie nią nie jest – wypadałoby znać kilka punktów widzenia na tę samą sprawę (lub przynajmniej dwa punkty). Nazwać kogoś antysemitą albo nacjonalistą lub – jeszcze lepiej – faszystą jest łatwo. Ale, myślę, że zanim kogoś się tak nazwie, trzeba mieć do tego konkretne zarzuty i powody. Widziałem już nie jedną dyskusję – chociażby u p. Tomasza Lisa – w której zarzucano komuś antysemityzm, poczym debatowano i rozprawiano, jaki to antysemityzm jest zły. To prawda, antysemityzm, czy jakiekolwiek inne uprzedzenia – raczej nie są niczym dobrym, i ja ich także nie pochwalam. Jednak w owych programie, w którym oskarżono człowieka o antysemityzm, zrobiono to – według mnie – bezpodstawnie. Nawet potem, gdy analizowano „antysemickie” wypowiedzi tego pana, okazało się, że jednoznacznie antysemickimi one nie były. Tyle że najpierw odbyła się długa dyskusja jaki ten pan jest zły, zawistny i zacofany. Wpierw przyklejono temu panu tzw. gębę.
Zanim nazwę ONR nacjonalistami czy faszystami (jak robią to niektórzy) – chcę wiedzieć, co ONR ma do powiedzenia. Jestem też za tym, by każdy miał prawo do wyrażania swoich opinii. Jeśli nie robi nikomu krzywdy – niech myśli i mówi, co chce, to jego sprawa. Bo wolność – także wolność słowa – to naturalne prawo człowieka! Jakim prawem ktoś tę wolność może nam zabierać? Prawem większości?...
Czcionki
Tak, czcionka, której użyłem w poprzednim poście, do najpiękniejszych i do najbardziej czytelnych nie należy. Myślę, że ta jest lepsza! A może Wy macie jakieś pomysły i propozycje co do kształtu literek?...
PS Później dokonam jeszcze jakiegoś wpisu.
środa, 6 kwietnia 2011
Nadal zastanawiam się…
Jaką czcionką publikować na blogu. Może wybiorę tę… Zdecydowanie jestem niezdecydowany! (Ale tylko czasem, i tylko w niektórych kwestiach. Bo generalnie wiem, czego chcę w życiu.)
wtorek, 5 kwietnia 2011
WWW, czyli Warsztaty W Warszawie
W piątek i w sobotę będę w Warszawie. Cieszę się, że wszystko potoczyło się po mojej myśli. Co prawda nie pojedzie ze mną żadna piękna dama, ale cóż. Ponoć nie zawsze się ma to, co się lubi i co się chce. Chociaż, z drugiej strony, gdybym chciał mocniej, to pewnie by mi się udało. Kiedy chcemy czegoś całym sobą – cały wszechświat sprzyja temu, byśmy to osiągnęli. Ja całym sobą chciałem być w piątek i w sobotę na warsztatach w stolicy i mi się to udało. Będę tam – i całym sobą jestem wdzięczny za to nie tylko wszechświatowi i sobie, ale także niektórym ludziom, którzy mnie wsparli, ale więcej napiszę o tym zaraz po powrocie, w artykule dla GE, który już planuję. To, że nie będę w Warszawie z piękną damą, jest już mniej ważne. Chociaż do piątku może jakaś dama się zgłosi… i zechce ze mną pojechać!
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Jestem zmienny
Czy pisałem już o tym, że mężczyzna zmiennym jest? Coś mi się kojarzy, że tak. Ale nie jestem pewny. Jeśli pisałem – to dobrze. Jeśli nie pisałem – to drugie dobrze, napiszę jeszcze raz.
Więc mężczyzna zmiennym jest. Tak mówię ja – mężczyzna. Oczywiście: mówiąc mężczyzna, nie mam na myśli każdego mężczyzny, bo ja nie wiem, jacy są inni mężczyźni. Wiem natomiast, choć także chyba nie do końca, jaki jestem ja.
Ja, mężczyzna, zmienny jestem. Zresztą: myślę, że większość z Was zdążyła moją zmienność już zauważyć. Świetnie objawia się ona na moim blogu. To właśnie tu co rusz, co chwila zmieniam kształt czcionki, którą piszę. To, że zmieniam kolor, pominę. Zmieniam kolor, bo chcę, by było kolorowo. Robię to z czystą premedytacją. To, że zmieniam wielkość literek, też dziś przemilczę.
Natomiast kształt czcionki zmieniam dlatego, że nie mogę się zdecydować, jaki on ma być „już na zawsze”. Dokładnie tak: na zawsze, bo chciałbym by na moim blogu kształt czcionki był jeden i ten sam dla wszystkich postów. Ale – zaznaczam – od jakiegoś czasu nie robię zmian w starych wpisach. Tak więc kształt czcionki już nie będzie „nigdy” ten sam we wszystkich postach. Bo ciągle go zmieniam, a to dlatego że jestem mężczyzną, który zmienny jest. (Aha, i jeszcze jedna zmiana: tekst justowany.)
Detoks od FB i muzyka w tle
Wczoraj wpadłem na niesamowity pomysł. No, może z tą niesamowitością to trochę przesadziłem. Już niejeden i niejedna na podobny pomysł wpadli. Ale ten pomysł wydaje mi się być niesamowitym pomysłem dla mnie. Bo choć od Facebook’a uzależniony nie jestem – to nie pamiętam dnia, kiedy bym na FB nie był. Za dużo, za często, czasem za aktywnie. A więc wpadłem na pomysł, by zrobić od FB przerwę. Tak zwany detoks, jakby to określił mój kuzyn, który to co chwila detoks’uje się od różnych innych rzeczy. Teraz, w tym momencie, słucham muzyki, i myślę, że detoks od Facebooka to dobry pomysł. Dobry, bo to przesada, by każdego dnia zaglądać na tego FB. Nie jestem uzależniony od FB – myślę, choć ktoś, patrząc na to z boku, pomyśli, że jednak jestem uzależniony. Niedługo minie rok, albo minął już rok od czasu, jak jestem tu dzień w dzień.
Wybaczcie moją lichą stylistykę w tym tekście, ale piszę, słuchając muzyki w tym czasie. Rap – wiecie – bum, bum, albo g*wno, jak określiłby to Kominek. No cóż, ale do takiej popularności, jaką ma On, brakuje mi dużo. Trudno – to nie takie ważne. I tak – mimo wszystko, będę robił swoje nadal.
Rap gra, ja piszę. Na głośnikach Eldo, na klawiaturze DSM. Swoją drogą, to chyba wiecie o tym, że DSM to ja? Czy nie wiecie o tym? Płyta Eldo – „Zapiski z 1001 nocy” – najbardziej poetycki rap krążek, jaki do tej pory słyszałem. W całym swoim życiu. No, może „Poeci” Magiery płytę Eldo poetycko by przebiło, ale tam nawijali wiersze znanych poetów, ich utwory, teksty – tu Eldo ma teksty swoje.
Koniec mojej mowy trawy. Detoks od Facebook’a postanowiony. Jeszcze nie wiem, kiedy detoks rozpocznę i nie wiem, ile on będzie trwał. Ale nawet jak zacznę detoks, nadal będę blogował. A moje teksty blogowe automatycznie publikowane są na mojej tablicy FB. A więc wciąż będzie wrażenie, że na FB jestem. A może będę, bo nie wytrzymam bez niego.
niedziela, 3 kwietnia 2011
Krótko i mało-ambitnie
Zdaję sobie z tego sprawę, że moje ostatnie blogowe posty są mało-ambitne. Cóż, musicie mi to wybaczyć. Mam cichą nadzieję, którą teraz wypowiadam głośno, że nadal pozostaniecie moimi Czytelnikami. A Czytelnicy-Komentatorzy nadal pozostawiać będą tu swój ślad w postaci komentarzy.
Jestem ciekawy, jak minął Wam weekend. Mój był udany – i ciepły. Życzę Wam by najbliższy tydzień zaliczał się także do udanych i ciepłych.
To by było na tyle – krótko i mało-ambitnie.
Pozdrawiam!
sobota, 2 kwietnia 2011
Dziś 6. Rocznica śmierci JP II
Dziś mija 6. rocznica śmierci Jana Pawła II. Z tej okazji publikuję tekst zamieszczony przez użytkownika UFKA na portalu salon24.pl. Pod cytatem znajduje się link odsyłający bezpośrednio do owej publikacji.
Rocznica
Nie wiedziałam jak zatytułować ten wpis. Bo nie chciałabym jednak pisać o czymś innym - jakoś nie wypada. A z drugiej strony staram się dzisiaj nie słuchać przekaziorów - wybitnie mnie drażnią. To tak, jakby wyciągnąć drogi, porcelanowy serwis z kredensu - nawet nie po to, aby użyć, tylko obejrzeć, umyć z kurzu. Na beatyfikację będzie jak znalazł, a przecież to niedługo.
Z trzeciej strony - tak, tych stron jest więcej niż dwie - nie mam prawa nikogo osądzać. Skąd mogę coś wiedzieć o innych? Może byliby jeszcze gorsi, może obiecali Ojcu Świętemu jakiś zupełny drobiazg, tak jak ja i jednak słowa dotrzymali?
Dla mnie Karol Wojtyła był świętym już za życia - oczywiście cieszę się z beatyfikacji i mam nadzieję na kanonizację - bo po ludziach, którzy znali Ojca Świętego przyjdą inni, którzy będą tylko o nim czytać.
Pamiętam doskonale ten wieczór i pamiętam, że poczułam ulgę - tak ulgę. Bo wiedziałam, że Ojciec Święty jest stary i schorowany, że nie ma szans na cudowne ozdrowienie, że po ludzku się męczy. I pamiętam jeszcze te rozważania - serio - czy powinien zrezygnować - z czego? - nawet nie wiem jak to nazwać, bo przecież nie funkcją. Pamiętam o wstrętnych tekstach Urbana. Pomyślałam wtedy - już nigdy więcej tego nie usłyszę, nie przeczytam.
Pamiętam też jeszcze o tych dniach uniesienia, pojednania wszystkich ze wszystkimi. I jak szybko nam to przeszło, a przecież nie było w tym nic z polityki.
Bóg pisze prosto na liniach krzywych - miałam kłopoty z wyjazdem na pogrzeb Ojca Świętego - stanęłam na głowie po Mszy Świętej na Placu Piłsudskiego i wyjechałam. Znowu nie chcę tłumaczyć dlaczego było to dla mnie tak ważne.
Na beatyfikację się nie wybieram, chociaż córka proponowała, że wykupi mi bilet na samolot. To nie znaczy, że zapomniałam. Na pogrzebie chciałam być, tak jak na pogrzebie osoby bliskiej człowiek być musi. A teraz? Pojadę w czerwcu, wtedy może będę mogła się spokojniej, choć pewnie nie spokojnie pomodlić przy Jego grobie.
Miałam szczęście - głową mojego Kościoła Polskiego był kardynał Wyszyński, moim Papieżem był Karol Wojtyła.
Może dlatego mam za duże wymagania wobec siebie i wobec innych?
piątek, 1 kwietnia 2011
Cytat z książki de Bono
Na zakończenie tego ciepłego, wiosennego dnia zamieszczam cytat z książki Edwarda de Bono – „Mieć piękny umysł”.
Postanowiłem nie wnikać w politykę już tak bardzo, jak to robiłem do tej pory. A jeśli nawet będę wnikał – nie będę już polityki tak zażarcie komentował. Choć cytat, który zamieszczam poniżej, o politykę zahacza. Robi to w bardzo wymowny sposób. Powiedzmy sobie szczerze, ale dzisiejsze wybory to plebiscyt…
Sokrates: Czy gdybyś wybierał najlepszego sportowca, wybrałbyś go przypadkowo? Gdybyś wybierał najlepszego nawigatora statku, czy wybierałbyś go przypadkowo?
Słuchacz: Oczywiście, że nie.
Sokrates: Dlaczego więc wybieramy naszych polityków przypadkowo (w ostatniej rundzie)?
Kochani, miłego dnia!
Dziś jadę na dwa wykłady. Może wieczorkiem, jak będę miał chwilkę, dokonam jakiegoś wpisu. Życzę Wam wszystkim – i każdemu z osobna – miłego dnia!
czwartek, 31 marca 2011
Dziś króciutko. Bardzo się cieszę. Dziękuję! Pozdrawiam!
Dziś króciutko. Króciutko o tym, że bardzo się cieszę z nowych Czytelników-Komentatorów. Komentujcie, Kochani, jest mi bardzo miło. Dziękuję! Oczywiście na komentarze odpowiem. Tak myślę, że zrobię to w sposób nieco bardziej czytelny. Pierwsze odpowiedzi na komentarze, jak pierwsze koty za płoty. Następne będą lepsze. Pozdrawiam!
środa, 30 marca 2011
Udowodni, chłopie, że nie jesteś wielbłądem
Nie pamiętam, kto i gdzie to napisał, że człowiekowi łatwo zarzucić, iż jest on wielbłądem, lecz trudniej potem temu człowiekowi udowodnić to, że wielbłądem on nie jest. Kiedy się nad tym chwilę zastanowię – wydaje mi się to w miarę sensowne. „- Jesteś wielbłądem. – Nie jestem. – To udowodni, że nie jesteś.”
Przychodzi mi do głowy od razu odpowiedź: „- To może ty udowodnisz to, że jestem wielbłądem.”
Ale tu może być następna odpowiedź: „- Nie muszę nic udowadniać. Przecież to widać, że jesteś wielbłądem.”
Można by dalej prowadzić taki dialog, ale nie będę teraz tego tu czynił. Dziś się przekonałem, że ktoś może coś nam zarzucić – nieważne z jakich powodów – a my potem musimy się starać, kombinować, czasem trudzić, by ów zarzut obalić. Niewinna osoba zostaje o coś oskarżona, i później to właśnie ona ma udowodnić, że jest niewinna. Smutne i tragiczne to czasem. Zastanawia mnie tylko jedno, mianowicie to, czy ów oskarżyciel zdaje sobie sprawę, że jak sytuacja się wreszcie wyklaruje, a musi się tak stać, bo dobro i prawda zawsze zwyciężają – to ten oskarżyciel poniesie konsekwencje swoich niecnych czynów.
wtorek, 29 marca 2011
Moje niby-aforyzmy (cz. I)
Uśmiechnąłeś się dziś do kogoś? Jeśli nie – to na pewno też nikt nie uśmiechnął się do Ciebie.
Jeśli nie wiesz, po co żyjesz – to po co żyjesz?
Ja - w przeciwieństwie do większości Katolików – czytam Biblię.
Chcesz pomnożyć swoje szczęście – to się nim podziel z innymi.
Wiara czyni cuda! – krzyczy tak wielu, a niewielu w to wierzy.
To może dlatego, że jestem konkretny i nie lubię się rozdrabniać, ale od dwóch 16-stek wolę jedną 32-ójkę
Jeśli coś robię – to na sto procent. Na pół gwizdka… to se czajnik może…
Potrzeba jest dużo fartu, żeby osiągnąć w życiu sukces – mówią ci, którzy sukcesu nawet nie liznęli.
Człowiek ma wielki powód do dumy: piękny, otwarty i wolny umysł.
Od urodzenia byłem leworęczny, lecz moje serce chyba zawsze było bardziej po prawej.
I choć głowę tak często mam w chmurach – moje nogi zawsze stąpają po ziemi.
Jedyną sytuacją bez wyjścia, jaką znam – jest śmierć. Choć i tak nie jestem tego pewny w stu procentach. Poza tym każda sytuacja życiowa ma jakieś rozwiązanie i wyjście.
Jeśli będziesz patrzył na sprawy zbyt szeroko – dostaniesz zeza.
Kochanie, jedyny wirus, którym mogę cię zarazić – to optymizm.
Niejeden sobą pokierować nie umie, a chciałby kierować innymi.
Jedyny popęd, który masz – to ten do władzy. Nawet seksualnego już dawno nie odczuwasz.
Kiedy znów spytasz mnie, czemu jestem szczęśliwy – nie bądź zaskoczony czy też zdziwiony, gdy odpowiem Ci: a niby czemu miałbym nie być?
Miałbym lekkie pióro, gdyby nie ten atrament w środku.
Nie umierają tylko nie żywi.
Nie odchodzą tylko ci, których już nie ma.
To wielka rzecz – umieć się cieszyć z rzeczy małych.
Nie potrzebne są ręce, by dotknąć szczęścia.
Do myślenia nie potrzebne są ręce. Zauważyłem nawet, że niektórzy mają ręce, a nie potrafią myśleć.
poniedziałek, 28 marca 2011
Dzisiejszy dzień…
…będzie piękny. Wyjątkowo piękny. Dzisiejszy dzień będzie radosny i twórczy… Dzisiejszy dzień będzie przynosił same dobre chwile. Dzisiejszy dzień będzie niósł ze sobą optymizm. Dzisiejszy dzień otworzy dla mnie nowe szanse i możliwości. Dzisiejszy dzień będzie przeżyty przeze mnie należycie, tak, jak trzeba. Dziś spotkam samych dobrych, uśmiechniętych ludzi. Dzisiejszy dzień przeżyję kreatywnie. Dzisiejszy dzień będzie najpiękniejszym dniem w moim życiu…
niedziela, 27 marca 2011
Problemy z perspektywy gwiazd
Dzisiejsze – wieczorne niebo całe usłane jest gwiazdami. Biegałem, patrzyłem w górę, i widziałem tysiące gwiazd. Ponoć jest ich miliony, miliardy – no, ale tylu chyba dziś nie udało mi się zobaczyć. Chociaż – kto to wie.
Pamiętam, kiedy byłem mały i chciałem policzyć wszystkie gwiazdy. Może jeszcze kiedyś, pięknego letniego wieczoru spróbuję to zrobić. Położę się na kocu, za domem – na łące, a potem policzę wszystkie gwiazdy, które będą błyszczeć mi nad głową.
Dziś, kiedy biegałem, zastanawiałem się nad życiem, patrząc w gwiazdy. Pomyślałem o problemach, a raczej wyzwaniach, które przede mną stoją. Tutaj, z ziemi, z mojej pozycji wydają się one spore, niektóre wręcz wielkie. Potem spojrzałem na nie z perspektywy gwiazd – i wszystkie nagle zmalały…
sobota, 26 marca 2011
Moje odpowiedzi na Wasze komentarze
Przyszedł czas na to, bym odpowiedział na Wasze komentarze. Wasze wypowiedzi opublikowane są niebieską czcionką (zachowałem oryginalną pisownie). Moje odpowiedzi napisane są pod spodem czcionką koloru czarnego.
Podjęcie decyzji to pójście którąś drogą a nie stanie na ich rozstaju :) kiedy odkładamy pewne rzeczy na potem i tak wracają jak bumerang i tu pytanie, czy warto odkładać coś na później? M. :)
M. :) : Tak, na pewno masz tu rację. Ale niektóre z decyzji lepiej jest przemyśleć, zastanowić się, poczekać – ale o tym wiesz na pewno. To prawda, że decyzje odłożone wracają do nas jak bumerangi. Podobnie jest z różnymi sytuacjami życiowymi. Jeśli nie radzimy sobie z jakimiś sytuacjami – będą one do nas wracały, powtarzały się, aż do momentu, kiedy rozwiążemy je tak, jak powinny one być rozwiązane.
Drogi Przemku. Chociaż nie masz zbyt dużo komentarzy to jednak jestem pewna że Twój blog czyta wiele osób. Ja zaglądam do niego każdego wieczoru, ale nie zostawiam komentarzy bo taka już moja natura, że wolę stać z boku ale zawsze regularnie zaglądam do Twoich postów. Życzę Ci mnóstwo powodzenia w jego prowadzeniu i aby spełniło się wszystko w Twoim życiu o czym tu piszesz. Ewa
Ewa : Nie wiem, ile osób czyta mój blog. Ale w życiu nie tylko o ilość chodzi. Jakość jest chyba ważniejsza. Cieszę się, że mam taką Czytelniczkę, jak Ty. Dziękuję za życzenia. Również pozdrawiam!
No, no, no ! Przemku ! Toć to niedługo będą do Ciebie drzwiami i oknami walić :) Jako, że ten pierwszy komentarz sprawił Ci dużą radość, to ja jeszcze dorzucam mój :) Bywam na Twoim blogu od czasu do czasu i czytam, a jakże ! Ale przez mą skromność i nieśmiałość nic po sobie dotąd nie pozostawiłam :) Co do odkładania pewnych rzeczy na potem...hm...czasami mamy nadzieję, że same się rozwiążą, gdy tylko damy im trochę czasu dla siebie. I tu na dwoje babka wróżyła, bo faktycznie niektóre sprawy nie wymagają naszej interwencji, ale jak źle wymierzymy i zostawimy coś w czym udział trzeba wziąć teraz, zaraz...to wrócą do nas jak bumerang, owszem, ale o wiele większy niż można by się tego spodziewać...Ja już staram się nie odkładać nic z naiwnością, że gdy zakryje oczy łapkami (tak jak to robiłam będąc mała) to zniknę, a rzeczywistość mnie nie dogoni. Pozdrawiam i życzę nowej fali komentarzy. Teresa
Teresa : Mówisz, że będą walić drzwiami i oknami?... Hm… powiem Ci, że bym się nie pogniewał. Ale niech to będą dziewczyny! Bo jak mi facet będzie walił w okno – to tak jakoś nie bardzo…
Z odkładaniem rzeczy na później masz rację. Tzn. podzielam Twoją opinię, myślę podobnie. Bo z tymi „racjami” to jestem ostrożny. Czasem lepiej nie mieć racji. Ktoś powiedział: „albo masz rację, albo wszystko”. Znajomy z FB napisał mi kiedyś komentarz w stylu: „z tymi racjami to, Przemku, uważaj, bo nawet zegarek, który nie chodzi, ma rację dwa razy w ciągu doby”. Pozdrawiam! Fala jest…
Dziękuję i wzajemnie :) M. :)
M. :) : Proszę!
ja niezmiennie jestem za prawem homoseksualistów do adopcji czy to oznacza, że jestem lewicową konserwatystką? Czy taki twór jak lewicowy konserwatysta istnieje?
K : Nie jestem specjalistą w tej materii. Ale jeśli jesteś za prawem homoseksualistów do adopcji, to jest to raczej lewicowe i chyba liberalne zarazem. Czyli: lewicowy liberalizm. Konserwatyzm to nie jest na pewno. Sprawdź w Internecie, czym jest konserwatyzm. Konserwatyści to także tradycjonaliści – popierają oni tradycyjny model rodziny. Związek kobiety z mężczyzną. Konserwatyści często trzymają z Kościołem katolickim. Piszę to, co wiem. Być może się mylę… A czy istnieje taki twór jak konserwatywna lewica… Nie wiem. Pozdrawiam!
to dla mnie "Trzeba jakoś swoje życie przeżyć. Jeżeli chcesz utrzymać się na odpowiednim poziomie, nie masz wyjścia – musisz znaleźć jakiś ciekawy na to sposób. Nie znajdziesz go jednak, jeżeli tylko będziesz siedział na tyłku." ~Katherine Hepburn
~Margaret Mead
Bardzo interesująca wypowiedź :) Również natrafiłam na to w internecie w chwili kiedy ciężkie batalie toczyły się o zamknięcie sklepów z dopalaczami :) M.:)
M.:) : Tak, ja także się tym trochę zainteresowałem przez „moment”. Dziś mi przeszło. Światem polityki rządzi pieniądz i chęć sprawowania władzy. Niestety…
tak czytałam i czytałam i zastanawiałam się czy wytrzymasz by nie rozwinąć jednak jakiegoś tematu w poście i..... nie udało Ci się napisać o niczym ;) M. :)
M. :) : Nie wytrzymałem. Jednak są rzeczy silniejsze ode mnie… Kiedyś ponoć nie miałem pokory. Dziś ją mam. Chyba…
Żenujące... taka niegdyś dobra gazeta... a teraz głupoty wypisują aż przykro i ludziom papkę z mózgu robią... :/ M. :)
M. :) : Dlatego ja na każdą wiadomość z jakiejkolwiek gazety patrzę z przymrużeniem oka. Z tych informacji – z „SE” i „Faktu” – można się akurat pośmiać. Albo przynajmniej uśmiechnąć. Ale jest sporo innych gazet, które uważane są za poważne i rzetelne, a wypisują bzdury.
Obiecanki cacanki ;P M. :)
M. :) : A widzisz! – dotrzymałem obietnicy. Wiem, że trochę późno – i długo się zbierałem. Ale wreszcie są odpowiedzi.
Powodem być może jest, że mamy coraz więcej różnorodności w literaturze. Lepsza edukacja wiąże się również z rozwojem w przekładaniu na papier przez obecnych i przyszłych pisarzy :) Ja jednak nie lubię czytać w podróży, trzęsie mną jak galareta, dzięki uwielbianym przez wszystkich dziurskach w nawierzchni. Lubie skupić się na tym co czytam a szum i gwar wokół przeszkadzają mi. M.:)
M.:) : Być może to jest powód – nie wiem. Ostatnio też, o ile dobrze kojarzę, robione były jakieś akcje i kampanie a propos czytania. Miały one do lektury zachęcać. Może trochę niektórych zachęcić się udało – nie wiem. Ja lubię czytać i robię to co dzień. Ostatnio czytam po kilka książek na raz, żeby zdążyć… Niestety w podróży nie mam możliwości, a szkoda.
W pierwszej kolejności gratulacje z zaliczenia praktyk :) tym bardziej, że byleś rozkojarzony wcześniejszym spóźnieniem ;) zdarza się każdemu. Mało jest ludzi którzy najpierw coś palną a potem się zastanawiają ale jest to na pewno leprze niż analiza każdego słowa przed wypowiedzeniem - większość z nich jest zbyt poukładana w życiu i jak z moich obserwacji wynika zbyt poważnych i co jest smutne... samotnych. Bądźmy spontaniczni! Jak najbardziej! I co ważne wszystko co nas spotka przez to na pewno wiele nauczy, czy będzie przykre czy też najlepszą w życiu przygodą :D Ja bynajmniej niczego do tej pory nie żałuję i może jestem wyjątkiem ale nawet przykrych doświadczeń - te również ukształtowały to kim jestem teraz, a jestem szczęśliwym człowiekiem :) Droczę się z odpowiedziami na komentarze ;) nie ważne kiedy odpiszesz i czy odpiszesz, każdy ma pewne sprawy na głowie :) Prowadziłam kiedyś forum internetowe bardzo fajnie się rozwijało i miało duży ruch. Teraz nie mam na to czasu, traktowałam je bardzo poważnie ale nie było to do końca zdrowe. Dziś to wiem. Zdystansowałam się i teraz jest dobrze. Przekazałam komuś prowadzenie, czasem tam zaglądam coś napisze ale na tym się kończy :) Wieczorne niebo. Mnie zachwyca nocne niebo latem, gwiazdy i księżyc są wtedy najbliżej nas, prawie na "wyciągnięcie ręki". Zapach trawy wokół i cisza. Tego uczucia nie da się określić w takich chwilach. Niestety nie jest mi tego doświadczać teraz, tu w domu. Tam gdzie mieszkam na przeciw mam ogromny budynek który zasłania mi widoki. Jako dziecko wstawałam w nocy i patrzyłam w gwieździste niebo. Dziś jest to nie możliwe i aby zachować choć odrobinę prywatności wcześnie muszę zasówac zasłony. Ale! Juz niedługo! Im szybciej przyjdzie lato tym szybciej zacznę wyjeżdzać będzie mi dane "sięgać" gwiazd :) M.:)
M.:) : Dziękuję! Tak, przez chwilę byłem rozkojarzony, ale udało mi się. I bardzo się cieszę z tego powodu. Tak, spontaniczność jest fajna, jest piękna. Ja także lubię spontaniczne reakcje. I u siebie, i u innych. Spontaniczność to także szczerość – tak myślę. Spontanicznością jesteśmy podobni do dzieci…
Nie jesteś wyjątkiem. Ja także niczego w moim życiu nie żałuję. Te przykre doświadczenia mnie ukształtowały. Dzięki nim także jestem szczęśliwy, bo zrozumiałem, czym jest szczęście. Gdyby nie przykre doświadczenia – nie byłbym dziś w miejscu, w którym jestem.
Wiem, że się droczysz. Dobrze, rób tak dalej.
Prowadzenie forum internetowego to na pewno ciekawe doświadczenia. Jeśli chodzi o zbyt poważne podchodzenie do tego, przychodzi mi do głowy cytat: „Nie ma żadnych dowodów na to, że życie jest poważne”. Myślę, że trzeba mieć zawsze we wszystkim jakiś, nawet malutki, ale jednak – dystans.
Tak, nocne niebo latem jest wyjątkowe. Pamiętam, jak byłem dzieckiem i kładłem się z kuzynem na kocu – i obserwowaliśmy niebo. Oczywiście – nocą lub późnym wieczorem. A powiesz mi, skąd jesteś? I czy się znamy? Ciekawi mnie to. Na moim blogu jest już tyle Twoich komentarzy. Bardzo mi miło!
hmm... pokażą? ciekawe co? znów zabiorą jakieś świadczenia socjalne? resztki pomocy finansowej od państwa? w tym roku ostatni raz odpisaliśmy sobie internet czy utrzymanie dziecka... ciekawe co jeszcze? podwyżka za opłatę w żłobkach i przedszkolach wzrosła już w tym roku... strach się bać... coraz bardziej przewraca mi się we flakach jak patrzę na te... uch! człowiek uczciwie pracuje... i co z tego ma? ciągły niepokój o to co będzie jutro... to tragedia, że aby przeżyć trzeba dorabiać... a teraz nadeszły takie czasy... M.:)
M.:) : Wybacz, ale nie będę tego dziś komentował. Może innym razem. Postanowiłem trochę zdystansować się od polityki. Robię sobie post od polityki. Tzn. będę śledził informacje i opinie, ale nie będę przez jakiś czas komentował. Pozdrawiam!
Tu się zgodzę z Tobą, Przemku, że trzeba mieć odwagę, niezwykle emocjonalnie podchodzić do spraw patriotyzmu oraz silne przekonania by zaśpiewać taki utwór i jak najbardziej chłopcu należy się za to szacunek, jednak... jak na mój gust lepiej już niech gra na jakimś instrumencie niż śpiewa. Ma jedynie wyćwiczoną przeponę by nie fałszować i na tym się kończy. Głosu jak dla mnie nie ma wcale jest przeciętny (jego głos). M.:)
M.:) : Być może śpiewa nie najlepiej i głos ma przeciętny. Może też swoją wypowiedzią, że jest najlepszy, trochę przesadził i zapachniało lekkim megalomaństwem – to fakt, ale mnie chodzi o to, że dziś nie modne jest bycie Katolikiem, bycie patriotą itp. Kiedyś dyskryminowani byli geje itp., dziś – moim zdaniem – w pewnym stopniu dyskryminowani są Katolicy, patrioci itp. Zaznaczam, że ja nie zgadzam się z wieloma doktrynami Kościoła katolickiego – i daleko mi do ortodoksyjnego katolicyzmu, jeśli w ogóle można powiedzieć, że jestem Katolikiem. Patriota też ze mnie słaby…
Dziękuję – i obiecuję, że następne odpowiedzi będą bardziej merytoryczne. Pozdrawiam!
Wczoraj...
Wczoraj wieczorem zacząłem odpowiadać na Wasze komentarze. Dziś wieczorem dokonam publikacji tych odpowiedzi. Teraz życzę Wam miłego dnia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)